Niemiecka prasa o Merkel w Chinach: ″Dobrze, że choć sobie pogadali″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o Merkel w Chinach: "Dobrze, że choć sobie pogadali"

W piątkowym wydaniu (3.02.2012) prasa koncentruje się głównie na zamieszkach po meczu piłkarskim w Egipcie. Nie spodziewając się wiele po wizycie Merkel w Pekinie ironizuje: „Dobrze, że choć sobie pogadali”.

Berliner Zeitung pisze:

„Po meczu ligowym w Port Saidzie, co najmniej 74 osoby straciły życie. W to, że chodzi o ofiary spontanicznego wybuchu agresji, nikt w Egipcie nie wierzy. Piłka nożna nie od dziś jest tam sprawą polityczną”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung uważa, że władze wojskowe wykorzystują agresję wśród „kibiców” do własnych celów.

„Aparat bezpieczeństwa poniósł fiasko na całej linii. Policji nie widać od miesięcy albo udaje, że nic nie widzi. Mecz w Port Saidzie był klasyką przemocy. Zwolennicy obu obozów są znani ze swej agresji. Dlatego władzom wojskowym przychodzi z łatwością wykorzystywanie przemocy do własnych celów”.

Wychodząca w Lüneburgu Landeszeitung zaczyna komentarz od pytania: „Tragedia to, czy masakra?

„Nie należy się spodziewać, że to, co wydarzyło się w Port Saidzie, zostanie kiedykolwiek w stu procentach wyjaśnione. Zastanawiając się nad sensem tych zamieszek można by postawić pytanie: kto z tego korzysta? Po obaleniu Hosni Mubaraka rząd wojskowy zapowiedział co prawda, że po wyborach parlamentarnych i prezydenckich wycofa się z życia politycznego. Tak się jednak nie stało. Przebudowa systemu politycznego w Egipcie idzie generałom bardzo opornie. Nie bez powodu. Obawiają się, że będą musieli ponieść odpowiedzialność za rolę jaką odegrali w systemie Mubaraka”.

Merkel w Chinach

Rhein-Neckar-Zeitung z Heidelbergu nie dziwi strategia Angeli Merkel:

„W Chinach Angela Merkel wystąpiła jako pewna siebie menedżerka zarządzania kryzysowego, ponieważ wie, że państwa europejskie potrzebują Pekinu. Akurat dla niemieckich firm rynek w Kraju Środka jest obecnie istną żyłą złota. Pekin z kolei zgromadził ponad trzy biliony dolarów rezerw walutowych i może wykorzystać ten atut do celów politycznych. Nic dziwnego zatem, że z jednej strony znów tylko napomknięto o prawach człowieka, żeby nie rozgniewać niepotrzebnie Pekinu, a z drugiej, że w centrum rozmów znalazły się tematy gospodarcze”.

Ukazująca się w Düsseldorfie gazeta ekonomiczna Handelsblatt wie, czego chcą Chiny:

„To, czego Europejczycy dotychczas dokonali w kwestii ratowania eurolandu nie wystarcza Chińczykom. Pekin jest co prawda mocno zainteresowany stabilnością w Europie, ale ważniejsze było jednak inne przesłanie: Chiny pragną co prawda zaangażować się finansowo w strefie euro, ale nie natychmiast i nie za wszelką cenę”.

Heilbronner Stimme nie ma złudzeń:

„Nikt już na to nie liczy, że Chińczycy zainwestują miliardy w parasol ratunkowy euro. A co z międzynarodowymi ogniskami zapalnymi? Wiele byśmy już na tym zyskali, gdyby Chiny zadecydowały o sankcjach przeciwko Syrii albo Iranowi, żeby odizolować Moskwę. Ale i tu nie ma na co liczyć. Wniosek jest taki, że Zachód ma obecnie za mało do zaoferowania mistrzowi świata w generowaniu wzrostu gospodarczego. Koniec końców i kanclerz Merkel będzie musiała się z tym pogodzić. Ale dobrze, że obie strony choć sobie pogadały”.

Iwona D.Metzner

Red. odp. Bartosz Dudek

Reklama