Niemiecka prasa o Korei Północnej: „Groźny pies czuje się panem sytuacji” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 04.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o Korei Północnej: „Groźny pies czuje się panem sytuacji”

Poniedziałkowe wydania (4.09.2017) niemieckich dzienników komentują kolejną próbę jądrową Pjongjangu i eskalację konfliktu nuklearnego.

Według „Die Welt" „Kim robi to, co mówi. Dowodzi, że jego wypowiedzi na temat całkowitego zniszczenia Korei Południowej czy Ameryki to nie puste słowa. Siła wybuchu szóstego testu rozwiewa wszelkie wątpliwości co do tego, czy Korea Północna posiada broń jądrową. Kim wychwala Koreę Północną jako «wiodącą władzę północno-wschodniej Azji». Sąsiedzi Chin, którzy obawiają się ich ambicji jako światowego mocarstwa, powinni wiedzieć, że mogą mieć w Korei Północnej ciężko uzbrojonego sojusznika, który nie musi już obawiać się zależności od Chin lub Japonii. I wreszcie Kim chce pokazać, że kończy się rola Ameryki jako arbitra. Ma nadzieję, że nikt nie ośmieli się sprawdzić jego gotowości do wojny. Groźny pies czuje się panem sytuacji. To sprawia, że odpowiedź na jego prowokację jest niezwykle trudna.”

„Frankfurter Rundschau”komentuje: „Napięcia wokół Korei Północnej eskalowały do kryzysu nuklearnego. Jeśli tylko jedna ze stron zachowa się nierozważnie, grozi wojna, w której zginą miliony ludzi. W tej sytuacji Donald Trump mógłby rozegrać swoją rzekomo największą siłę: umiejętności negocjacyjne. Jego bestseller nosi tytuł «Sztuka negocjacji». Rada: trzeba zachować wszystkie opcje i poznać swego przeciwnika. Właśnie taki taktyk jest teraz potrzebny. Zamiast tego dostajemy Trumpa, którego obóz zaprzecza sobie samemu. Sekretarz stanu mówi o dyplomacji, szef CIA Mike Pompeo domaga się zmiany reżimu. Doradca ds. bezpieczeństwa Herbert McMaster mówi o wojnie prewencyjnej. A przecież to bardzo proste. Opcja pierwszego uderzenia przeciwko Korei Północnej musi być już załatwiona, po to amerykańscy wysłannicy muszą pojechać do Pjongjangu i wypracować dobrą «umowę». Nawet jeśli Kim jest obrzydliwy, najpierw trzeba zrobić wszystko, by zapobiec wojnie. Do tego należą też ustępstwa na rzecz despotów.”

Fußgänger in Tokio schauen einen Bericht über den erfolgreichen Wasserstoffbombentest in Nordkorea (Reuters/T. Hanai)

Tokio: przechodnie śledzą informacje nt. testu nuklearnego Korei Płn.

„W weekend świat stał się trochę bardziej niepewny – i najwyższy czas, by jasno spojrzeć za fasady dyplomacji” – pisze dziennik z Lipska „Leipziger Volkszeitung". „Bomba, którą Kim Dzong Un detonował w nocy z soboty na niedzielę, miała o wiele większy potencjał niszczycielski niż dotychczasowe testy broni nuklearnej. Dla 10 mln ludzi mieszkających w metropolii seulskiej w pobliżu granicy ta demonstracja siły to kolejny deprymujący krok. Żyją w cieniu despoty, który traktuje ich jako zastaw. W obliczu jego postępującej technologii broni, reżim w Pjongjangu będzie mógł odpowiedzieć na każdy atak kontratakiem wymierzonym w stolicę Korei Południowej.”

„Rhein-Zeitung" z Koblencji zauważa: „Tylko jedno mogłoby powstrzymać północnokoreańskiego «Najwyższego Dowódcę» Kim Dzong Una: Chińska Republika Ludowa. Pod względem ekonomicznym ma Koreę Północną całkowicie pod kontrolą i mogłaby szybko wygłodzić ten kraj. Dlaczego miałaby to zrobić? Straciłaby kontrolę nad reżimem, który szykuje się, by wkrótce jako potęga atomowa jeszcze skuteczniej pełnić fukcję buforu między Chinami i sąsiednimi mocarstwami. Oczywiście, narody, które ubiegają się o handel z Chinami, w tym same Niemcy, mogłyby spróbować wpłynąć na Pekin. Ale kto w to uwierzy, widząc jak patyczkują się z Chinami szefowie zachodnich rządów, kiedy parlamenty ich krajów zachęcają, by odwiedzając Chiny zwrócili uwagę na prawa człowieka w tym kraju.”

opr. Katarzyna Domagała