Niemiecka prasa: Obama nie był złym prezydentem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 18.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Obama nie był złym prezydentem

W swoich piątkowych (10.11.16) wydaniach niemieckie gazety komentują pożegnalną wizytę prezydenta USA Baracka Obamy w Berlinie.

Frankfurter Rundschau" zauważa, że Obama "jeszcze raz gra na wszystkich instrumentach. Zachwyca się demokracją, chwali kanclerz Angelę Merkel. Nieznużenie też 44. prezydent USA zapewnia, że nie będzie już tak źle z tym 45. prezydentem. Słuchając tego chciałoby się, żeby postępowe siły po obu stronach Atlantyku pozbierały się i nie tylko przeciwstawiły się demagogowi z Nowego Jorku, ale też podejmując właściwe decyzje polityczne uczyniły go zbytecznym. Brakuje tylko wiary. W USA demokraci będą potrzebowali dużo czasu, by po tej bolesnej porażce dojść do siebie. Europa jest niestety w opłakanym stanie i zbyt zajęta własnymi problemami. I tak rodzi się wrażenie, że pożegnalna podróż Obamy jest raczej krzykliwym świętem, z którego pomocą świętujący próbują pozbyć się swoich lęków. Obudzą się skacowani i dostrzegą, że czekają ich problemy i dużo pracy”.

Obejrzyj wideo 01:54
Teraz
01:54 min

Pięć osiągnięć Baracka Obamy

Zdaniem komentatora dziennika „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung": „To prawie tragiczne, że u końca swojej prezydencji przypada mu zadanie rozpraszania lęków europejskich rządów przed swoim republikańskim następcą. Entuzjazmu Obama dawno już nie wywołuje. Raczej budzi niedobre poczucie, że w przez najbliższe cztery lata będzie go jeszcze brakowało. Mimo wszystko”.

„Można było na nim polegać" – pisze „Darmstädter Echo” – „Nie skłaniał się chociażby do wymuszania umów, nie uważał też ochrony środowiska za socjalistyczną bzdurę. Także opanowanie kryzysu bankowego byłoby bez niego nie do pomyślenia. Z tego punktu widzenia był jednak sprzymierzeńcem Europy. Chociaż zdystansowanym. Czy Donald Trump będzie (lub może) być przynajmniej taki – okaże się”.

Schwäbische Zeitung" (Ravensburg) podsumowuje: „Dzisiaj Obama wyjeżdża z Berlina – i wielu w Europie z sentymentem spogląda na kończącego kadencję prezydenta. Jest on politykiem z namiętności, charyzmatycznym typem, przystojniakiem i błyskotliwym mówcą. Ponownie dowiódł tego podczas emocjonalnego wystąpienia z kanclerz Angelą Merkel. Ale czego naprawdę dokonał Obama w polityce zagranicznej? Pozwolił na szpiegowanie sojuszników, zwiększył użycie dronów i pozwolił na Syrię Asada. Nie, żeby powstało błędne mniemanie: Obama nie był złym prezydentem. Z Rosją porozumiał się co do demontażu broni nuklearnej. Także dzięki jego staraniom doszło do skutku porozumienie nuklearne z Iranem. Ale chciał więcej niż udało mu się osiągnąć. Z europejskiej perspektywy nie uchodzi upiększać jego działań. Amerykańskiemu prezydentowi, którego poprzednikiem był George W. Bush, a którego następca nazywa się Donald Trump, nietrudno być postrzeganym pozytywnie”.

opr. Elżbieta Stasik

 

Audio i wideo na ten temat