Niemiecka prasa ostro o Merkel. ″To hucpa″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 30.05.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa ostro o Merkel. "To hucpa"

Komentatorów prasowych zajmuje brak jednoznacznego poparcia Angeli Merkel dla kandydatury na szefa Komisji Europejskiej byłego premiera Belgii Jeana-Claude´a Junckera.

"Münchner Merkur" z Monachium zauważa, że "Hucpa kanclerz, która najwyraźniej wątpliwości Wielkiej Brytanii i Holandii uznała za własne, szokuje politycznych obserwatorów. Jest jasne: Radzie Europejskiej nie wolno jako instytucji tak z rękawa wyczarowywać własnego kandydata. Lecz ten, kto trzy dni po wyborach ignoruje wszelkie debaty prowadzone w czasie kampanii wyborczej, widocznie nie zrozumiał kluczowego przesłania obywateli przy urnach wyborczych. W całej Europie powiększyło sią grono populistycznych sceptyków. Wśród nich jest wielu prawicowych głupców, ale jeszcze więcej zwykłych obywateli, dla których wspólnota europejska nie jest dostatecznie przejrzysta i za bardzo wymyka się spod kontroli. Czują się oni ze swym bezprzedmiotowym sceptycyzmem niezrozumiani przez polityków. Działania przywódców państw potwierdzają to ex-post".

"Nordwest-Zeitung" z Oldenburga podkreśla, że "Odmowa niemieckiej kanclerz zaangażowania się w Radzie szefów państw i rządów na rzecz kandydatury Junckera, jest niczym innym jak tylko zwodzeniem wyborców. To, że premier Wielkiej Brytani ma zastrzeżenia wobec kandydatury Junckera, obawiając się, że mógłby on być zanadto wpływowy, to jedna strona medalu. Inna to fiasko niemieckiej kanclerz. Jeśli uważa ona, że kandydat nie ma stosownych kompetencji, to wyborcy powinni się o tym dowiedzieć przed wyborami. UE pozostaje więc jak zawsze nieprzejrzysta. Tylko, że w ten sposób mnoży się alarmująco liczba sceptyków".

"Schwaebische Zeitung" z Ravensburga akcentuje, że "Prawo do nominowania przewodniczącego Komisji mają przywódcy rządów a nie Parlament. Merkel konsekwentnie upiera się przy tym. Jednakże obywatele idąc do urn, mieli inne wrażenie, a mianowicie, że to oni mieli roztrzygnąć, kto będzie przewodzić Komisją Europejską. Formalnie to się wprawdzie nie zgadza, ale prawie wszystkie partie brały w tym udział, ponieważ w demokratycznej Europie jest to absolutnie słuszne".

"Saechsische Zeitung" z Drezna podsumowuje: "Wszystko teraz toczy się dawnym torem - rozpoczyna się dochodzenie do kompromisu. Juncker wydaje się być prawdopodobnie tylko kartą przetargową, nawet jeśli Parlament Europejski za nim optuje. Dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że chodzi o dużo więcej niż najwyższe stanowisko. Wyborcy w wielu krajach napędzili rządzącym takiego strachu, że wzrosła presja zmian".

Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama