Niemiecka prasa o wyborach prezydenckich: chodzi o charakter USA | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.10.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

USA

Niemiecka prasa o wyborach prezydenckich: chodzi o charakter USA

Niemieckie dzienniki komentują w sobotę (24.10.20) m. in. drugą debatę Dolanda Trumpa i Joe Bidena przed wyborami prezydenckimi w USA.

Joe Biden i Donald Trump w czasie debaty

Joe Biden i Donald Trump w czasie debaty (22.10.20)

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pyta:  "Czy ta debata, czyli występ dwóch kandydatów, wywarła tak duży wływ na niezdecydowanych, wahających się wyborców, że podjęli oni teraz ostateczną decyzję? Trump odzyskał zapewne niektórych wyborców, których sympatie stracił za pierwszym razem. W niektórych z bardziej niepewnych stanów może to być znaczące. Ale w sumie ten pojedynek raczej nie zmieni radykalnie sytuacji. Wyborcy, spośród których dziesiątki milionów oddało już swoje głosy, znają kandydatów, ich styl i politykę. I tu ma rację Biden, który bez wahania walczy o centrum: kandydaci na urząd prezydenta będą wybierani na podstawie ich charakteru. Nie chodzi o nic innego, jak o charakter Ameryki".

W ocenie komentatora "Sueddeutsche Zeitung" Trump "wciągnął wielu Amerykanów do swojego równoległego wszechświata. I jeśli ktoś ma talent filozoficzny skłonny, może teraz zastanowić się, czy świat fantazji zaludniony przez wystarczającą liczbę ludzi nie może w pewnym momencie stać się bardziej realny niż rzeczywistość. Być może Stany Zjednoczone i reszta świata obudzą się 4 listopada i stwierdzą - z entuzjazmem lub przerażeniem, w zależności od politycznego punktu widzenia - że Donald Trump pozostaje prezydentem. Na szczęście nie jest to zbyt prawdopodobne, ale niestety nie jest to niemożliwe. Ostatnia debata na temat kandydatów tego nie zmieniła. W prezydencie wyczuć można cień desperacji. Ale on jeszcze nie przegrał".

Komentator dziennika "Die Welt" analizuje: "Prezydent Trump osiągnął w ciągu tych czterech lat mniej, niż twierdzi w swoich pełnych superlatyw ocenach samego siebie, ale osiągnął więcej, niż gotowi są przyznać jego krytycy. Uczciwy bilans musi również uwzględniać jego sukcesy, oprócz ciągłych, nieuzasadnionych wymagań stawianych przez jego politykę. (...)

Potrząśnięcie (miejmy nadzieje, że trwałe) partnerami w NATO, przede wszystkim Niemiec, i wielkie postępy na Bliskim Wschodzie to ważne sukcesy Stanów Zjednoczonych, które były możliwe tylko dzięki pozbawionemu kompleksów postępowaniu obecnego prezydenta. Z perspektywy czasu można więc tylko westchnąć: To dobrze dla świata, że w 2016 roku wybrano energicznego Donalda Trumpa! Poruszył wiele rzeczy.

Ale Trump oznacza również deficyty charakteru, ciągłe kłamstwa i poważne błędy polityczne. A zatem mamy tu drugie westchnienie: byłoby dobrze dla świata, jeżeli 3 listopada 2020 r. Trump przegrał wybory".

Temat ten zajmuje także prasę regionalną. Na przykład komentator dziennika "Reutlinger Generalanzeiger" uważa, że to wątpliwe "czy ta telewizyjna debata wpłynie na wynik wyborów. Przecież nie chodzi tu o pytania o szczegóły, takie jak sprawy edukacji lub emerytur, pomiędzy którymi wyborcy mogą wybrać by zdecydować. To kwestia zasad. Czy najpotężniejszy kraj świata w końcu znów nie powinien być rządzony wprawdzie nie przez całkiem prężnego, ale za poważnego polityka? Albo dalej przez skorumpowanego prezydenta, który kłamie tak, że uginają się stropy Białego Domu".

Z kolei dziennik "Badische Zeitung" ocenia, że: "w 2020 r. sprawiający momentami wrażenie fizycznie kruchego Joseph R. Biden Jr. wydaje się być prawie idealnym kandydatem. Mówi to wiele o żałosnym stanie USA po czterech latach rządów Donalda Trumpa. (...) Wszyscy rozumieją, że Biden nie jest przyszłością Stanów Zjednoczonych. Ale co w innych czasach byłoby słabością dla każdego kandydata, w roku 2020 jest zaletą. Ponieważ te wybory prezydenckie są referendum na temat Donalda Trumpa. (...) Prezydentura Bidena nie byłaby końcem niedobrej polaryzacji społeczeństwa amerykańskiego, ale szansą na nabranie oddechu i refleksję. (...) Biden może być tylko przejściowym prezydentem, który posprząta po Trumpie i ustabilizuje kraj. Dopiero następne wybory prezydenckie będą dla USA drogowskazem przyszłości".

Obejrzyj wideo 02:33

USA: Wirus dziesiątkuje mały biznes

 

Redakcja poleca