Niemiecka prasa o finale LM: polskie trio na Wembley | Echa polskie | DW | 25.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa o finale LM: polskie trio na Wembley

Dzisiejsza prasa pisze o trzech Polakach z Borussii, którzy dziś zagrają w finale Ligi Mistrzów i majowych zbiorach szparagów w Niemczech, nie do wyobrażenia bez Polaków.

ARCHIV - Polens Torschütze Robert Lewandowski (M) jubelt mit seinen Mitspielern Jakub Blaszczykowski (r) und Lukasz Piszczek am 17.11.2010 über seinen Treffer zum 1:0 während eines Freundschaftsspiels Polen gegen Elfenbeinbküste in Posen, Polen. Polens Nationaltrainer Smuda setzt auf Legionäre - vor allem aus Deutschland. Nur fünf der für das Länderspiel gegen Portugal (29. Februar) nominierten Profis spielen in heimischen Clubs. Stars der Mannschaft sind die Dortmunder Robert Lewandowski, Jakub Blaszczykowski und Lukasz Piszczek. Foto: Adam Ciereszko (zu dpa-Themenpaket vom 23.02.2012) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Robert Lewandowski (ś) Jakub Błaszczykowski (p) i Łukasz Piszczek (l)

Polacy walczą o puchar

Monachijski dziennik „Sueddeutsche Zeitung“ (SZ) przybliża sylwetki uczestników dzisiejszego finału Ligi Mistrzów, w którym zmierzą się po raz pierwszy w historii piłki nożnej dwie niemieckie drużyny Borussia Dortmund i Bayern Monachium. W barwach BVB zagra trzech Polaków: Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek. Robert Lewandowski to – jak pisze gazeta – „jedyny zawodnik świata, który Franza Beckenbauera nazywa nie cesarzem, lecz panem Franzem. Pan Franz uważa go za „najbardziej kompletnego napastnika Bundesligi“. Dziennik zaznacza, że w tym sezonie Ligi Mistrzów UEFA Lewandowski strzelił dziesięć goli, w tym cztery w półfinałowym meczu rozgrywanym przeciw Realowi Madryt. „W Dortmundzie wszyscy w napięciu zastanawiają się, dokąd trafi zawodnik” – pisze SZ i docenia wybór imienia dla Roberta, które łatwo wymówić po angielsku, hiszpańsku, a nawet po bawarsku.

Z kolei Jakub Błaszczykowski „jest szybki, zręczny i ekstremalnie silny, mimo że ze względu na pochodzenie dźwiga ponadprzeciętnie dużo spółgłosek. Uważany jest za jednego z piłkarzy z najbardziej skomplikowanym nazwiskiem w historii Bundesligi”. Gazeta podkreśla, że sportowiec „był jednak tak miły, że poszukał oficjalnego imienia z dwiema spółgłoskami. Można go teraz nazywać Kubą” – czytamy. Dziennik przypomina też, że 27-letni Błaszczykowski jest kapitanem polskiej drużyny narodowej i uchodzi za pewniaka w rzutach karnych.

Łukasz Piszczek, jak pisze SZ, to „były napastnik, który pod opieką dawnego trenera Herthy BSC Luciena Favre’a został przeszkolony na obrońcę. Wówczas uchodził za prototyp wszechstronnego gracza” – zaznacza SZ. „Przez ekspertów jest zaliczany do trzech najlepszych polskich piłkarzy na świecie. Poza tym 27-latek jest kandydatem do tytułu najdzielniejszego prawego obrońcy w Europie. Już od drugiej rundy dokucza mu ból biodra. Mimo to pędzi jak młoda sarna wzdłuż linii. Po finale musi być operowany i prawdopodobnie zejdzie z boiska na pięć miesięcy” – informuje SZ.

Obejrzyj wideo 02:45

Robert Lewandowski, polska gwiazda Borussii

Szparagi z Beelitz

„Białe szparagi, krwawiące palce” – to tytuł artykułu opublikowanego na łamach berlińskiego dziennika „Tagesspiegel” nt. polskich i rumuńskich robotników sezonowych, przyjeżdżających do Niemiec na zbiory szparagów. Jak donosi gazeta, w regionie Beelitz (Brandenburgia) przy zbiorach pracują co roku dwa tysiące osób, z czego 70 procent stanowią Polacy. Niemcy nie chcą wykonywać tej pracy. Autor artykułu wskazuje na przyczyny tej sytuacji: „Zbierają szparagi dla Berlina, nadwerężają sobie przy tym kręgosłup i niszczą dłonie. Po dwóch miesiącach wracają do Polski i Rumunii”. Początkujący niszczą więcej szparagów niż ich zbierają – zaznacza „Tagesspiegel”. „Kiedy szparagi wysuwają z ziemi swoje główki, trzeba je natychmiast zebrać. W przeciwnym razie pod wpływem słońca ich czubki zabarwia się na fioletowo i rozkwitają. (…)

Polacy i Rumuni pracują 8-10 godzin dziennie, „czego wymaga szparag”. Zarabiają przy tym sześć euro na godzinę, co w miesiącu daje wynagrodzenie w wysokości do 1500 euro. Dla niektórych pieniądze zarobione w ciągu dwóch miesięcy w Niemczech pokrywają koszty życia przez rok w ojczyźnie. Co szósty dzień jest dniem wolnym od pracy. Gazeta podkreśla, że jeszcze kilka lat temu obowiązywał przymus zatrudniania niemieckich bezrobotnych: co piąty robotnik musiał mieć niemieckie obywatelstwo.

Monika Skarżyńska

Red. odp.: Małgorzata Matzke

Audio i wideo na ten temat

Reklama