Niemiecka prasa: Skromny sygnał potępienia dla Rijadu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Skromny sygnał potępienia dla Rijadu

Niemcy wstrzymały całkowicie eksport broni do Arabii Saudyjskiej oraz wydały zakaz wjazdu dla 18 Saudyjczyków. Niemiecka prasa komentuje.

Opiniotwórczy dziennik „Sueddeutsche Zeitung" stwierdza: „Ten, kto wypowiedział wyrok śmierci na saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, działał w przekonaniu, że stoi ponad prawem i konstytucją. Jeśli miałoby tu chodzić o spadkobiercę tronu Mohammeda bin Salmana, to ma on takim przypuszczeniem o tyle rację, że nie musi się obawiać rodzimego wymiaru sprawiedliwości. I nic tu nie zmieni wydany przez Niemcy zakaz wjazdu oraz wstrzymanie eksportu broni. Są one przede wszystkim środkami polityki pozorów. Jest to skromny sygnał potępienia dla Rijadu. Tamtejszy reżim rzeczywiście prędzej odczuje całkowite wstrzymanie eksportu broni. Za tym muszą pójść kolejne sankcje. Właśnie dlatego, że zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego w myśl państwa prawa nie można zadośćuczynić, demokratyczne państwa prawa są teraz zobowiązane”.

Regionalny dziennik „Oberhessische Presse” z Marburga stwierdza: „Zawsze, kiedy w minionych tygodniach i miesiącach mowa była o tym, że Arabia Saudyjska zamieszana jest bezpośrednio w wojnę z Jemenem, rząd federalny ociągał się raczej, zamiast natychmiast zaciągnąć hamulec bezpieczeństwa. Uczynił to teraz, ale nie z powodu Jemenu, lecz zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego. Nie trzeba tego koniecznie oceniać, bo jak wynika z najnowszych informacji, Rijad ponosi pełną odpowiedzialność za śmierć dziennikarza. Zatem decyzja w tym przypadku jest właściwa i zrozumiała bardziej niż zakaz wjazdu dla 18 Saudyjczyków z wyjątkiem następcy tronu Mohammeda bin Salmana. Robi to wrażenie półśrodków, podobnie jak w przypadku wstrzymania eksportu broni bez informacji na jak długo, albo w oparciu o jakie warunki miało by dojść do ponownego nawiązania stosunków handlowych w tym sektorze”.

W tym tonie pisze także dziennik „Frankfurter Neue Presse”. „Dopiero teraz rząd Niemiec zareagował spóźnionymi działaniami. Naturalnie trafia do przekonania, że najpierw trzeba było odczekać śledztwo ws. Chaszodżdżiego. Jednak eksport broni do Arabii Saudyjskiej budził już wcześniej wątpliwości natury moralnej. Kraj ten prowadzi od lat w Jemenie wojnę przeciwko ludności cywilnej. Dopiero okaże się czy Niemcy utrzymają tę twardą politykę, kiedy przebrzmi przypadek Chaszodżdżiego. Danie jasnego sygnału, jak powtarzał Sigmar Gabriel, oznacza niestety często, że potem politycy przechodzą szybko do porządku dziennego. Bundeswehra przypuszczalnie nadal szkoli saudyjskich żołnierzy. I już wczoraj szef Siemensa Joe Kaeser zapowiedział, że wybiera się na konferencję do Arabii Saudyjskiej. Wierny hasłu: najpierw gospodarka, potem moralność”.

„Badische Zeitung” z Fryburga konstatuje: „Głównie z powodu wojny w Jemenie konieczne wstrzymanie eksportu broni jest więcej niż tylko gestem. Tak, Saudyjczycy mogą kupić broń gdziekolwiek, a wtedy zagrożonych jest w Niemczech kilkaset miejsc pracy. I cóż, także w przyszłości trzeba będzie rozmawiać z regionalnym mocarstwem Arabią Saudyjską, bez względu na to, kto tam rządzi. Jednak dano sygnał, że zbrodnie pociągają za sobą konsekwencje”.

 

Redakcja poleca