Niemiecka prasa: Są koszmary, które nas budzą i nie pozwalają już na zaśnięcie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Są koszmary, które nas budzą i nie pozwalają już na zaśnięcie

Tematem sobotnich (12.03.2016) komentarzy prasowych są wybory do krajowych parlamentów przeprowadzane w niedzielę w trzech niemieckich landach: Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie i Saksonii-Anhalt.

Neue Presse“ (Hanower) zastanawia się:

„Czy wybory te staną się, czego obawia się wielu, koszmarem dla Niemiec? W czasach, kiedy chadecka kanclerz działa bardziej w duchu socjaldemokracji, niż waży się na to niejeden poloityk SPD, dawna gra barwami politycznymi już nie funkcjonuje. Stanie się tak: niepewni, niezadowoleni, zatroskani i wszyscy, którzy od zawsze byli podatni na prawicową ideologię, wybiorą w niedzielę AfD. Będzie ich więcej niż większość z nas sobie tego życzy. Ale też nic ponadto. Przeważająca większość zagłosuje znowu na CDU, SPD i Zielonych. Na partie, które wspierają sedno liberalnej polityki imigracyjnej kanclerz i z zasady opowiadają się za wolnościowo-demokratycznymi Niemcami. Partie, których nikt nie musi się bać”.

Gazeta „Landeszeitung“ (Lueneburg) jest mniej optymistyczna:

„Są koszmary, które nas budzą i nie pozwalają na zaśnięcie. Na przykład ten o szczycie niemiecko-francuskim, na którym po pokonaniu zasieków granicznych spotykają się kanclerz Niemiec Frauke Petry i prezydent Francji Marine Le Pen. Albo ten o prezydencie USA Donaldzie Trumpie jako rywalu Władimira Putina. Z drgającymi palcami na atomowych guzikach. Tylko zły sen – a jednak mniej oddalony od rzeczywistości niż można by sobie wyobrazić w XXI wieku. Ten dokonany już w wielu miejscach zwrot na prawo, który według wszelkiego prawdopodobieństwa po tej wyborczej niedzieli dotknie też Niemcy. Wielu ludzi najwyraźniej łaknie prostych odpowiedzi na trudne pytania, prostych rozwiązań kompleksowych problemów. W rzeczywistości, wbrew demagogom, prostych rozwiązań właściwie nie ma”.

Bawarski dziennik„Nürnberger Zeitung” pisze:

„Jeszcze rok temu w marcu Angela Merkel mogła odprężona patrzeć na wybory do krajowych parlamentów. Z pomocą jej zarządzania kryzysowego niebo w Grecji zaczęło się rozjaśniać. Uchodziła za najpotężniejszą kobietę na świecie. Pod jej przewodnictwem Niemcy wywindowały się do roli hegemona Europy. I tak czasy się zmieniają: w tę niedzielę, z wyborami w trzech krajach związkowych, kanclerz musi żywić niejakie obawy. To, jak wypadnie CDU – a nie wygląda dla niej dobrze – w dużym stopniu zależy od jej działania w kryzysie uchodźczym”.

Wychodzący w Badenii-Wirtembergii „Reutlinger General-Anzeiger“ apeluje do wyborców:

„Czyżby ‘ci tam u góry‘ i tak nie robili tego, co im się podoba? Właśnie, że nie. ‘Ci tam u góry‘ są tylko tak silni, jak pozwalają im na to ‘ci tam na dole‘ – mianowicie naród. A komu wydaje się, że partie różnią się najwyżej kolorem włosów ich czołowych kandydatów: rzut oka na programy wyborcze uświadamia, że jak najbardziej są różnice w tym, kto decyduje o polityce kraju związkowego. Bo nawet, jeżeli nadrzędnym tematem kampanii wyborczej był kryzys uchodźczy, w wielu punktach poszczególne partie zajmowały różne stanowiska. Sondaże nie są jeszcze wynikami, dlatego wszystko jest jeszcze otwarte. Czyli: w niedzielę należy pójść do urn wyborczych!”.

opr. Elżbieta Stasik