Niemiecka prasa ostrzega przed skrajną prawicą: ″Powoli umiera wolność″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa ostrzega przed skrajną prawicą: "Powoli umiera wolność"

Niemiecka prasa komentuje w piątek (23.10.15) raport Federalnego Urzędu Kryminalnego o rosnącej w siłę w RFN ksenofobicznej i rasistowskiej skrajnej prawicy.

„Berliner Zeitung” pisze: „Nie trzeba było analizy Federalnego Urzędu Kryminalnego, bo regularna lektura wiadomości politycznych wystarcza, żeby zorientować się, w jak przerażającym tempie rośnie przemoc skrajnej prawicy. Znane są jej cele: uchodźcy, politycy, dziennikarze i wszyscy stający w obronie uchodźców. Czy to jest już terror? Oczywiści, że tak! I to nie tylko ze względu na systematyczność tych działań, ich ideologiczne podłoże i wojownicze usposobienie, jakie cechowało także Narodowosocjalistyczne Podziemie, ale ze względu na efekty. Prawicowy terror też ograniczał wolność słowa np. na prowincji, gdzie z pewnością także to powstrzymuje ludzi przed angażowaniem się na rzecz uchodźców. Dokładnie widać, jak powoli umiera wolność”.

„Nordbayrischer Kurier” zaznacza, że: „Po trosze znów historia zdaje się powtarzać. Swego czasu naziści bezczelnie twierdzili, że tylko oni są w stanie zaprowadzić spokój i porządek w chaosie Republiki Weimarskiej. Był to szczyt cynizmu, bo to przecież oni byli terrorystami. Teraz prawicowi ekstremiści sieją strach przed uchodźcami, pragnącymi azylu. Przed schroniskami dla azylantów pojawiają się samozwańcze obywatelskie straże. Przy czym to właśnie oni są sprawcami, terrorystami, którzy zagrażają ludziom tak, jak robiło to trio NSU”.

„Muenchner Merkur” pisze: „Grzeczni, ale wkurzeni obywatele z zasady nie przeistaczają się w podpalaczy i zamachowców. Sygnałem ostrzegawczym musi stać się coraz powszechniejsza utrata jakichkolwiek hamulców w wyrażaniu swoich poglądów i coraz mniej przebierający w słowach społeczny dyskurs np. na forach internetowych czy na niektórych manifestacjach Pegidy. Gdy ktoś świadomie albo niechcący bierze w tym udział, staje się współodpowiedzialnym za powstanie klimatu utajonej sympatii, na gruncie której ksenofobi i prawicowi ekstremiści mogą potem nawoływać do użycia przemocy. Problemu tego nie rozwiążą same tylko służby bezpieczeństwa ani zwykli obywatele. To polityka musi w zdecydowany sposób nazwać problemy po imieniu - do tej pory wywołuje ona wrażenie, że masowy napływ uchodźców jest swego rodzaju żywiołem, przed którym kapituluje państwo prawa”.

„Nuernberger Nachrichten” zaznacza, że: „Według przerażających liczb podanych przez Federalny Urząd Kryminalny w przypadku zamachu w Bambergu chodziło tylko o jedną z kilku grup i pojedynczych sprawców, którzy sięgają po przemoc i podpalenia. Ukrywają się oni za rzekomymi »wkurzonymi obywatelami« i instrumentalizują ich, pokazując swoje prawdziwe oblicze i swoje rzeczywiste zamiary. Chcą stosować przemoc wobec bezbronnych uchodźców i ludzi, którzy bronią prawa do azylu”.

„Mannheimer Morgen” twierdzi, że „ „Pociągniącie sprawców do odpowiedzialności prawnej to sprawa wymiaru sprawiedliwości. Jednak i wielu obywateli może przeciwstawić się mentalnym podżegaczom. Nie tylko w Internecie, gdzie Facebook jest tak skuteczny przy usuwaniu pornograficznych treści, ale nie jest już tak sprawny przy usuwaniu treści ksenofobicznych i rasistowskich. Żadna osoba prywatna nie musi czekać, aż zareaguje ktoś z urzędu. Trzeba przeciwstawiać się każdemu, kto pomstuje na uchodźców. Tak długo, jak nie skończy się ta nagonka, nienawiść będzie się szerzyć dalej”.

opr. Małgorzata Matzke

Redakcja poleca

Reklama