Niemiecka prasa o brexicie i kłopotach premier May | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.03.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o brexicie i kłopotach premier May

W poniedziałkowych (25.03.2019) wydaniach niemieckie gazety komentują możliwą dymisję premier Theresy May, jej kłopoty z brexitem i samą sobą.

Demonstracja przeciwników brexitu w Londynie (23.03.2019)

Demonstracja przeciwników brexitu w Londynie (23.03.2019)

"Allgemeine Zeitung" z Moguncji zauważa:

"Theresa May nie umie postępować z ludźmi. Przede wszystkim nie umie się z nimi dogadać. Nawet jeśli sama tego nie chce, mimowolnie wprowadza podziały tam, gdzie niezbędna jest zgoda i porozumienie. Nie może być dłużej premierem. Ponadto, chociaż brzmi to naiwnie, parlament w Londynie też nie może być dłużej parlamentem. Zasiadający w nim posłowie, a przynajmniej wielu z nich, utracili prawo przemawiania w imieniu narodu. Setki tysięcy demonstrantów nie zawsze mają rację, ale tym razem ją mają: decyzja w sprawie brexitu powinna należeć do obywateli".

Podobnie widzi to "Beliner Morgenpost":

"Theresa May nie uzyskała w swej polityce niczego, co jest konieczne dla udanego brexitu. Z tego względu jest skończona jako premier Wielkiej Brytanii. I to nie dopiero od wczoraj, tylko już od tygodni".

Zdaniem "Reutlinger General-Anzeiger":

"Decydujące pytanie brzmi, kto zamiast Theresy May miałby zostać nowym szefem rządu? Zważywszy na podziały wśród torysów należy się obawiać, że zamieszanie wokół brexitu się utrzyma. Brytyjska partia rządząca wpadła we własne sidła. Postępuje tak, jak gdyby wierzyła, że może mieć dwie rzeczy równocześnie - korzyści z UE z jej otwartymi granicami i wolnym handlem oraz swobody należne państwu narodowemu. Ale to jest pomyłka, którą torysi narzucili mieszkańcom Wysp w sprawie berexitu. Pora powiedzieć im prawdę. Nie widać jednak nikogo, kto miałby odwagę ją wyrazić otwarcie. Zamiast tego torysi w dalszym ciągu działają tak, jak gdyby wierzyli, że wszystko można jeszcze wynegocjować".

"Frankenpost" z Hof pisze:

"W Berlinie niemiecka kanclerz podziwia osamotnioną Theresę May za jej siłę i konsekwencję. Angelę Merkel i Theresę May łączy to, że obie są córkami pastorów. Tymczasem na kontynencie ludzie są już zniesmaczeni przedłużającą się dyskusją w sprawie brexitu i potrząsają ze zdumienia głowami, dlaczego Brytyjczycy sami tak się męczą. Chcą wyjść z UE, ale nie potrafią się z tym uporać. To nuży i zniechęca zarówno zdeklarowanych zwolenników brexitu, jak i wszystkich tych, którzy woleliby pozostać w UE. Wartość dobrze funkcjonującej wspólnoty ludzie kąpani w gorącej wodzie poznają dopiero wtedy, kiedy zostaje ona zniszczona, ale i wtedy nie zawsze".

Kropkę nad i stawia "Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung":

"Jest całkiem możliwe, że Brytyjczycy po raz drugi opowiedzą się za brexitem (gdyby na Wyspach przeprowadzono ponowne referendum w tej sprawie, red.). Jednak wtedy, inaczej niż w 2016 roku, taką decyzję mogłoby zaakceptować znacznie więcej posłów do parlamentu, ponieważ wiedzieliby, że została ona o wiele głębiej przemyślana, i że ci, którzy ją podjęli, zdają sobie sprawę z wynikających z niej konsekwencji".

Redakcja poleca

Reklama