Niemiecka prasa: reforma azylowa nie zatrzyma migracji do UE
12 czerwca 2026
„Europejski wymiar polityki azylowej jest zazwyczaj niedoceniany w niemieckiej debacie na ten temat” – ocenia w piątek (12.06.2026) dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Jak wskazuje, kontrole graniczne, które obecnie prowadzone są przez Niemcy zgodnie z decyzją rządu w Berlinie, „nie pozwalają w pełni opanować nielegalnej migracji”. „Kluczowe znaczenie mają przepisy unijne, ponieważ to one wyznaczają ramy prawne i wpływają na sytuację na zewnętrznych granicach kontynentu” – zaznacza „FAZ”.
I dodaje: „Reforma Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego, która wchodzi w życie w ten piątek, może przynieść postępy w tej kwestii, ale nie jest panaceum”.
Najważniejszym elementem reformy są planowane procedury azylowe na granicach zewnętrznych UE. Poddani im będą ci wnioskujący o azyl, którzy mają niewielkie szanse na sukces. „Liczba takich osób może sięgać dziesiątek tysięcy, co odciążyłoby nie tylko niemieckie gminy” – pisze „FAZ”.
„Reforma ta nie doprowadzi jednak do całkowitego wstrzymania imigracji na podstawie prawa azylowego, jak sobie to wyobrażają radykalne siły w Europie; coś takiego byłoby w dzisiejszej UE po prostu trudne do zrealizowania. Nowy system jest bardziej restrykcyjny niż poprzedni, ale był to kompromis polityczny. Jego największym efektem może być działanie odstraszające. Jeśli zmniejszy się prawdopodobieństwo dotarcia do pożądanego kraju docelowego w Europie, a wzrosną szanse na deportację, wiele osób może w ogóle nie wyruszyć w tę niebezpieczną i kosztowną podróż” – ocenia dziennik z Frankfurtu nad Menem.
Dylemat moralny pozostaje
W ocenie „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) polityka migracyjna i azylowa zawsze wiąże się z „dylematem moralnym”, co pokazuje przykład byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel. „Przyjazny migrantom kurs ówczesnej kanclerz ostatecznie wzmocnił ksenofobię. Wiele osób ma poczucie, że migracja wymknęła się spod kontroli i jest przyczyną przepełnionych szkół, niedoboru mieszkań, rosnącej przestępczości oraz utraty tożsamości. Dlatego wielu głosuje w wyborach na prawicę, która głosi: ‚zamknąć granice i precz z obcokrajowcami!’” – czytamy.
„Aby odebrać grunt pod nogami prawicy, obecnie również większość rządów z centrum sceny politycznej chce powstrzymać migrantów przed wsiadaniem do łodzi płynących w kierunku Europy. W tym celu UE współpracuje nawet z autokratycznymi rządami w Afryce Północnej. Prawo azylowe jest coraz bardziej dostosowywane do odstraszania migrantów lub przynajmniej szybkiego się ich pozbywania” – zauważa „SZ”.
Jak pisze, gruntownie zreformowany Wspólny Europejski System Azylowy, który wchodzi dziś w życie, ma dać obywatelom poczucie, że rządy państw UE wspólnie i jeszcze bardziej zdecydowanie działają na rzecz ograniczenia imigracji. Jednocześnie ten tzw. pakt migracyjny „ma budować spójność”: Państwa położone na granicach zewnętrznych w zamian za wypełnianie swoich obowiązków w zakresie procedur azylowych, otrzymają wsparcie od państw mniej obciążonych. Jak ocenia „SZ, nie będzie to zapewne działać idealnie, ale przynajmniej pakt „łączy państwa członkowskie” i zobowiązuje je do przestrzegania wspólnych norm. „Zachowanie jedności Europy przynosi korzyści również migrantom” – czytamy.
Inaczej się nie da
Według niemieckiego dziennika dalsze zaostrzenia prawa azylowego, uważane za „innowacyjne”, w rzeczywistości „doprowadzają UE do granic wartości, które stanowią o jej tożsamości, na przykład poszanowania godności ludzkiej”. Chodzi na przykład o możliwości deportacji osób z odmową azylu do „bezpiecznych krajów trzecich”, jak Ruanda czy Uganda.
„Trudno zaprzeczyć demokratycznej legitymizacji tej polityki. Kształtują ją chrześcijańscy demokraci i konserwatyści, którzy w Parlamencie Europejskim akceptują pomoc prawicowych populistów i skrajnej prawicy. Jednak siłą napędową są również duńska socjaldemokratka Mette Frederiksen, a także liberalny premier Holandii Rob Jetten, który pokonał w kampanii wyborczej Geerta Wildersa, znanego z nienawiści do islamu” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
„Moralnym uzasadnieniem ich polityki outsourcingu i odstraszania w odniesieniu do migrantów jest następująca logika: jeśli nie wyruszą w drogę do Europy, nie utoną. Można to uznać za hipokryzję i nieludzkość, ale nie odpowiada to na pytanie, w jaki sposób państwa europejskie powinny radzić sobie z problemami uchodźctwa i migracji, aby nie doprowadzić do rozłamu społecznego. Wystarczająco długo próbowano na próżno przekonać ludzi, że nielegalna migracja służy zaspokojeniu niedoboru siły roboczej, a związane z nią problemy są nierozwiązywalne lub wcale nie są takie straszne” – czytamy.
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>
„Droga, którą Unia Europejska podąża obecnie w polityce azylowej, jest z moralnego punktu widzenia na granicy, ale ostatecznie nieunikniona. W obliczu burz na arenie polityki światowej UE musi dać obywatelom poczucie, że Europa zapewnia ochronę. Europa dba o porządek. Europa działa. Być może kiedyś znów będzie możliwa inna dyskusja na temat migracji – na przykład o legalnych drogach imigracji na rynek pracy, a pewnego dnia także o europejskiej misji ratunkowej na Morzu Śródziemnym” – dodaje „Sueddeutsche Zeitung”.
Unikanie odpowiedzialności
Regionalna gazeta „Südkurier” z Konstancji pisze: „Błędem byłoby twierdzić, że 'Twierdza Europa' zamyka teraz swoje bramy. Prawdą jest jednak to, że wraz z reformą azylową na zewnętrznych granicach UE wprowadzono bardziej rygorystyczny system. W najlepszym przypadku nowy system zapewni większy porządek i sprawiedliwszy podział w europejskiej polityce azylowej. To dobrze, że dane biometryczne będą w przyszłości przechowywane centralnie, procedury uproszczone, a kompetencje precyzyjnie określone”.
Gazeta dodaje, że Niemcy „już w tym roku wykręciły się z nowego mechanizmu podziału (uchodźców – red.), stosując sprytny trik i klasyfikując się jako kraj ‚pod presją migracyjną’”. „I tu ujawniają się ciemne strony tej reformy: odmawiając solidarności z krajami przybycia na zewnętrznych granicach UE, Berlin kontynuuje praktykę unikania odpowiedzialności, która doprowadziła do upadku starego systemu. Teraz należy również dokładnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w obozach na granicach zewnętrznych. Jeśli UE chce funkcjonować jako humanitarna wspólnota prawna, nie może zawieść w tej kwestii” – pisze „Südkurier”.