Niemiecka prasa: SPD chce ponownie zatroszczyć się o sprawy zwykłych obywateli | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: SPD chce ponownie zatroszczyć się o sprawy zwykłych obywateli

Środowe (22.02.17) wydania gazet komentują plany Martina Schulza dot. zmian reformy rynku pracy - Agenda 2010 budzącej do dziś w Niemczech kontrowersje.

Opiniotwórcza „Süddeutsche Zeitung” z Monachium pisze: „Niemalże każdy traktuje Agendę 2010, jako obowiązkowy program polityczny SPD. Wywołuje ona u ludzi aż po klasę średnią strach. I nie jest on bezpodstawny, ponieważ Agenda 2010 może przy bezrobociu doprowadzić do tego, że pomimo wielu lat pilnej pracy, można całkiem szybko spaść głęboko na twarde dno skromnego zabezpieczenia socjalnego. Dlatego Agenda kojarzy się wielu ludziom z zagrożeniem popadnięcia w biedę. (…) Dla wielu starszych wiekiem wyborców SPD oraz jej sympatyków Agenda 2010 była powodem do wystąpienia z partii, a dla samej SPD powodem odejścia od własnej tradycji jako partii zwykłych obywateli.(..) Martin Schulz pragnie, by zaufano ponownie jemu i SPD w poszukiwaniu sprawiedliwości społecznej, w obronie państwa socjalnego oraz w zniesieniu różnic między bogatymi a biednymi”.

„Kölner Stadt-Anzeiger” z Kolonii jest zdania, że „Martin "Schulz swoim atakiem w kwestii Agendy 2010 wysłał elektoratowi sygnał", że "SPD chce ponownie zatroszczyć się o sprawy zwykłych obywateli. Co jest uzasadnione.

Jeśli jednak zamierza ona osiągnąć dla ludzi coś trwałego, musi liczyć się z tym, że polityka skierowana na zapewnienie trwałych zmian wymagać będzie dużo cierpliwości. Jak wygląda koncepcja SPD dot. dalszego kształcenia w społeczeństwie, w którym na skutek cyfryzacji gwałtownie zmienia się zawodowy wizerunek? Jak chce ona przekonać przedsiębiorstwa do inwestowania we własnych pracowników? Jak doprowadzimy do społecznych zmian, które spowodują, że pracownik po pięćdziesiątce nie będzie musiał się więcej obawiać, że zostanie wykluczony. Rozliczenie przeszłości jest słuszne. Jednak błędem byłoby nie zatroszczyć się o przyszłość”.

Regionalny dziennik z Saksonii „Freie Presse Chemnitz” stwierdza:

„SPD, która chciałaby uchodzić za partię społecznej sprawiedliwości, miałaby tutaj wiele możliwości, by wyjść z sensownymi propozycjami. Jednak nie zalicza się do tego propozycja wydłużenia czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych Arbeitslosengeld 1, gdyż opóźni to proces ubożenia, ale nie zdoła mu zapobiec. A właśnie to musi stać się celem SPD, jeśli rzeczywiście chce ona zająć się sprawiedliwą polityką socjalną. Dopiero wtedy, kiedy towarzysze przedstawią logiczną koncepcję, mogłyby wzrosnąć szanse na to, że zbuntowani zwolennicy tej partii zapomną podczas kampanii wyborczej o pretensjach do socjaldemokracji”.

„Trierischer Volksfreund” komentuje: „Agenda 2010 nie była zła, złe było i jest to, że nie doszło do reorganizacji rynku pracy. Wadliwy był system kształcenia, który pozostawiał wielu na pastwę losu. Niewłaściwe było zbyt wysokie obciążanie kosztami socjalnymi pracobiorców przy zbyt niskich dochodach. Z powodu rozmowy z poszkodowanym, która zrobiła na kandydacie SPD na kanclerza wrażenie, wyrzuca on Agendę 2010 do kosza. Jednak w rzeczywistości wcale nie z tego powodu, lecz dlatego, że duża część SPD wciąż wstydzi się za główny wniosek, do którego doszedł ich poprzedni przywódca, że głównym celem aktywnego państwa socjalnego nie jest opieka socjalna, lecz wykorzystanie umiejętności obywateli do samodzielnego zaspokajania własnych potrzeb. Wielu w SPD nigdy nie zaakceptowało i nie zrozumiało z tej nieodzownej zmiany paradygmatu. Wygląda na to, że również Martin Schulz”. 

Opr. Alexandra Jarecka