Niemiecka prasa o kryzysie imigracyjnym: „Nic nie zmniejszy nagle kryzysu tych rozmiarów” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o kryzysie imigracyjnym: „Nic nie zmniejszy nagle kryzysu tych rozmiarów”

Zamachy terrorystyczne na krótko wypchnęły z czołówek gazet kryzys migracyjny. Spór o sposobach jego rozwiązania toczy się jednak nadal. Panaceum na wszystkie problemy jednak nie ma, zauważa wtorkowa (24.11.2015) prasa.

Ludwigsburger Kreiszeitung“ stwierdza, że: „Ograniczenie, zredukowanie, górny pułap, kontyngenty – w dyskusji na temat uchodźców są w obiegu najróżniejsze pojęcia, które mają sugerować, że politycy są panami sytuacji i już się postarają, by znacząco zmniejszyła się liczba ludzi z Syrii czy z Iraku przybywających do Niemiec w poszukiwaniu ochrony i dachu nad głową. Tylko czy naprawdę tak jest? Kto opowiada się za górnym pułapem, musi być też za zamknięciem granic kraju, kiedy wyznaczona liczba uchodźców zostanie osiągnięta. I syryjskiej rodzinie, która się potem pojawi i która przeszła niewyobrażalne, będzie musiał wytłumaczyć, że nie ma dla niej miejsca”.

Zdaniem komentatora dziennika „Kölner Stadt-Anzeiger“: „Konstytucja nie stoi na przeszkodzie wyznaczeniu górnego pułapu liczby uchodźców. Dla Niemiec byłoby to zarazem zobowiązaniem się, by rzeczywiście przyjąć tylu uchodźców. Gotowość do tego jeszcze istnieje. Jeżeli ucierpiała kultura powitania i wiara w słowa Merkel „damy radę”, to przede wszystkim dlatego, bo nie ma odpowiedzi na pytanie, czy liczba uchodźców nadal będzie rosła. Gdyby miała coś do powiedzenia Alternatywa dla Niemiec (AfD), Niemcy przyjęłyby w najlepszym razie jeszcze 10 tys. chrześcijan z Iraku. Zrezygnowanie teraz z górnego pułapu przyniosłoby pod względem humanitarnym tylko krótkotrwałe korzyści”.

Komentarz „Nürnberger Nachrichten“ koncentruje się z kolei na sugerowanych przez niemieckie MSW kontyngentach uchodźców: „Polityka wobec uchodźców stawiająca na kontyngenty, ma pod wieloma względami przewagę nad obecną polityką azylową: dla Europy, bo sama może wówczas wybierać, kto przyjedzie. Bo pozwoli na rozpatrzenie wniosków azylowych i kontrolę bezpieczeństwa jeszcze przed przyjazdem wnioskodawcy. Deportacje nie są już wówczas potrzebne. Jest też korzystna dla samych uchodźców, bo o tym, czy dadzą radę dostać się do Europy, nie zadecydują już wówczas warunki, zawartość portfela czy przypadek”.

Stołeczny „Der Tagesspiegel“ pisze na ten sam temat: „Kontyngenty mogą być pomocne tylko jako jeden z wielu podejmowanych kroków. Niemcy musiałyby jednak ściślej współpracować z Jordanią, Libanem i Turcją. To byłoby celem: przyjmiemy ustaloną liczbę szukających schronienia, w zamian poprawicie sytuację uchodźców u was i zabezpieczycie granice w kierunku Europy. Kontyngenty jako panaceum na wszystkie problemy? Nie, nic nie zmniejszy nagle kryzysu tych rozmiarów. Dużo znaczyłoby już jego nieznaczne zmniejszenie. Komu to nie wystarczy jako nadzieja, może szukać ucieczki w cynizmie, zwątpieniu albo niehumanitarności”.

Krytycznie wypowiada się wychodząca w Dreźnie „Sächsische Zeitung“: „Jeżeli Niemcy albo UE wspólnie ustalą, ilu uchodźców są gotowe przyjmować rocznie, nie rozwiązuje to jeszcze żadnego problemu. Bo jeżeli przyjmowanie uchodźców rzeczywiście ma być ograniczone do tej liczby, trzeba powstrzymać wszystkich innych przed dotarciem do granic Niemiec. Ma to zrobić Turcja. Plan ten brzmi prosto, jest skomplikowany, w Europie trudny do przeforsowania – i przede wszystkim pełen upiększających go słów. Kanclerz ciągle mówi, że nie znieślibyśmy obrazów, które przyniosłoby z sobą zamknięcie naszych granic. Niech więc te obrazy stworzą inni – możliwie daleko od nas”.

Opr.: Elżbieta Stasik

Reklama