Niemiecka prasa: słuszna decyzja UE w sprawie Białorusi | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.08.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: słuszna decyzja UE w sprawie Białorusi

Niemiecka prasa komentuje w czwartek (20.08.20) ustalenia szczytu UE ws. Białorusi.

Komentator dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: "Od początku nie było wielkich szans na to, by Unia Europejska mogła wywrzeć wpływ na wydarzenia na Białorusi. Właśnie w dniach, w których szefowie państw i rządów spotykają się na wirtualnym szczycie, Aleksander Łukaszenko rozpoczyna kontrofensywę i zapowiada nowe represje.

Akurat ten, który jeszcze niedawno każdą rozmowę z politykiem z UE świętował jako dowód na swoje wielkie międzynarodowe uznanie, odmawia rozmowy telefonicznej z kanclerz Angelą Merkel. Wszystko co Łukaszenko powiedział lub zrobił w ostatnich dniach wskazuje na to, że chce on pozyskać wsparcie rosyjskiego prezydenta Putina na rzecz siłowego zakończenia protestów.

Środkiem do tego celu jest bajka o zachodniej agresji. Powtarzając to, czym zwykle szermuje moskiewska propaganda w wyolbrzymionym stopniu przystosowanym do swojej krytycznej sytuacji, chce on wywrzeć presję na Moskwę, by nie mogła ona pozostać biernym obserwatorem. Oczywiście także ten unijny szczyt posłuży Łukaszence jako argument. (...) Unia Europejska musi przynajmniej jasno określić, jakie jest jej stanowisko w sprawie bezczelnego sfałszowania wyborów i brutalnego łamania praw człowieka. Decyzja, by nie uznać wyników wyborów jest słuszna - konstatuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Komentator dziennika "Sueddeutsche Zeitung" analizuje: "Jeśli Unia Europejska nie uznaje wyników wyborów na Białorusi, to wyniknie z tego parę praktycznych problemów, których Rada Europejska nie rozwiązała. Czy panujące od niepamiętnych czasów Aleksander Łukaszenko jest jeszcze prawowitym przywódcą i czy nie będzie uznawany za partnera do rozmów? Czy przedstawicielstwa Białorusi są nielegalne i tym samym nie nadają się do reprezentowania interesów tego kraju? Czy zamiast tego istnieje wola do uznania jednej z polityczek opozycji za legalną przywódczynię tak, jak to zrobiły 54 państwa z Juanem Guaido w Wenezueli?

Istnieje więc różnica między polityczną symboliką, która kryje się za oświadczeniem z Brukseli, a polityczną praktyką. Symbolicznie jest to absolutnie słuszne, że nie uznaje się tych wyborów. Wynik został sfałszowany i jest tym samym nieważny. Praktycznie wpływ Unii Europejskiej na wydarzenia Białorusi jest jednak niewielki, tym bardziej że Łukaszenko nie chce dialogu.

W tej chwili można tylko wesprzeć opozycję pod względem moralnym i politycznym. Jak długo będą trwały protesty, jak długo Łukaszenko z rosyjską pomocą będzie w stanie ignorować bunt, czy Rosja zainstaluje marionetkowy rząd bez udziału opozycji – to wszystko pozostaje poza zasięgiem wpływu Rady Europejskiej".

Temat ten podejmuje również prasa regionalna. Np. gazeta "Mitteldeutsche Zeitung" (Halle) ocenia: "Unia Europejska znalazła dobitne słowa na temat Białorusi. Szefowie państw i rządów nie uznają wyniku wyborów w tym wschodnioeuropejskim kraju. Nie były one ani uczciwe ani wolne, mówi Angela Merkel jako rotacyjna przewodnicząca Rady. Unia żąda także bezwarunkowego zwolnienia więźniów, zakończenia używania przemocy wobec opozycji, poszanowanie wolności słowa, prasy i demonstracji. Wyraźniej nie da się już zadeklarować nieufności wobec urzędującego prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Unia nie żąda bezpośrednio jego ustąpienia. By znaleźć pokojowe wyjście potrzebne jest jednak wielkie wyczucie".

Podobnie widzi to komentator regionalnego dziennika "Rhein-Neckar Zeitung" (Heidelberg): "Europa stoi przed trudnym zadaniem, z jednej strony musi poprzeć demonstrantów na Białorusi i nie uznać oficjalnego wyniku wyborów. Z drugiej strony UE nie powinna po raz drugi pozwolić wciągnąć się w pułapkę ukraińską w tym sensie, że kwestia narodowa staje się kwestią wpływu między Wschodem a Zachodem. Tego konfliktu nie da się bowiem rozwiązać wbrew Putinowi, podobnie jak wojny na wschodniej Ukrainie, która rozpoczęła się przecież na Majdanie w Kijowie. Łukaszenko może zostać obalony tylko przez Białorusinów. Jeśli jednak rosyjskie oddziały miałyby właśnie temu zapobiec, Unii Europejskiej nie pozostaje nic innego jak skanalizować ten konflikt przez - właśnie - kanały dyplomatyczne. W końcu kwestie terytorialne są także kwestiami gospodarczymi. Potrzebni są sprytni negocjatorzy".

Redakcja poleca