Niemiecka prasa o wizycie Merkel w Ankarze: ″Demokraci muszą szukać okazji do rozmowy″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o wizycie Merkel w Ankarze: "Demokraci muszą szukać okazji do rozmowy"

Niemiecka prasa obszernie komentuje dziś wizytę kanclerz Merkel w Turcji i chwali jej stanowcze opwiedzenie się za przestrzeganiem w niej swobód obywatelskich.

"Frankfurter Rundschau" pisze:

"Angela Merkel w jasny i nie budzący wątpliwości sposób wyraziła swoje stanowisko podczas wizyty w Ankarze. Upomniała tureckiego prezydenta,aby przestrzegał swobód obywatelskich i zasady podziału władzy. Skrytykowała w ten sposób zarówno turecką czystkę i związane z nią liczne aresztowania polityków i dziennikarzy, jak i plan Erdogana poszerzenia zakresu jego władzy i jednoczesnego ograniczenia swobód demokratycznych przy pomocy zmian w konstytucji, za którymi Turcy mają zagłosować w referendum".

Zdaniem "Stuttgarter Zeitung":

"Przez dwie i pół godziny Angela Merkel wymieniała poglądy z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, dowodząc w ten sposób, że mimo wszystkich istniejących problemów i rozbieżności, mają sobie coś do powiedzenia. W czasach, w których więcej jest werbalnych ataków niż prób podjęcia współpracy, stanowi to wartość samą w sobie".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę, że:

"Angela Merkel udała się do Ankary w roli petentki, po to, aby w roku wyborczym uratować porozumienie z Turcją w sprawie migrantów. Można przypuszczać, że Erdogan pozostawił ją w niepewności. Ale pojechała tam także po to, żeby w nieco bardziej subtelny sposób wpłynąć na żądnego władzy Erdogana i uratować w jego imperium resztki demokracji i zasad państwa prawa".

Zdaniem "Mannheimer Morgen":

"Europa to nie byle co. Jest ona atrakcyjnym przykładem dla reszty świata, a pod względem gospodarczym równie silna jak USA i dużo silniejsza niż Rosja. Wymiana handlowa z państwami UE jest dla Turcji podstawą jej względnego dobrobytu. Taka Europa nie musi nikogo ślepo naśladować".

Myśl tę rozwija "Mittelbayerische Zeitung":

"Zamiast płaszczyć się przed tureckim prezydentem, niemiecka kanclerz pokazała mu, gdzie przebiega granica jego samowoli. Dała mu jasno do zrozumienia, że demokracja i praworządność nie są kartą przetargową dla porozumień politycznych. Może być pewna, że zyskała w ten sposób nie tylko uznanie tureckiej opozycji, ale także, po wyborczym tryumfie Donalda Trumpa, jest postrzegana przez wielu jako obrończyni wolnego świata. Co więcej, udowodniła, że dorosła do tej roli".

Na koniec opinia tygodnika "Die Zeit":

"W obliczu nadciągającej fali populizmu, kuszące może wydawać się zajmowanie skrajnych postaw w polityce międzynarodowej i wysuwanie kategorycznych żądań, takich jak natychmiastowe zerwanie stosunków, pokazanie komuś gdzie raki zimują, czy unikanie z nim rozmowy. Nic bardziej błędnego. Demokraci muszą szukać okazji do rozmowy. Im silniejsi się stają autokraci, tym mniej osób w ich otoczeniu zdobędzie się na sprzeciw wobec ich poczynań. Korekta ich postawy musi nadejść z zewnątrz - i ta myśl przyświecała jawnie wizycie kanclerz Merkel w Turcji. Gdyby nie powiedziała mu paru gorzkich prawd, nigdy by ich nie usłyszał".

opr. Andrzej Pawlak

Reklama