Niemiecka prasa o możliwym zaostrzeniu lockdownu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.01.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o możliwym zaostrzeniu lockdownu

Media w Niemczech zastanawiają się, jak długo jeszcze można ograniczać normalne życie społeczeństwa. Pytają, jaki alternatywny plan ma rząd.

Lockdown w Niemczech

Niemcy: pub zamnięty w czasie lockdownu

"Frankfurter Rundschau" ostrzega:

"Obywatele na razie wciąż są najwidoczniej gotowi akceptować nawet sprzeczności w zaostrzonych regułach związanych z lockdownem, zwłaszcza w obliczu przeładowanych klinik i krematoriów, ale jak długo to się jeszcze utrzyma? Niemcy nadal nie mają jasnej koncepcji zwalczania pandemii, wychodzącej poza oświadczenia o konieczności ponowienia lockdownu, miliardowej pomocy państwa i nadziei na skuteczne działanie szczepionek. Ale stale rosnąca obawa przed grasującymi mutacjami koronawirusa powinna podziałać jako ponowny dzwonek alarmowy. Nie po to, żeby wprowadzać coraz nowe zaostrzenia lockdownu, tylko po to, żeby wreszcie wprowadzić w życie inny, alternatywny plan działania, na wypadek gdyby tak szybko nie udało się osiągnąć zbiorowej odporności na koronawirusa".

"Suedwest Presse" z Ulm apeluje:

"W staraniach, by opanować pandemię, Niemcy w coraz większym stopniu zaczynają przypominać laboratorium badawcze. Czy jeśli wszyscy przestaniemy wychodzić z domów, wirus naprawdę gdzieś przepadnie? Być może tak, ale chyba tylko w wyobrażeniach naukowców. Albo na jakiejś wyspie na końcu świata. Ale na pewno nie w realnym, wolnościowo zorganizowanym świecie. Dlatego rozwiązaniem problemu nie jest wyłączanie jakiegoś kraju z życia, tylko skoncentrowanie wszystkich wysiłków na jedynym środku, który daje nadzieję na opanowanie sytuacji, a więc na szczepieniach, szczepieniach i jeszcze raz szczepieniach".

"Allgemeine Zeitung" z Moguncji krytykuje:

"Także w domach seniora i domach opieki śmiercionośne zagrożenie ze strony koronawirusa jest dobrze znane od wielu miesięcy. Ale dopiero teraz oddelegowano tysiące żołnierzy Bundeswehry do pomocy w przeprowadzaniu tam testów. A to, że ta pomoc przychodzi dopiero teraz, jest prawdziwym skandalem w koronakryzysie. O wiele większym od rzekomych błędów i nieprawidłowości w akcji masowych szczepień".

"Nuernberger Zeitung" komentuje:

"To naprawdę zdumiewające, jak mało mamy pewnych informacji o tym, gdzie znajdują się największe źródła zarażeń koronawirusem i czy skoncentrowane na nich środki zapobiegawcze nie okazałyby się bardziej skuteczne od wyłączania całych obszarów życia. Rodzice są przeciążeni trwającą równolegle pracą w zdalnym trybie i zdalną nauką dzieci. Uczniowie słusznie niepokoją się o swoje wykształcenie. Kompletny gospodarczy lockdown byłby prawdziwą katastrofą finansową dla całego kraju. Pozostaje nam chyba tylko świadome zaostrzenie przepisów dotyczących przestrzegania dystansu społecznego i pozostawania w domach. Co oczywiście musi być także kontrolowane".

"Nordwest-Zeitung" z Oldenburga rozważa:

"Dyskusja na temat nowych ograniczeń w życiu publicznym przybiera coraz bardziej dziwaczne i populistyczne formy. Weźmy choćby pod uwagę pracę w trybie home office. Coraz częściej słyszymy wezwania do wprowadzenia jej jako formy obowiązkowej. Ale jak to ma wyglądać? Czy mamy porzucić to wszystko, czego nie da się wykonać w domu? Jak państwo ma ocenić i określić, co się da załatwić w ten sposób, a czego się nie da przeprowadzić? A jak to będzie można egzekwować i kontrolować? No i w jaki sposób będzie można wyrównać powstałe przez to szkody gospodarcze? Na te pytania nie ma żadnych odpowiedzi. A cała sprawa dowodzi, jak bardzo wielu naszych polityków oddaliło się od rzeczywistości".

"Westfaelische Nachrichten" z Muenster zastanawia się:

"Co będzie z moją pracą? A co z moim świadectwem szkolnym? Jak poradzę sobie z opieką nad dziećmi? Pomimo obaw przed nowymi mutacjami koronawirusa politycy muszą znaleźć odpowiedzi na te pytania i wskazać sposoby rozwiązania powstałych problemów. Samo wprowadzanie coraz dalej idących ograniczeń męczy ludzi i podważa na dłuższą metę ich zaufanie do władzy. Czy nie byłoby lepiej bardziej kontrolować przestrzeganie już wprowadzonych restrykcji niż dodawać do nich stale jakieś nowe? Politycy muszą uważać, żeby nie utracili poparcia w społeczeństwie. Muszą działać uważnie i stosownie do sytuacji. Jest to dziś ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem".

"Augsburger Allgemeine" pyta:

"To jasne, że ograniczenia w komunikacji miejskiej wpłyną poważnie na codzienne życie wielu obywateli i że w wielu zawodach zdalna praca oznacza dodatkowy stres. Jak jednak można połączyć ze sobą to, że z jednej strony ludzie muszą ograniczyć do minimum swoje prywatne kontakty z innymi, a z drugiej każdego ranka tłoczą się z 50 innymi osobami w autobusie albo tramwaju? Albo kiedy dzieci mogą spotkać się tylko z jednym kolegą albo koleżanką, a ich rodzice spotykają się codziennie w pracy z kolegami i koleżankami z dziesięciu innych gospodarstw domowych?".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>