Niemiecka prasa: szukanie winnego w niemieckiej aferze wioślarskiej w Londynie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: szukanie winnego w niemieckiej aferze wioślarskiej w Londynie

Niemiecka wioślarka Nadja Drygalla opuściła wioskę olimpijską w Londynie w reakcji na doniesienia niemieckiej prasy o jej związku z neonazistą. Do sprawy ustosunkowywali się w ub. weekend politycy

FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG pisze:

„Ledwo zapłonął znicz olimpijski w Londynie, Grecy mieli swój pierwszy skandal. Trójskoczkini Voula Papachristou umieściła na twitterze rasistowskie wpisy o Afrykańczykach. Została odesłana do domu. Kiedy znicz olimpijski zapłonął na dobre, do skandalu doszło w niemieckiej reprezentacji: wioślarka Nadja Drygalla tuż po nieudanym wyścigu repasażowym, po rozmowach z niemieckimi funkcjonariuszami sportowymi opuściła Londyn. (...) Jednakże prawie nikt nie docieka, jaka wina tak naprawdę spoczywa na barkach Nadji Drygally – i czy wolno zawodniczkę potępiać za wybór partnera. Wszyscy szukają po omacku – także w życiu prywatnym zawodniczki. Dziewczyna zakochuje się w chłopaku. To, co ich łączy, jest przedmiotem spekulacji.”

FRANKFURTER RUNDSCHAU krytykuje wypowiedzi szefa niemieckiej delegacji Michaela Verspera:

„To był przykład na to, że sport zorganizowany nie ma nic innego w głowie niż swój wizerunek. Dregalla musiała zniknąć i uzyskała od niego potwierdzenie o przywiązaniu do wartości olimpijskich. Mówiąc wprost: jeśli znikniesz mi z oczu razem ze swoimi problemami, to ci dam na drogę glejt, który jest ci potrzebny.”

KÖLNER STADT-ANZEIGER zauważa:

„Zamiast Drygally cały czas wypowiadali się politycy i funkcjonariusze. Tło tej sprawy przedstawiali w sposób korzystny dla siebie. Stawianie sobie nawzajem zarzutów jest już skandalem samym w sobie. Czy wszyscy zamieszani w tę sprawę są rzeczywiście przekonani, że inni popełnili błąd? Gdyby na przykład MSW w Meklemburgii-PP uważało, że szczegóły z życia prywatnego Drygally rzucą cień na wizerunek niemieckiej reprezentacji, powinno wcześniej stanowczo interweniować. Wszytko jedno, jaki będzie finał tej sprawy: wszyscy w nią zamieszani ponieśli fiasko. Ich zachowanie się w tej aferze było nacechowane bezgraniczną naiwnością. Czyż to nie "szczęście" dla sportu i polityki, że Drygalla nie zdobyła złotego medalu?

Barbara Cöllen

red. odp. Iwona D. Metzner

Reklama