Niemiecka prasa: Reputacja Rosji leży w gruzach | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 10.12.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Reputacja Rosji leży w gruzach

Wtorkowa prasa w Niemczech komentuje wyrok WADA, która za machinacje dopingowe na cztery lata wykluczyła Rosję ze światowego sportu.

Opiniotwórczy dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung" jest sceptyczny:

„Reputacja Rosji leży w gruzach, nie tylko, ale przede wszystkim w sporcie. Dobre imię jej sportowców pozostanie na lata zatrute. W moskiewskim laboratorium antydopingowym najwyraźniej jeszcze ubiegłej zimy usuwano, oszukiwano i fałszowano. Przy tym było ono zaplombowane przez państwowych śledczych. I w żadnym wypadku nie ma pewności, że kary wejdą w życie zgodnie z zapowiedzią. Szef MKOl Thomas Bach i szef FIFA Gianni Infantino dobrze się czuli w Soczi, podczas piłkarskich mistrzostw świata. Rosja nadal ma ogromne wpływy w tych zrzeszeniach. Przełom kulturowy w tym równie szczególnym jak potężnym, ukształtowanym dawaniem i braniem sportowo-politycznym ekosystemie, jakoś nie daje się zauważyć”.

Według stołecznego „Die Welt":

„Jest to historycznie surowa kara. Ale sankcje są bardziej niż uzasadnione, każda łagodniejsza decyzja byłaby skandalem. Pytanie tylko: czy to wystarczy? Bo też nie może być mowy o karze «najsurowszej z możliwych». Rosyjscy sportowcy mogą startować w olimpiadzie i na mistrzostwach świata – z zachowaniem pewnych warunków i pod neutralną flagą, o ile udowodnią, że są czyści. Piłkarskie mistrzostwa Europy, z Rosją jako współgospodarzem, pozostają tak samo nienaruszalne jak finał Ligi Mistrzów w Sankt Petersburgu w 2021 r. Całkowite wykluczenie Rosji i przede wszystkim ostrzejsze sankcje, jeżeli chodzi o organizowanie wydarzeń sportowych, byłoby bardziej skuteczne”.

Obejrzyj wideo 04:12

Przyszły szef WADA: zawsze brzydziłem się dopingiem

Zastrzeżeń nie ma natomiast „Frankfurter Rundschau", który pisze:

„Dla Rosji, wielkiego narodu w światowym sporcie, wiadomość ta jest szokiem: po decyzji Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) rosyjscy sportowcy przez cztery lata nie będą mogli startować w wielkich imprezach pod rosyjską flagą. Jest to jeszcze większy cios dla rosyjskiej polityki Władimira Putina, który chętnie stroi się w prestiżowe piórka sportu: ten największy kraj na świecie nie będzie także mógł organizować wielkich imprez sportowych, bo narodowy system oszustw został po raz kolejny zdemaskowany. Łagodniejszy wyrok niż ta czteroletnia ekskomunika byłby trudny do wytłumaczenia. Nawet jeżeli odpowiedzialnością zostali obarczeni także sportowcy, którzy nie dopuścili się oszustw i zostaną pozbawieni nagrody za wieloletnią, ciężką pracę”.

„Cóż to za farsa”, stwierdza dziennik „Stuttgarter Zeitung", który uważa, że nałożone na Rosję sankcje niczego nie zmienią:

„Jakby nie było, w południowokoreańskim Pjongczangu w 2018 r. mogło startować 168 Rosjan pod neutralną flagą i nazwą «Olympic Athletes from Russia». Był wśród nich curler Aleksandr Kruszelnicki, zdyskwalifikowany za doping. Podobne scenariusze grożą w nadchodzących czterech latach. Problemem jest przy tym: celem gigantycznych manipulacji próbkami w laboratoriach, które teraz będą usankcjonowane, było oczyszczenie możliwie wielu oszustów. Ci dopingowi grzesznicy, którym niczego nie można już udowodnić, dalej ostro mieszają w kręgu rzekomo czystych sportowców – także podczas igrzysk olimpijskich. Na ich dresach brakuje tylko słówka «Rosja». Cóż to za farsa!".