Niemiecka prasa o uchodźcach: politycy są bezradni | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 30.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o uchodźcach: politycy są bezradni

Piątkowe (30.10.15) dzienniki niemieckie koncentrują się w swoich komentarzach na kryzysie uchodźczym i sporach w łonie partii rządzących Niemcami.

Regionalny dziennik "Rhein-Zeitung" (Koblencja) twierdzi, że "wiele debat na temat właściwego obchodzenia się z polityką wobec uchodźców są w międzyczasie podobnie zatrute jak polityczne dyskusje w USA. Nie brakuje osobistych ataków, ultimatum, ciosów poniżej pasa. Coraz bardziej umiarkowanie myślący Amerykanie uświadamiają sobie, jak bardzo ich demokracja dotknięta jest tą polaryzacją. Stąd też wielu z nich odwróciło się od tych na górze, w Waszyngtonie. Niemcy nie znajdują się jeszcze w tej sytuacji przypominającej ślepy zaułek. Jednak od dawna szerzy się przekonanie, że ci na górze, w Berlinie czy Moguncji (stolica Nadrenii-Palatynatu, gdzie ukazuje się "Rhein-Zeitung", przyp. red), nie biorą na poważnie zmartwień obywateli. Aby zapobiec temu, że coraz więcej ludzi odwraca się od polityki, jest ważne, żeby nie dopuścić do zatruwania debaty. Nie powinno się umniejszać problemów, ale przykład USA pokazuje, że niezdrowa polaryzacja prowadzi do politycznego zastoju".

Ukazujący się w Kassel dziennik "Hessische Niedersächische Allgemeine" podkreśla, że: "Konwencja dublińska jest martwa, Schengen składane jest do grobu a premier Węgier Victor Orban stylizuje się na ikonę narodowych egoizmów - od czasu gdy zamknął granice przed uchodźcami problem został dla jego kraju rzekomo rozwiązany. Jasne, że przykład Orbana, stanie się teraz wzorem do naśladowania i inne rządy myślą nad budową ogrodzeń na granicach. Ale Węgry nie nadają się do naśladowania - były one tylko krajem tranzytowym, żaden uchodźca nie chciał tam zostać. I teraz i tak omijają ten kraj. Niemiec uchodźcy jednak nie ominą. Ich napływ nazywany jest falą, bo jak woda szukają drogi do ziemi obiecanej, nie zważając na ogrodzenia. Ani zasieki, ani drut kolczasty nie powstrzymają zrozpaczonych ludzi przed poszukiwaniem bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu. Jaka jest alternatywa? Każdy, kto twierdzi, że ma gotowe rozwiązanie, kłamie. Rozmiar tego problemu przekracza nasze wyobrażenia i nie ma tu podobnych przykładów z przeszłości - i dlatego politycy są tak bezradni".

"Neue Osnabrücker Zeitung" koncentruje się na sporze między siostrzanymi partiami chrześcijańsko-demokratycznymi CDU i CSU na tle polityki wobec uchodźców: "Partie bloku chadeckiego stanęły twarzą w twarz z konfliktem nie tylko między Bawarczykami a chrześcijańskimi demokratami z pozostałych regionów republiki. Także w samej CDU istnieją ekstremalne napięcia. Jeśli fala uchodźców nie opadnie, pozostanie to po wszystkie czasy związane z uprzejmym zaproszeniem ze strony Merkel. Jej humanitarny gest może okazać się historyczną katastrofą. Także szef CSU Horst Seehofer nie ma wyboru. Tysiące ludzi napływa dniem i nocą do Pasawy, która nie liczy nawet 50 tysięcy mieszkańców. Jeśli Angela Merkel tego nie czuje i nie zmieni radykalnie kursu, zamiast kluczyć, będzie dla niej za późno. Ze sternika łodzi przeszła w dryf. Czy skończy jako pokonana?"

Komentator regionalnego dziennika "Reinpfalz" (Nadrenia-Palatynat), uważa, że: "Premier Bawarii musi wiedzieć, że poważny konflikt w łonie koalicji CDU i SPD ani o jotę nie poprawi sytuacji w graniczących z Austrią powiatach Bawarii. A niekontrolowane przepuszczanie uchodźców tylko zwiększy chaos. To samo dotyczy możliwości zaskarżenia rządu federalnego przez Bawarię przed Trybunałem Konstytucyjnym, czym już grożono. A więc koniec z pogróżkami. (...) Obywatele, także ci w Bawarii, nie oczekują od rządzących awantur, ale efektywnej pracy. Kryzysu migracyjnego nie da się pokonać półśrodkami".

"Kraj, tak jak opisuje to CSU, znajduje się w stanie wojny - pisze z kolei stołeczna »Berliner Zeitung« - Seehofer (premier Bawarii i przewodniczący CSU, przyp. red.) mówi o łamaniu reguł, stanie wyższej konieczności, środkach obrony koniecznej. Jego sekretarz generalny sugeruje, że u niemieckich granic czeka 60 milionów ludzi, którzy na całym świecie uciekają przed wojnami. Bez wątpienia Bawaria jako miejsce, do której najpierw napływają uchodźcy jest tym szczególnie dotknięta i jest zrozumiałe, że ma prawo zwracać uwagę na problemy. Agresja jest przy tym jednak niebezpieczna, a poszukiwanie mobilizujących wyborców tematów niczego tu nie usprawiedliwia".

opr. Bartosz Dudek