Niemiecka prasa: Problem z wyborem kolejnego Prezydenta | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Problem z wyborem kolejnego Prezydenta

Wtorkowe (7.06.) wydania gazet komentuję rezygnację Joachima Gaucka z ponownego kandydowania na urząd Prezydenta Niemiec. Skłóceni politycy będą mieli problem z wyłonieniem wspólnego kandydata.

Berlińska "Die Tageszeitung" zastanawia się nad istotą sprawowania najwyższego urzędu w państwie. Podkreśla, że do piastowania urzędu Prezydenta nie potrzebne jest doświadczenie w partyjnych gremiach. "Gauck pokazał, co jest potrzebne urzędowi Prezydenta: otwarta głowa, gotowa na naukę. Nie jest potrzebny zasłużony polityk, dla którego prezydentura jest zwieńczeniem kariery" - czytamy w berlińskim dzienniku. Zdaniem TAZ byłoby mądrym sygnałem ze strony klasy politycznej, gdyby pojęła, że ktoś spoza bieżącej polityki jest lepszym kandydatem niż Lammert czy Stienmeier, choćby po to, by uniknąć wrażenia przesuwania kogoś ze stanowiska na stanowisko. Na wspólnego kandydata socjaldemokratów, postkomunistów i Zielonych nie ma szans, pisze gazeta, konkludując, że wszystkie nitki zbiegają się w rękach Angeli Merkel, która zmaga się z upartą CSU, niechętnymi Zielonymi i SPD. "Kto jej nie docenia, ten przegra", ostrzega TAZ i konkluduje: "W 2017 funkcję Prezydenta powinna objąć kobieta".

Zdaniem regionalnego dziennika "Schwäbische Zeitung" możliwych następców Gaucka jest wielu. Prezydentem mogłaby zostać większość z wymienianych osób, na przykład przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert czy szef dyplomacji Frank-Walter Steinmeier – czytamy w dzienniku, którego zdaniem „dla koalicji i dla kanclerz Merkel niewygodna jest sytuacja, w której na tryb kampanii wyborczej trzeba będzie przełączyć się na długo przed wyborami do Bundestagu”, bo odbiera to autentyczność sporom i debatom. „Ale co jest w tym złego? Dla Republiki dyskusja o prezydencie to demokratyczna kuracja”. Zróżnicowanie kandydatów to szansa na dyskurs, a w obliczu skomplikowanych relacji większościowych w Zgromadzeniu Federalnym (które wybiera Prezydenta – red.) trudny wybór Prezydenta może naszą demokrację jedynie uczynić bardziej atrakcyjną – konkluduje południowoniemiecki dziennik.

Debatą o prezydenturze zajmuje się także największy niemiecki tabloid „Bild“, definiując wymogi wobec kandydata: osoba godnie reprezentująca kraj, pielęgnująca kontakty z obywatelami, potrafiąca artykułować niewygodne prawdy. Wszystko byloby jasne, gdyby nie fakt, że wybór Prezydenta odbędzie się kilka miesięcy przed wyborami do Bundestagu, a w Zgromadzeniu Federalnym większości nie ma ani koalicja CDU/CSU ani SPD – czytamy w gazecie „Bild”. Dlatego profil kandydata wymaga korekty: osoba, która jest wybieralna nie tylko dla własnego ugrupowania, lecz również dla politycznej konkurencji – tak, by w Zgromadzeniu Federalnym mogła powstać większość. Kanclerz Merkel i szef SPD Sigmar Gabriel powinni uzgodnić wspólnego kandydata (lub kandydatkę) i nie byłoby to – wbrew różnym obawom - przepowiednią kolejnych rządów koalicji CDU/CSU i SPD. „Byłaby to jednorazowa koalicja rozsądku” – konkluduje dziennik.

Wschodnioniemiecka „Freie Presse Chemnitz” z uznaniem komentuje rezygnację Gaucka z ponownego kandydowania: „ta decyzja zasługuje na respekt, bo jest ludzka i uwzględnia własne ludzkie ograniczenia”. Jednocześnie Gauck wyświadcza przysługę samemu sobie, bo odchodzi w momencie, gdy cieszy się w kraju największym poparciem. Nie traktując samego siebie jako niezbędnego, okazuje pokorę wobec urzędu głowy państwa. Jednak, jak zaznacza dziennik, swoją decyzją wprowadza polityków w zakłopotanie, bo wybór jego następcy lub następczyni odbędzie się w roku wyborów do Bundestagu, zatem krajowi grozi wyborczy maraton. Trudno było jednak oczekiwać od Prezydenta, że interesy partyjno-polityczne wezmą górę nad względami zdrowotnymi. „Gauck od początku był prezydentem niewygodnym. Pozostanie nim do końca” – konkluduje gazeta.

Wedle „Reutlinger General-Anzeiger“ Joachim Gauck był i jest tym, co w najlepszym znaczeniu tego słowa charakteryzuje Prezydenta Federalnego. Jego słowa mają dla obywateli swoją wagę – także dlatego, że nie mówi on niczego po to, by się komuś przypodobać. Polityczne etykietki i tak nigdy do Gaucka nie pasowały, pisze dziennik. „Pastor z wykształcenia i praktykujący wolnomyśliciel nigdy nie wahał się nazywać rzeczy po imieniu i pouczać tych, którzy mają władzę. Często im się w ten sposób narażał, ale tym bardziej był lubiany przez swój naród”.

opr. Monika Sieradzka