Niemiecka prasa: szalona metoda rozumowania Barroso | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: szalona metoda rozumowania Barroso

Niemiecka prasa szeroko komentuje najnowsze wypowiedzi szefa Eurokomisji.

Stwierdzenie szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso na konferencji w Brukseli, że polityka zaciskania pasa nie pomogła wyjść UE z kryzysu, zajmuje komentatorów niemieckich gazet.

Berlińska „Die Welt” komentuje:

„Każdy miesiąc, który upływa bez widocznej zmiany koniunktury, potęguje niebezpieczeństwo politycznych działań w afekcie. Ostatnie wypowiedzi w Brukseli pozwalają domyślać się, co nas czeka. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso chciałby poluzować rygor oszczędzania partnerów w strefie euro, a rządom zadłużonych krajów dać więcej czasu, aby zlikwidowały deficyty budżetowe. Mogą one, innymi słowy, zaciągnąć większe długi niż dotychczas ustalono. Teraz kredyty mogą zasadniczo rozwiązać wiele problemów, mogą posłużyć szybkiemu przezwyciężeniu lub zlikwidowaniu zastoju inwestycyjnego. Tylko, że jeśli, jak obecnie w Europie, wysokie zadłużenie jest sednem problemu, mnożenie zadłużenia na pewno nie jest rozwiązaniem”.

„Hamburger Abendblatt” przestrzega:

„Przewodniczący KE Jose Manuel Barroso wyraził się w każdym razie niejasno. W czasie dyskusji powiedział, że polityka oszczędzania osiągnęła, »ze względu na brak społecznego i politycznego poparcia, swój kres«. W lot jego wypowiedzi zostały zinterpretowane jako odwrót od polityki oszczędzania. Tak, jak w obliczu recesji i wzrostu poziomu bezrobocia na południu ocena ta na pierwszy rzut oka jest zrozumiała, tak szalona jest metoda rozumowania. Kto w obliczu ogromu zadłużenia w Europie sądzi, że należy jeszcze więcej wydawać, zachowuje się jak kierowca samochodu, który jadąc w kierunku przepaści, konsekwentnie dociska gazu.”

„Hessische Niedersächsische” konstatuje:

„Rzeczywiście. zakład Angeli Merkel, że Grecja & Co. będą bardziej niemieckie a Niemcy bardziej greckie, wydaje się być dość śmiały. Barroso, który już stojąc na czele rządu Portugalii dał się poznać jako polityk zaciągający długi, gra o tak wysoką stawkę, dlatego, że wierzy w dobry układ kart: bezsporny, chociaż zawiniony przez siebie po latach dogadzania sobie kryzys krajów na południu Europy, ale przede wszystkim położenie Francji. Paryż uderzająco przekroczył dopuszczalny poziom zadłużenia określony w Traktacie z Maastricht. Kraj ten staje się coraz bardziej obiektem troski w Europie. Przeciwnikowi oszczędzania Barroso nie brakuje w tych dniach przyjaciół. Tylko jeden kraj musi jeszcze wyciągnąć do niego rękę, ten, który w końcu ma unieść te ciężary: Niemcy”.

„Münchner Merkur“ analizuje:

„Odwrót od kursu oszczędzania oznaczałby ryzyko zaprzepaszczenia tego, co zostało osiągnięte i powrót do wiary w słodką truciznę zaciągania nowych długów. Angeli Merkel nie wolno się w to wdawać. Jeśli postąpi inaczej, to wzmocni (partię) „Alternatywę dla Niemiec”. Przeciwnicy euro już teraz, zanim jeszcze weszli do Bundestagu, stawiają kanclerz bariery. Przynajmniej w tej kwestii nie trzeba rozczarowywać niemieckiego podatnika”.

„Frankfurter Rundschau” podsumowuje:

„W kraju brakuje poważnej siły społecznej, która podważyłaby dotychczasowy kurs ratowania euro niemieckiej kanclerz i wspierającej ją w tym koalicji rządzącej CDU/CSU/FDP. Taka siła mogłaby zmusić ich do tego, aby mniej despotycznie zbywali krytykę drogi, jaką obrały Niemcy, krytykę głośną nawet w kręgach mieszczańskich Europy, ostatnio w kręgach konserwatywnych wokół unijnego komisarza Barroso, a także zmusić do tego, aby równie poważnie zastanowili się nad wątpliwościami, jakie mają obywatele”:

Barbara Cöllen

Reklama