Niemiecka prasa o strajku pilotów. ″Winny system″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.08.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o strajku pilotów. "Winny system"

Niemieckie gazety komentują strajk pilotów linii Ryanair i analizują obecną sytuację w lotnictwie pasażerskim.

Ryanair przyciąga do siebie pasażerów tanimi biletami, ale i one mają swoją cenę, zwłaszcza dla personelu tych linii

Ryanair przyciąga do siebie pasażerów tanimi biletami, ale i one mają swoją cenę, zwłaszcza dla personelu tych linii

Zdaniem "Die Welt" z Berlina:

"Można próbować doszukiwać się tu analogii z rynkiem artykułów spożywczych i powiedzieć, że jeśli mają być smaczne i dobre, to nie mogą być tanie. Ale w przypadku wielu artykułów to się nie zgadza, a w przypadku lotnictwa pasażerskiego w ogóle się nie zgadza. Przyczyną chaosu i różnych trudności na europejskich lotniskach nie jest wcale koncepcja tanich linii lotniczych, tylko mordercza walka konkurencyjna pomiędzy przewoźnikami powietrznymi przypominająca wilczy kapitalizm menczesterski z XIX wieku. Tymczasem w innych branżach już na początku XX wieku zrozumiano, że zuadowoleni pracownicy są bardziej wydajni. Ta zasada nie dotarła jednak do świadomości kierownictwa linii Ryanair, które ją lekceważy, chociaś dotarła do świadomości konkurujących z nimi przewoźników takich jak TUI i Easyjet. Teraz widać wyraźnie, jakie są granice ekspansji za wszelką cenę. Widać również, że jeśli Ryanair chce pomyślnie przejść przez fazę konsolidacji, to musi zmienić dużo w kulturze przedsiębiorstwa. O wiele łatwiej jest to jednak powiedzieć, niż uczynić".

W "Badische Neueste Nachrichten" z Karlsruhe czytamy:

"Towarzystwa lotnicze nastawione na maksymalną wydajność, takie jak Ryanair, przyciągają swych klientów tanimi biletami. To ich cieszy, ale taka polityka gospodarcza przedsiębiorstwa realizowana jest, co oczywiste, kosztem jego załogi. To, że piloci Ryanair wybrali gorący okres urlopowy jako najlepszy czas na akcję jest, patrząc z ich punktu widzenia, posunięciem racjonalnym. W ten sposób bowiem mogą najszybciej i najłatwiej wywrzeć nacisk na na największe europejskie tanie linie lotnicze. Tym bardziej, że na partnerski stosunek do związków zawodowych ze strony kierownictwa Ryanair i tak nie ma co liczyć".

Podobnie widzi to komentator "Süddeutsche Zeitung":

"Do kierownictwa Ryanair być może dotarła już myśl, że nie uda mu się uniknąć dyskusji płacowych ze związkami zawodowymi. Niestety, dominuje w nim autokratyczna kultura zarządzania przedsiębiorstwem, którą pieczołowicie pielęgnuje od ćwierćwiecza. Jako pracodawca Ryanair zawsze jednostronnie ustalał warunki pracy zatrudnionych zmuszając stewardessy do opłacania z własnej kieszeni szkoleń i zatrudniając u siebie pilotów jako samodzielnych przedsiębiorców. Taka kultura danej firmy nie zniknie samoistnie przez to, że nagle dostrzeże się w związkowcach partnerów do rozmowy. I właśnie dlatego kierownictwo tej taniej linii mówi swojemu personelowi w Niemczech: jeśli będziecie strajkować, to musicie liczyć sią z utratą u nas pracy".

"Stuttgarter Zeitung" spogląda na tę sprawę z punktu widzenia masowej mobilności:

"Jest wiele elementów, które wymagają wprowadzenia pewnych zmian. Dopóki podróżni trzymają się zasady jak najczęściej, jak najdalej, jak najszybciej i jak najtaniej, dopóty ich żądania będą spełniane przez przewoźników, bo to przyspiesza wzrost firm. Z drugiej strony jednak cała infrastruktura transportowa szybciej przybliża się do granicy jej wydolności. Odnosi się to w tym samym stopniu do sytuacji w powietrzu, jak i na ziemi, czego dowodem są Koleje Niemieckie, także będące pod silnym naciskiem wydajności i rentowności, które z najwyższym trudem starają się utrzymać na należytym poziomie technicznym sieć szyn. Poza tym wszędzie działa również zasada, że nawet drobne awarie i problemy pociągają za sobą najpierw silną reakcję łańcuchową, a potem kompletny zastój".

Redakcja poleca