Niemiecka prasa: Populizm to demon Europy [GŁOSY PRASY] | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.05.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Populizm to demon Europy [GŁOSY PRASY]

W poniedziałkowych (26.05) wydaniach niemieckich gazet dominują komentarze nt. wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Jean-Claude Juncker Martin Schulz Spitzenkandidaten Europawahl

Główni rywale: Jean-Claude Juncker (po prawej) i Martin Schulz

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) komentuje:

„Wbrew powszechnemu krakaniu frekwencja w wyborach europejskich, przynajmniej w Niemczech, nie zmalała. Czyżby w obliczu kryzysu na Ukrainie doceniono na nowo wartość europejskiego pokoju? Czy uczestnictwo jednej, do pewnego stopnia pokazowej, partii odegrało w przypadku eurosceptyków jakąś rolę? A może chwyt z kandydatami - faworytami miał mobilizujące działanie, szczególnie w przypadku SPD, która pokryła wszystko plakatami z Martinem Schulzem, gdy unia trzymała swoich faworytów – Dawida McAllistera w Niemczech i Jean'a Claude'a Juncker'a w Europie prawie wstydliwie w ukryciu? Wynik wyborów odpowiada oczekiwaniom i nie doprowadzi w polityce wewnętrznej Niemiec do żadnych wstrząsów”.

„Badische Zeitung” z Fryburga ocenia:

„Niemcy są bardziej proeuropejscy niż usiłuje się im wmówić. Wielu chce, wprawdzie, zmian, ale przytłaczająca większość jest świadoma tego, że Niemcom w parze z EU dobrze się wiedzie. Większa połowa wybierała pod kątem polityki wewnętrznej, tzn. kierowała się wizerunkiem partii w Berlinie z oczekiwaniem, że przeforsują one niemieckie interesy w Brukseli. Poza niemieckim egotyzmem jest w tych wyborach w 28 państwach wiele punktów zapalnych. Nie tylko w Grecji, gdzie rząd mógłby się zachwiać. Jak mocny będzie w przyszłości Parlament Europejski musi on sam to udowodnić wybierając przewodniczącego KE. Tylko, w przypadku, kiedy większość opowie się za jednym kandydatem, parlament będzie mógł stawić czoła Radzie Europejskiej”.

„Heilbronner Stimme” pisze:

„Wybory europejskie były w Niemczech w pierwszym rzędzie głosowaniem nad polityką wewnętrzną Niemiec. Przy tym CDU otrzyma pierwsze pokwitowanie za obrany kurs rządu – w porównaniu z wyborami do Bundestagu unia partii chrześcijańskiej demokracji straciła 5 punktów procentowych. Co pozostaje w związku, przede wszystkim, ze spadkiem popularności siostrzanej CSU w Bawarii. Antyeuropejska krytyka Seehofera była mało wiarygodna. Natomiast wynik wyborczy dla SPD jest wyraźnym postępem. Z rezultatem AfD należało się liczyć – eurokrytyczne hasła połączone z iluzorycznymi scenariuszami wyjścia ze strefy euro nie zapewniły tej partii wyniku, na jaki liczyła. Dalej okres cierpienia przechodzi FDP, która pod kierownictwem nowego szefa partii Martina Lindnera uzyskała katastrofalny wynik i nie odgrywa na razie żadnej roli w Niemczech”.

„Süddeutsche Zeitung“ z Monachium ustosunkowuje się w kontekście wyborów do europejskiego populizmu:

„Populizm jest demonem Europy. Wywołały go takie osoby, jak Giuseppe Piero Grillo, Nigel Farage i Marine Le Pen. Europa rozpoczyna teraz niespokojny polityczny semestr. Znowu chodzi o zachowanie wspólnoty, o jej instytucje oraz o wiarygodność polityki. Wiele wyników tych wyborów jest wstrząsających, jednak Europa będzie mogła funkcjonować i pracować. UE nie stanie się przy tym bardziej wiarygodna, jeśli zwalczy na Południu bezrobocie wśród młodzieży lub wykłóci się o umowy handlowe. Wiarygodna jest przede wszystkim wtedy, kiedy korzyści wspólnoty są do odkrycia w każdym portfelu, za każdym gniazdkiem prądu i w każdym sklepie z ekologiczną żywnością. Wiarygodna jest wtedy, kiedy jeszcze po kolejnych 5 latach europejskim wyborcom z całą stanowczością uda się wypędzić europejskiego demona”.

Aleksandra Jarecka

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama