Niemiecka prasa o Polsce: piłka i polityka | Echa polskie | DW | 25.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa o Polsce: piłka i polityka

W dzisiejszych (25.04.12) komentarzach Polska pojawia się przede wszystkim w związku z Ukrainą, o której znowu głośno ze względu na stan Julii Timoszenko.

„Nieczęsto się zdarza w Europie, że wybrany w wolnych wyborach szef rządu krótko po swoim pełnoprawnym ustąpieniu zostaje osadzony w więzieniu i poddany torturom. Na Ukrainie stało się tak z Julią Timoszenko”, pisze FAZ w komentarzu „Ukraińskie tortury”. Wobec nieludzkiego traktowania byłej premier Ukrainy, czy wręcz poddawania jej torturom, Europa ma dylemat, stwierdza dalej gazeta: „Ukraina jest po Rosji drugim co do wielkości państwem Europy, z 46 mln mieszkańców ważnym potencjalnym rynkiem. Przede wszystkim wschodnie kraje unijne, mianowicie Polska, chcą utrzymywać kontakty z Kijowem, by nie popadł on znowu w zależność od Moskwy. Naciskają, by umowa stowarzyszeniowa UE-Ukraina, której projekt powstał już za rządów Timoszenko, mimo wszystko nie spaliła na panewce. Inni, w tym rząd RFN, są zdania, że wobec jawnego naruszenia prawa na Ukrainie, ten i tak już długotrwały proces, który miałby być zakończony jego ratyfikacją przez wszystkie 27 państwa unijne, nie może być tak po prostu kontynuowany. Julia Timoszenko tymczasem widzi w tej umowie jedyną szansę związania Ukrainy z Zachodem”.

Komentator zastanawia się, czy poddanie w wątpliwość dotychczasowych sukcesów osiągniętych w pertraktacjach z Ukrainą może być instrumentem nacisku na autokratę Janukowycza. „Janukowycze przychodzą i odchodzą, Ukraina zostaje. Proces integracji z UE powinien być więc podtrzymywany, by w przyszłości można było do niego nawiązać. Tak samo jest słusznym, że Europa musi reagować na prowokacje Janukowycza – już choćby dlatego, by zachowała wiarygodność. W Berlinie myśli się już o sankcjach wymierzonych wobec niektórych osób. Dobrze, że rząd federalny stara się przy tym o ścisłe konsultacje z Waszyngtonem i Warszawą”.

Piłka i polityka

Protestem głodowym Julii Timoszenko i sytuacją na Ukrainie zajmuje się też Financial Times Deutschand. Artykułowi „Timoszenko głoduje na rzecz swojej wolności” towarzyszy notatka „Piłka i polityka”:

„Nadzieja. Na wspólną organizację piłkarskich mistrzostw Europy przez Polskę i Ukrainę parł rząd w Warszawie. Polska obiecywała sobie po tym zbliżenia jej sąsiada do UE.

Rzeczywistość. Ówczesny rząd w Kijowie wywodził się z demokratycznego przełomu 2004 roku. Jego następcom zarzucana jest daleko idąca regresja w przestrzeganiu demokracji i praw obywatelskich”.

Bliski obcy Wschód

Polityczna kondycja Ukrainy pojawia się też w dzisiejszym wydaniu berlińskiego dziennika Tagesspiegel. Niemieckie rozgłośnie publiczne ARD i ZDF mają nadzieję, że telewizyjne transmisje ze stadionów w Polsce i na Ukrainie pobiją dotychczasowy rekord oglądalności – 28 mln telewidzów, które śledziło finałowy mecz EURO 2008 Niemcy-Hiszpania. ARD i ZDF inwestują w przekazy z Polski i Ukrainy po 10 mln euro, pisze dziennik w artykule „Z Olli na plaży”. Mowa tu o Olivierze Kahnie, byłym bramkarzu, dziś piłkarskim ekspercie ZDF, który będzie komentował transmisje z meczów na „piłkarskiej plaży ZDF”, jaka powstanie na czas mistrzostw w Heringsdorfie na Uznamie.

„Mistrzostwa te są przy tym jak dotąd najbardziej polityczne, porównywalne tylko z mistrzostwami świata w 1978 r. w rządzącej przez juntę Argentynie”, cytuje gazeta JörgaSchönenborna, szefa należącej do ARD rozgłośni WDR.

„Piłka nie jest tylko sportem, piłka jest też polityczna; zwłaszcza, kiedy europejskie rozgrywki odbywają się nie tylko w Polsce, ale też na Ukrainie, w kraju, gdzie, jak mówi Schönenborn, ma miejsce naruszenie praw człowieka. (...) Jasne, w czasie EURO 2012 ARD i ZDF będą nadawały w swoim programie magazyny i reportaże z krajów gospodarzy, co jest konieczne, bo Polska i Ukraina dla większości Niemców są bliskim, obcym Wschodem”.

Nagroda dla polskiej tłumaczki

Tegoroczna nagroda Fundacji Sztuki Północnej Nadrenii-Westfalii trafia w tym roku do Polski, pisze FAZ. Uhonorowana zostaje tłumaczka Sława Lisiecka za całokształt jej pracy, w tym tłumaczenia tak różnych autorów jak Gottfried Benn, Joseph Roth i Christoph Ransmayr. Jej pracę cechuje „niezawodne wyczucie niuansów językowych i stylistycznych środków wyrazu”, uzasadniło jury. „Szczególnie zasługi poniosła w tłumaczeniach powieści i autobiograficznych dzieł Thomasa Bernharda, w których udało się jej stworzyć po polsku językowe dzieła sztuki godne oryginału”, cytuje gazeta decyzję gremium Fundacji.

Sława Lisiecka, rocznik 1947, urodziła się i żyje w Łodzi. Nagroda dotowana sumą 25 tys. euro zostanie jej wręczona 8 maja. Przyznana po raz pierwszy nagroda promocyjna w wysokości 5 tys. euro trafia w równych częściach do dwóch innych polskich tłumaczek – Elżbiety Kalinowskiej i Katarzyna Leszczyńskiej.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama