Niemiecka prasa: płace minimalne na horyzoncie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: płace minimalne na horyzoncie

Płace minimalne - odwieczny temat przed 1 maja. Co lepsze: miliony imigrantów czy rezygnacja z dobrobytu? Niemieckie dylematy w komentarzach prasy.

Frankfurter Allgemeine Zeitung zauważa, że "Punktualnie przed pierwszomajowym świętem i zbliżającymi się wyborami w dwóch krajach związkowych chadecy i SPD odgrzali temat ,sprawiedliwej płacy´. Do lamusa poszedł ich niekończący się spór o ustawową płacę minimalną, bo na swoim postawili pracobiorcy, a kilku polityków, ekspertów w dziedzinie ekonomii, robi dobrą minę akceptując ustalenia wspólnej grupy roboczej. Ustalenia te przewidują wprowadzenie w całych Niemczech dolnych granic uposażeń. Gdzie nie ma układów zbiorowych, tam specjalna komisja z udziałem pracodawców i związkowców ma zamknąć tę lukę, aby w krajobrazie taryfikatorów płac nie pozostały żadne "białe plamy". Oczywiście, że uchwała komisji obwarowana jest różnymi klauzulami, które dają wrażenie, że wszystko to jest dalekie od polityki i gładkie do przełknięcia przez firmy. Tylko teraz od FDP zależy, czy taką wolę chadeków uda się przekuć na ustawę".

Wiesbadener Kurier twierdzi, że CDU osiągnęła bardzo istotny etap na swej długiej drodze do płacy minimalnej. Kiedy płace te staną się rzeczywistością, tego oczywiście nie wiadomo. Z FDP taka regulacja, ani ustawowa ani jakoś inaczej zobowiązująca, i tak nie jest możliwa. Liberałowie mogą się przy tym tak samo powoływać na umowę koalicyjną jak bawarska CSU w sprawie premii wychowawczej. Pozostaje tylko pytanie, jak długo chadecy będą chcieli jeszcze brać wzgląd na małego partnera koalicyjnego, przede wszystkim jeżeli z kretesem przepadną oni w zbliżających się wyborach do parlamentów krajowych w Duesseldorfie i Kilonii. Kontury przedstawionej teraz chadeckiej koncepcji płac minimalnych pokrywają się z koncepcją wielkiej koalicji. Angela Merkel i chadecy są w trakcie przygotowywania kompletnego zwrotu".

"Nawet jeżeli wszystkie partie popierają wprowadzenie ustawowych płac minimalnych, korzyść z tego jest wątpliwa - twierdzi Stuttgarter Zeitung. W ramach ratowania euro państwom takim jak Hiszpania, Grecja i Włochy nakazano uwolnienie rynku pracy od wszelkich państwowych reglamentacji. Chadecy natomiast proponują dla Niemiec coś zupełnie odwrotnego. Wątpliwości są co do tego, jak będzie to wyglądać w praktyce. Już wielka koalicja poprzez ustawę o minimalnych standardach pracy stworzyła możliwość podniesienia najniższych płac. Ale to nic nie pomogło. Niemcy postępowały jak dotąd słusznie pozostawiając kwestie płacowe stronom układów zbiorowych. I dobrze, żeby tak już pozostało".

Saarbruecker Zeitung uważa, że berlińska koalicja rządowa ma już dość zawracania głowy z retencją transmisji danych, kwotami dla kobiet i zapomogą wychowawczą. Teraz doszedł jeszcze jeden newralgiczny temat: płac minimalnych. Po wielu przepychankach chadecy przystali na harmonogram wprowadzania powszechnie obowiązujących dolnych granic uposażenia. Dla CDU to i tak już milowy krok. Lecz w ten sposób partie opozycyjne nie mogą już pretendować do miana wyłącznych obrońców przyzwoitych stawek płacowych. Nie ma co się jednak spodziewać, żeby pozycja chadeków przekuta została w ustawę do jesieni 2013 r. (wyborów powszechnych - przyp.red.). Chyba, że zaryzykowaliby oni rozłam koalicji.

Kto dobrowolnie zrezygnuje z dobrobytu?

Tagesspiegel snuje refleksje na temat rozwoju demograficznego w Niemczech pisząc: "Obok wszelkich zabiegów w polityce prorodzinnej i wsparcia dla rodzin potrzebny jest jeszcze napływ cudzoziemców. Jak inaczej chcemy sobie poradzić w roku 2050, kiedy w Niemczech będzie żyło już tylko 50 mln osób? (obecnie ponad 82 mln, przyp. red.). Właściwie Niemcom potrzebna jest milionowa imigracja i to najlepiej dobrze wykształconych specjalistów albo ludzi chętnych do nauki. W Berlinie studiuje na przykład mnóstwo cudzoziemców, ale tylko niewielu tam pozostaje, żeby wymienić tylko ten jeden przykład. Alternatywą do napływu imigrantów mogłaby być rezygnacja z dobrobytu. Ale komu by to się uśmiechało? Taki pomysł nie znalazłby teraz w Niemczech poparcia większości, podobnie jak wizja napływu milionów obcokrajowców".

Małgorzata Matzke

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama