Niemiecka prasa: Polska wzorem sukcesu | Echa polskie | DW | 21.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: Polska wzorem sukcesu

„Niewiele jest na świecie takich historii sukcesu, jak trwający od przełomu 89 sukces Polski”, stwierdza Der Spiegel, a Süddeutsche Zeitung krytykuje obraz wypędzeń w polskich podręcznikach.

Nationalstadion in Warschau; Copyright: Osram***Pressebild nur für die aktuelle, themengebundene Berichterstattung

Stadion Narodowy

Autorzy opublikowanego przez Der Spiegel artykułu „Cud za miedzą” znają Polskę. 63-letni Erich Follath z czasów „Solidarności”, 44-letni Jan Puhl z czasów studiów w Warszawie. Ich podróż wzdłuż i wszerz Polski jest zarazem podróżą w czasie – od Powstania Warszawskiego, po współczesność, tuż przez rozpoczęciem Euro 2012.

„Są miasta jak zaklęta w kamień nuda, skostniałe, pełne przesytu i tak stylowe, jakby nic, żaden powiew nie zakłóciły nigdy ich historii. I są inne miasta, surowe, nieokrzesane, niegotowe. Fascynujące. Takim miastem jest Warszawa. Rozgrzebana, rozhukana, nikomu nie przyszłoby do głowy nazwać jej ładną, za to oddychająca historią”, rozpoczyna się artykuł.

Gwóźdź do trumny systemu

Symptomatyczny dla przeszłości jest Stadion Narodowy na Saskiej Kępie, miejsce które, jak pisze Der Spiegel, 8 czerwca przykuje uwagę miliardów ludzi:

„Warszawa, 68 lat wcześniej, rzut kamienia od tego miejsca: partyzanci Armii Krajowej przebijają się przez piwnice, pełzną kanałami i wykopanymi w ziemi tunelami, mobilizują siły przeciw okrutnemu niemieckiemu okupantowi. Z odwagą desperatów atakują, udaje im się zdobyć ważne punkty miasta. Mają nadzieję na pomoc Stalina, Radio Moskwa obiecało wsparcie zbrojne. Sowiecki dyktator każe jednak wojsku bezczynnie czekać – dokładnie tam, gdzie teraz odbędzie się piłkarskie święto. Stalin nie chce wierzących we własne siły, samodzielnie wyzwalających się Polaków. (...) Z ruin nowa komunistyczna władza wznosi w 1955 r. z łaski Moskwy Stadion Dziesięciolecia. Spartaczony, szybko przestaje się nadawać na sportowe wydarzenia, latami symbolizuje rozpad komunizmu. W 1983 r. papież i polska supergwiazda Jan Paweł II odprawia tu mszę św. – wybór Karola Wojtyły na głowę Stolicy Piotrowej okazuje się gwoździem do trumny systemu”.

Jesteśmy znowu kimś

„Dziś na ruinach Stadionu Dziesięciolecia wyrósł nowoczesny stadion na Euro 2012: marzenie w narodowych, biało-czerwonych barwach, zaprojektowany akurat przez niemieckiego architekta. Powstały z ruin, zdecydowanie skierowany ku przyszłości, jest więcej niż budowlą, jest symbolem. Tym superstadionem Polska chce pokazać światu swoje nowe oblicze, chce udowodnić, że przezwyciężyła cienie przeszłości: zbrodnie nazistów, ucisk komunistyczny, agresywny kapitalizm pierwszych poprzełomowych lat. Ten kraj widzi się jako prekursor i wzór dla innych na wschodzie”, konstatuje Der Spiegel.

Ziemia obiecana

Patrząc na współgospodarza Euro 2012, na Ukrainę, tygodnik stwierdza, że „jest tak, jakby od chwili wejścia Polski do UE i strefy Schengen polsko-niemiecka granica przesunęła się o 600 km na wschód, razem z jej dzikimi bazarami, przemytem papierosów i wódki”. Przeflancowany został też nieco arogancki stosunek Zachodu do Wschodu: „Ukraina jest dziś dla Polaków tym, czym Polska była kiedyś dla Niemiec. Tak jak Berlin uważał się za wspaniałomyślnego adwokata Warszawy, tak Warszawa podaje się za dobrodusznego adwokata Kijowa. Tyle, że niestety od końca pomarańczowej rewolucji oficjanie Ukraina nie chce kierować się na zachód”. Inaczej Ukraińcy, stwierdza Der Spiegel: „Setki tysięcy żyją w Polsce, korzystają ze swojej szansy jako tania siła robocza (...) Wielu z tych, którzy wrócili z Polski na Ukrainę, wierzy, że widzieli ziemię obiecaną: tak czystą, tak efektywną, tak ukierunkowaną na przyszłość”, kończy Der Spiegel.

Niedostateczny obraz wypędzeń w polskich podręcznikach

Süddeutsche Zeitungprzygląda się 40. rocznicy powstania polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej, która akurat w swoim jubileuszowym roku utknęła w ślepym zaułku, stwierdza gazeta: „Jej główny problem jest nie do rozwiązania: nie ma podstaw prawnych, by przeforsować jej zalecenia. Ale też nie podjęła jak dotąd próby przeanalizowania podręczników szkolnych”. Kilka takich analiz jednak dokonano – „ich wynik otrzeźwia”. M.in. historyk Krzysztof Ruchniewicz zbadał siedem podręczników do historii dla szkoły średniej i dziewięć dla klas maturalnych. „Koncentrował się głównie na wielkim spornym temacie ostatnich lat, wypędzeniach i przesiedleniach, i pokazuje, że większość polskich autorów ukrywa się za frazesem masowa migracja. Tylko dwa podręczniki podają okoliczności tych migracji. Ruchniewicz stwierdza, iż jest godnym pożałowania, że podręczniki nie wyjaśniają, dlaczego ten kompleksowy temat jest tak emocjonalny dla Polaków i Niemców. Inne badania wykazują, że Polska trwa przy swoim odwiecznym obrazie narodu bohaterów i ofiar; tylko część z nich wykazuje próby krytycznego spojrzenia”.

Analizie poddane zostały też niemieckie podręczniki. Ich krytyka dotyczy nie tyle treści, ile uwagi, jaką poświęcają Polsce. „Niemieccy uczniowie dowiadują się za mało o drugim co do wielkości sąsiedzie. W sumie jednak uważa się, że niemieckie wydawnictwa uwzględniają zalecenia komisji”.

Fakt, że nie dzieje się tak w Polsce, autor komentarza tłumaczy skutkami prawicowego ukierunkowania Sejmu, jaki miał miejsce przed dekadą: „Jak większość innych polsko-niemieckich gremiów komisja podręcznikowa przegapiła okazję, by otworzyć się przynajmniej dla umiarkowanego prawicowego obozu – w żadnym wypadku, by przejąć jego stanowisko, tylko by wciągnąć go do pracy i zapewnić sobie wsparcie polityczne. (...) Jednym z głównych powodów niedostrzegania komisji przez nadające ton polskie media, jest to, że jej członkowie wzdragają się przed rozprawieniem się z własną przeszłością. Kiedy cztery lata temu ujawniono dokumenty, zgodnie z którymi karierę wieloletniego współprzewodniczącego komisji wspierało SB, w politycznej Warszawie nikogo nie mogło to zdziwić”.

Zdaniem komentatora ton w polskich redakcjach nadają niezmiennie dzieci Solidarności, które koncentrują się na żądaniu rozprawy z komunistyczną przeszłością. Komisja podręcznikowa nie odnajduje się w tym krajobrazie: „W swoim jubileuszowym roku utknęła w ślepym zaułku. Oczekuje się od niej, by bez ogródek odsłoniła swoją przeszłość i zarazem od nowa zdefiniowała swoje zadania. Zbędna nie będzie jeszcze długo, jak pokazuje rzut oka do podręczników”, kończy komentator Süddeutsche Zeitung.

Koko, Euro, Spoko

Financial Times Deutschlandzadał sobie trud wybrania najokropniejszych hymnów Euro 2012. Anglia prezentuje z tej okazji „Kiełbaski i puree ziemniaczane”, Niemcy hymn „Za nic na świecie” Rogera Cicero, Polska: „Polska oferta jest prawie tak seksowna jak Shakira w burce: Jarzębina tak nazywa się ta formacja, najmłodsza z 18 dam ma 32 lata, najstarsza 82. Jak już po polsku, to na całego, pomyślały sobie owe panie i sięgając po ludowe kostiumy wybrały możliwie najbardziej konserwatywny, najbardziej wschodni wariant. W Polsce wielu irytuje taka dawka tradycji. Decydujące będzie jednak, jak zadziała hymn na legionistów takich jak Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Eugen Polański – wywoła tęsknotę do ojczyzny, czy odruch ucieczki”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama