Niemiecka prasa o Merkel na zjeździe CDU: „Jesteśmy, kim jesteśmy” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o Merkel na zjeździe CDU: „Jesteśmy, kim jesteśmy”

Wystąpienie Angeli Merkel na zjeździe CDU w Karlsruhe zrobiło wrażenie, co podkreślają także komentatorzy gazet zwracając uwagę na znaczenie tego przemówienia dla chadecji i dla Niemiec.

„Rewolucji na zjeździe CDU nie było“ – zauważa „Kölner Stadt-Anzeiger“ – „Krytycy Angeli Merkel z szeregów chadecji gremialnie pokłonili się szefowej. Przewodnicząca partii wygłosiła porywające przemówienie, być może najlepsze w okresie swojego urzędowania. Jej „damy radę” uplasowała w tradycji kraju i partii, która podołała powojennej odbudowie kraju i zjednoczeniu. Zarzut braku dalekowzroczności odparowała apelem o więcej odwagi i mniej bojaźliwości. Odwołała się do honoru swoich partyjnych przyjaciół. Było to przemówienie pod hasłem „jesteśmy, kim jesteśmy”. Merkel od nowa zdefiniowała samoświadomość CDU, która potrafi oprzeć się pokusom zboczenia na prawo”.

Zdaniem stołecznego dziennika „Berliner Morgenpost“: „Po tym przemówieniu, po tym dowodzie zaufania z Karlsruhe trudno sobie wyobrazić, by Angela Merkel odeszła już w 2017 roku. Musi pozostać już choćby ze względu na kryzys imigracyjny. Jeżeli osiągnie sukces, tak jak Adenauer z odbudową Niemiec, Erhard ze społeczną gospodarką rynkową a Kohl ze zjednoczeniem, CDU pozostanie dominującą siłą polityczną. Wówczas bowiem zostanie zrewitalizowane ‘C', opowiedzenie się za chrześcijańskimi wartościami. Merkel sama przypomniała swoich poprzedników. Było to przemówienie o sile autosugestii, o sile spełniających się przepowiedni. Należy do tego zdanie: „Damy radę”. Mądre było przypomnienie CDU jej kanclerzy sukcesu. Merkel zaapelowała w ten sposób do honoru partii”.

Do zupełnie innego wniosku dochodzi autor komentarza w „Landeszeitung” (Lueneburg): „Nawet, jeżeli tego nie powiedziała, przesłanie kanclerz i jej ‘damy radę' do mrukliwych chadeków było wyraźne: ‘Nie dacie mi rady!'. Wojownicza jak rzadko Angela Merkel pokazała krytykom ich deficyty. ‘Nakaz humanitaryzmu' był jej uskrzydlającą odpowiedzią na kryzys uchodźczy, skierowaną do wszystkich tych, którzy w swojej małoduszności zapomnieli, co znaczy ‘C' w ich książeczce partyjnej. Chociaż zdołała uniknąć Waterloo na miarę Sigmara Gabriela, może to jednak oznaczać początek końca jej kanclerstwa. Bo też europejscy szefowie państw i rządów nie dadzą się tak łatwo ganić jak baza CDU. A bez ustępstw ze strony europejskich partnerów Merkel nie może zmniejszyć napływu imigrantów. A wówczas przyduszona iskra rewolty znowu się rozpali”.

W jeszcze inne tony uderza komentarz „Mittelbayerische Zeitung“ (Ratyzbona):

„Merkel kolejny raz bardziej niż dobitnie pokazała, dlaczego magazyn ‘The Economist' nazwał ją niedawno ‘nieodzowną Europejką'. Najpóźniej po jej wczorajszym wystąpieniu i wotum zaufania dla jej polityki trzeba dodać: Markel jest także nieodzowną szefową partii – przypuszczalnie także nieodzowną kanclerz. (…) Kanclerz długo była kojarzona z utrzymaniem status quo. Gdzieś ono nam się jednak zawieruszyło. Nie przez Merkel świat wdarł się do nas, ale z jej udziałem także na barki Niemiec spadła odpowiedzialność na nieuniknione zmiany, które przyniosła z sobą globalizacja a których wyrazem jest kryzys imigracyjny. Merkel odpowiedziała wizją. I tak długo, jak długo nie znajdzie się ktoś, kto ma lepszą koncepcję i jest w stanie wcielić ją w życie, Merkel jest najlepszym, co mamy”.

opr. Elżbieta Stasik

Reklama