Niemiecka prasa o aferze taśmowej. „Gadatliwa Polska” | Echa polskie | DW | 25.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa o aferze taśmowej. „Gadatliwa Polska”

Niemieckie dzienniki nadal poświęcają wiele uwagi polskiej aferze taśmowej kładąc główne akcenty na sprawę poszukiwań zleceniodawców nielegalnych nagrań.

Tisch Manieren Gedeck

Die Welt“ poświęca w całości szóstą stronę aferze podsłuchowej w Polsce oraz finałowi afery z nagraniami brytyjskiego, nieistniejącego już brukowca „News of the World” pod wspólnym tytułem „Gadatliwa Polska”. W korespondencjach z trzech stolic europejskich berlińska gazeta wskazuje na negatywne uwagi polskich polityków o ich europejskich kolegach z nielegalnych nagrań w restauracjach.

Korespondencja z Warszawy przypomina tło afery taśmowej oraz opisuje zabiegi znalezienia jej sprawców.

Korespondencja z Londynu pt. „Mało pochlebnie o Dawidzie Cameronie” poświęcona jest w pierwszej kolejności zabiegom politycznym brytyjskiego premiera w UE i jego dylematom wewnątrzpolitycznym. Już na wstępie gazeta pisze, że gdyby David Cameron wierzył, że uda mu się na czwartkowym (26.06) szczycie UE „przerwać zawiniony przez niego impas, to krótki zapis nagranej nielegalnie rozmowy powinien szybko pozbawić go wszelkich iluzji”. „Die Welt” cytuje ujawnione w aferze taśmowej wypowiedzi Radka Sikorskiego o „niekompetencji polityki europejskiej” brytyjskiego premiera, który, jak zaznacza, był kolegą szefa polskiej dyplomacji na uczelni w Oksfordzie. Jednak krytyka Sikorskiego, pisze gazeta, jest premierowi Wlk. Brytanii obojętna , gdyż, na szczycie unijnym „nie walczy on o sprawy europejskie, lecz tylko o własną partię i trochę też o swój kraj”.

W korespondencji z Budapesztu pt. „Szyderstwa z Wiktora Orbana” „Die Welt” pisze o zainteresowaniu aferą taśmową mediów opozycji politycznej na Węgrzech, które „z rozkoszą wałkują szczegóły tego skandalu” przytaczając „każdą sylabę ordynarnych sformułowań” o premierze Orbanie. Autor artykułu przypomina fragment stenogramu dotyczący „ogromnego biznesu atomowego”. Chodzi o kontrowersje wokół przyznanych Węgrom przez Rosję 10 mld euro na rozbudowę jedynej węgierskiej elektrowni atomowej. Wypowiedź Jacka Krawca o konsekwencjach politycznych tego biznesu ze stenogramu nielegalnych nagrań, była tak drastyczna, pisze gazeta, że „prorządowi nadawcy nie mieli serca zacytować ich dosłownie”.

Korespondencja z Budapesztu zamieszczona w berlińskiej gazecie poświęcona jest w połowie rozważaniom, jakie na Węgrzech snuje się odnośnie sprawców afery taśmowej. „Wszystko wskazuje na Rosję” – twierdzi cytowany przez gazetę György Schöpling, „szara eminencja partii rządowej Fidesz”. Schöpling twierdzi, że „zaszkodzenie polskiemu rządowi, względnie jakiemuś z rządów państw UE, byłoby Rosji całkiem na rękę”. Węgierskiemu politykowi afera taśmowa przypomina „znaną strategię Rosji: kompromitację”. Zaznacza on też, że „Kremlowi odpowiada wszystko, co osłabi współpracę państw Grupy Wyszehradzkiej”. Ponadto Schöpling uważa, że „akcja ta mogła służyć ukaraniu Polski, ponieważ kraj ten jest przeciwny węgiersko-rosyjskiej umowie atomowej”. I wreszcie, wskazuje on na to, że afera taśmowa zamyka drogę dwóm polskim politykom –Sikorskiemu i byłemu ministrowi finansów Rostowskiemu – na wysokie stanowiska w UE. Tę opinię w korespondencji „Die Welt“ z Budapesztu podziela cytowany Norman Stone, przebywający czasowo w Budapeszcie brytyjski historyk i ekspert ds. Rosji. O aferze taśmowej powiedział on na łamach berlińskiego dziennika, że „to byłaby dość trafna odpowiedź na polskie oburzenie wyrażane kilkakrotnie w sprawach Ukrainy”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) stawia sobie w tytule obszernego artykułu pytanie „Kto stoi za nagraniami Sikorskiego?” Frankfurcka gazeta pisze o tygodniku „Wprost” znanym „z zamiłowania do wywoływania skandali”, w którym 12 lat temu ukazał się artykuł o człowieku, który od roku jest redaktorem naczelnym tego periodyku. Wtedy nakręcił on film dokumentalny o chuliganach i bandytach, który wzbudził sensację. Na temat tego filmu, przypomina gazeta, jego autor wpadł siedząc półtora roku w więzieniu. W artykule na ten temat napisano wtedy, że jedni widzą w Sylwestrze Latkowskim blagiera, a inni odnowiciela polskiego filmu dokumentalnego, a także, że wszystko, czego się dotychczas dotknął, wywołuje skandale. „To samo można powiedzieć o tygodniku »Wprost«, pisze FAZ, przypominając dwa fotomontaże na okładkach, które „spowodowały zakłócenia w relacjach polsko-niemieckich”: Erykę Steinbach, szefową „Związku Wypędzonych” w mundurze SS ujeżdżającą byłego kanclerza Gerharda Schrödera oraz „Angelę Merkel z nagimi piersiami, którymi karmi bliźniaków Kaczyńskich” i napisem „macocha Europy”. Teraz „Wprost” i Latkowski znaleźli się w centrum skandalu, zauważa gazeta. FAZ opisuje, że Latkowski ujawniając nagrania i ich stenogramy kierował się, jak mówi, interesem państwowym i publicznym. Jednak ciągle nie wiadomo nic bliższego o kulisach tej afery, zauważa gazeta. FAZ przypomina, że premier Donald Tusk i inni politycy partii rządzących sugerowali, że zagraniczne specsłużby usiłują destabilizować Polskę. Jednak dlaczego – pyta gazeta – nie zauważył tego polski kontrwywiad. Są też inne opcje, jak „intryga polskich specsłużb przeciwko rządowi”, czy napięte relacje szefa polskiego MSW z ABW – informuje FAZ.

oprac. Barbara Cöllen

Reklama