Niemiecka prasa o polskiej szkole: „Cała wstecz!” | Echa polskie | DW | 06.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa o polskiej szkole: „Cała wstecz!”

Nie chodzi tylko o podręczniki i kadrę, ale przede wszystkim o ideologię - piszą niemieckie media o reformie oświaty w Polsce.

Dziennik „Die Tageszeitung” (taz) w swojej relacji zwraca uwagę na trudności, jakie dyrektorzy szkół podstawowych mają teraz ze znalezieniem nauczycieli przede wszystkim nauk przyrodniczych. Problemem jest nie tylko kadra pedagogiczna, ale i pomoce naukowe – pisze dziennik. „Liczę na improwizację” – mówi dyrektor jednej ze szkół, świadom, że zaszkodzi ona przede wszystkim dzieciom.

„Reformy szkolnictwa są w Polsce poletkiem każdego nowego rządu” – pisze taz. Przypomina kontrowersyjną reformę za czasów rządów Donalda Tuska, kiedy podręczniki pierwszych trzech klas zastąpił podręcznik ministerialny, a uczniowie wyższych klas mieli być wyposażeni w szkolne tablety i uczyć się z e-booków. 

„W najnowszej reformie szkolnictwa nie chodzi tylko o podręczniki czy inne małe reformy. Tym razem chodzi o całość” – zaznacza taz. Przypomina, że już krótko po wyborze rządu PiS minister edukacji Anna Zalewska skrytykowała wszystkie reformy szkolne od 1999 roku. „Pomimo, iż ustanowione wtedy gimnazja doskonale się sprawdziły i powstały nowoczesne budynki szkolne, większość tych szkół ma w ciągu najbliższych dwóch lat zamknąć podwoje” – pisze taz. Dziennik zwraca uwagę na dobre wyniki polskich uczniów w międzynarodowych testach, takich jak PISA. W niektórych przedmiotach polscy uczniowie plasują się powyżej przeciętnej OECD, „mimo tego minister edukacji Zalewska woli model szkolny z czasów bloku wschodniego” – konkluduje dziennik. Na nic zdały się protesty rodziców i nauczycieli, teraz w polskich szkołach mówi się: „cała wstecz!”.

Dobra historia” i „dobra biologia”

Portal internetowy dziennika „Saechsische Zeitung” (SZ-Online) podkreśla, że reforma szkolnictwa oznacza duże zmiany dla nauczycieli. Ponad 9 tys. z nich straciło swoje miejsce pracy, 22 tys. skrócono godziny pracy, a tym samym i dochody, wielu nauczycieli musi teraz uczyć w kilku szkołach równocześnie.

„Obok tych personalnych decyzji chodzi PiS przede wszystkim o ideologiczną zmianę edukacji” – pisze SZ-Online, wskazując, że największe kontrowersje budzi „nowa dobra historia” i „dobra biologia”. Z lekcji historii zniknęły aspekty życia codziennego i historii cywilizacji. Pojawiła się za to historia wojska i galerie przodków polskich bohaterów – pisze portal. „Lekcje historii w IV klasie zaczynają się już nie od Grecji i Rzymu, tylko od Mieszka I (…) Brakuje odniesień do historii powszechnej, wszystko toczy się wokół Polski”, a ważniejsi od przystąpienia Polski do UE są żołnierze wyklęci i papież Jan Paweł II – czytamy w SZ-Online. Zmiany dotyczą także lekcji biologii: nie będzie już mowy o zabezpieczeniu przed ciążą, mniej uwagi poświęci się teorii Darwina i efektowi cieplarnianemu.

Nowi obywatele

Portal internetowy Zeit Online, pisząc o reformie szkolnictwa zwraca uwagę nie tylko na sytuację kadry nauczycielskiej, ale i nowe treści, które pomogą uformować „nowych obywateli”. „PiS chce wychować dzieci według własnych wyobrażeń” – pisze portal, cytując przewodniczącego Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) Sławomira Broniarza. „Ma powstać nowa generacja obywateli” – mówi Broniarz. Mają temu służyć zmiany w planach lekcji: więcej polskiej literatury i historii Polski, brak krytycznych myślicieli na liście lektur. Redukcje dotkną języki obce i przedmioty ścisłe.

Jedyną pozytywną stroną jest udostępnienie dodatkowych środków dla nowych placówek szkolnych. Zdaniem ZNP zawdzięcza się to przede wszystkim wysiłkom gmin, które muszą ponieść koszty reformy i zmuszone są do szybkiego działania przed wyborami samorządowymi w 2018. „Bo chaos i niezadowolenie obywateli z reformy PiS mogłyby wpłynąć na preferencje wyborców” – kończy Zeit Online.

opr. Katarzyna Domagała

 

Reklama