Niemiecka prasa: sto dni prezydenta Gaucka | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: sto dni prezydenta Gaucka

Komentatorzy sobotnich (23.06.12) wydań bilansują pierwsze sto dni niemieckiego prezydenta Joachima Gaucka.

Schleswig-Holstein/ Bundespraesident Joachim Gauck (M.) kommt am Sonntag (17.06.12) in Kiel zur Verleihung des Weltwirtschaftlichen Preises. Seit 2005 ehrt das Institut fuer Weltwirtschaft (IfW) mit der Stadt Kiel und der Industrie- und Handelskammer jedes Jahr waehrend der Kieler Woche Persoenlichkeiten, die sich um die Globalisierung verdient gemacht haben. (zu dapd-Text) Foto: Carsten Rehder/dapd

Joachim Gauck

Berliner Zeitung uważa, że "Prezydent Gauck imał się już wielu, może nawet zbyt wielu tematów w trakcie swoich pierwszych stu dni sprawowania urzędu. Jest to może niewygodne i nie musi się wszystkim podobać. Ale wywołuje on tym pewną refleksję i prowokuje debaty - a czego innego należałoby oczekiwać od prezydenta kraju? Joachim Gauck już po upływie krótkiego czasu przydał z powrotem temu mocno nadszarpniętemu urzędowi znaczenia i godności. Stało się to za sprawą siły jego słów i swoistej mentalnej suwerenności, jakiej nie ma nikt inny. Nie jest to człowiek, który mógłby ulec jakiejś presji - ani ze strony Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe ani ze strony Urzędu Kanclerskiego".

"Po stu dniach sprawowania urzędu Niemcy darzą swego najwyższego reprezentanta wielkim uznaniem" - zaznacza Nordwest-Zeitung. "Dla kanclerz Merkel to szczęśliwy traf, że dała się nakłonić do zaaprobowania jego kandydatury. Wątpliwe jest, czy faworyzowany przez nią kandydat Klaus Toepfer cieszyłby się taką samą sympatią. Gauck bardzo szybko przystąpił do pierwszych działań, tym bardziej zadziwia więc, jak zgrabnie i pewnie były enerdowski pastor porusza się po dyplomatycznym parkiecie. Czy to w Izraelu czy w Polsce, nawet na śliskim gruncie Joachim Gauck przekonująco uosabia zjednoczone Niemcy: pełen wiary w siebie, ale nie zarozumiały, wszystkim zainteresowany, ale nie mądrala. Z prezydenta emanuje swego rodzaju suwerenność, jakiej nie można nauczyć się na żadnym przyśpieszonym kursie, tylko zbierając życiowe doświadczenie."

Nuernberger Zeitung zaznacza natomiast, że "Odmawiając złożenia swojego podpisu pod ustawą o ratyfikowaniu umowy o stałym funduszu ratunkowym (ESM) prezydent Gauck niepotrzebnie zakuwa w dyby polityków, którzy są i tak bardziej opieszali niż wielka finansjera. Przez to tylko umacnia się przekonanie, że Niemcom wcale nie zależy tak bardzo na Europie. To, że on, Europejczyk z przekonania, nie może wcale mieć takiego zamiaru, czyni to wszystko jeszcze mniej zrozumiałym. Bo przecież i Gauck wie, że podstawą dobrobytu w Niemczech jest pokojowa, kwitnąca gospodarczo i stabilna Europa. Z tytułu swego urzędu prezydent ma wolną rękę w wielu sprawach. Musi sobie tylko zdawać sprawę z wiążącej się z tym odpowiedzialności".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama