Niemiecka prasa: ″Putin robi wszystko, żeby przeobrazić się w despotę″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Putin robi wszystko, żeby przeobrazić się w despotę"

Angela Merkel wzięła w piątek (16.11.12) w Moskwie udział w niemiecko-rosyjskich konsultacjach międzyrządowych. Zdaniem komentatorów niemieckiej prasy stosunki niemiecko-rosyjskie nie były tak złe od czasów rozpadu ZSRR.

Jak zauważa Münchner Merkur:

"Kakofonia, towarzysząca wizycie Angeli Merkel u silnego człowieka Rosji Władimira Putina, jest sygnałem, którego nie sposób nie usłyszeć, że stosunki niemiecko-rosyjskie są obecnie najgorsze od chwili rozpadu Związku Sowieckiego. To także logiczne następstwo coraz bardziej autorytarnego kursu, jaki przybrała polityka obecnego szefa Kremla od jego powrotu na urząd prezydenta w maju, oraz wynik głębokiego rozczarowania Niemiec, które przez długie lata żyły złudzeniami, że mogą dopomóc Rosji w stopniowym przekształceniu jej w wolne państwo demokratyczne. Tymczasem jedynym skutkiem tych zabiegów okazało się pogłębienie się jednostronnej zależności energetycznej Niemiec od dostaw rosyjskiego gazu".

Zdaniem komentatora Märkische Oderzeitung:

"Choć naiwnością byłoby wierzyć, że Putin weźmie sobie na serio do serca wciąż bardzo ostrożne i wyważone niemieckie upomnienia i głosy krytyczne na temat przestrzegania praw człowieka, to warto zastanowić się głębiej nad jego obawami przed utratą władzy. To one każą mu wciąż zaostrzać kurs i dlatego powinniśmy sprzyjać wszelkim przejawom wyemancypowania się rosyjskiego społeczeństwa, a mówiąc ściślej tych, którzy chcą porzerzać zakres swobód obywatelskich nie bacząc na grożące im ryzyko. Najważniejsze byłoby tu złagodzenie przepisów wizowych, po to, aby jak najwięcej Rosjan mogło się przekonać osobiście, jak funkcjonuje społeczeństwo otwarte. Rosja długo domagała się zniesienia wiz, ale w tej chwili grozi nam niebezpieczeństwo, że Putin byłby bardzo rad, gdyby wizy pozostały, a jego kraj przekształcił się w oblężoną twierdzę, w której nie ma wolności słowa".

Reutlinger General-Anzeiger pisze:

"Kto się spóźnia, tego karze życie - tak w roku 1989 miał powiedzieć Michaił Gorbaczow do Ericha Honcekera. Może nie aż tak jasno i wyraźnie, ale wystarczająco wyraźnie, aby wywarło to odpowiednie wrażenie, niemiecka kanclerz ostrzegła rosyjskiego prezydenta. Żaden kraj świata nie może sobie pozwolić na dłuższą metę sprzeciwiać się woli narodu, powiedziała Angela Merkel, nawiązując do swych osobistych doświadczeń wyniesionych z byłej NRD".

Myśl tę rozwija Der neue Tag z Weiden:

"Kreml boi się swoich własnych obywateli i społeczeństwa cywilnego, czyli tych, którym nie wystarcza odgórnie sterowana demokracja á la Putin. Dlatego w Rosji organizuje się nagonki na nieposłusznych dziennikarzy, dlatego wytacza się procesy krytykom nowego reżimu, i dlatego uchwala się ustawę o zwalczaniu działalności agenturalnej prowadzonej jakoby przez wszystkie organizacje pozarządowe, otrzymujące dotacje z zagranicy. Angela Merkel powiedziała w Moskwie otwarcie, że to wszystko kłóci się z wizją nowoczesnej, otwartej na świat Rosji. Nie powiedziała natomiast, bo nie mogła, że Putin nie jest wcale rozwiązaniem tego problemu, tylko jego głównym elementem".

Kropkę nad "i" w tej sprawie stawia komentator Nürnberger Nachrichten:

"Nawet sam Gerhard Schröder, osobisty przyjaciel Putina i partner biznesowy Rosji, miałby dziś opory przed nazwaniem obecnego władcy Kremla czystym jak łza demokratą. Od powrotu w maju na urząd prezydenta, Władimir Putin czyni bowiem wszystko, aby przeobrazić się w stuprocentowego despotę".

Andrzej Pawlak

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama