Niemiecka prasa: ″Nikt nie ma zamiaru budować lotniska″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Nikt nie ma zamiaru budować lotniska"

Tematem wtorkowych (8.01.13) komentarzy jest kolejne przesunięcie terminu otwarcia nowego lotniska w Berlinie i rozstanie się byłej prezydenckiej pary Wulff.

ARCHIV - Bauarbeiten im Terminal des neuen Hauptstadtflughafens Berlin Brandenburg Willy Brandt (BER) in Schönefeld, aufgenommen am 30.05.2012. Sicherheitskräfte auf dem Gelände des künftigen Hauptstadtflughafens in Schönefeld haben im vergangenen Jahr 31 Personen zurückgeschickt, die ohne den nötigen Ausweis oder mit falschen Papieren auf die Baustelle wollten. Foto: Patrick Pleul dpa/lbn (zu lbn «Flughafen-Baustelle mit Sicherheitslücken» vom 17.06.2012) +++(c) dpa - Bildfunk+++ pixel

Lotnisko Berlin Brandenburg w budowie

Wychodząca w Ulm gazeta Südwest Presse komentuje skandal wokół lotniska Berlin-Brandenburg:

„Nikt nie ma zamiaru budować lotniska – kpił użytkownik twittera odnosząc się do słynnego zdania Waltera Ulbrichta o budowie berlińskiego muru. Gdyby było to takie proste, można by dodać. Bo właściwie każdy chciałby, żeby ten wielki projekt, rozpoczęty w 2006 roku, był gotowy. Brakuje jedynie kompetencji. Rezygnacja Klausa Wowereita ze stanowiska szefa rady nadzorczej jest zbędnym sygnałem. Przejęcie tej funkcji przez Matthiasa Platzka nie wróży nic dobrego: nowy początek wygląda zupełnie inaczej”.

„Miliardowy grób w brandenburskich piachach” – pisze dziennik Dresdner Neueste Nachrichten. „Po raz czwarty musi zostać przesunięty termin otwarcia lotniska. Jeżeli Wowereit oddaje szefostwo zarządu na rzecz swojego zastępcy Platzka, jest to symboliczna roszada stanowisk, która niczego nie rozwiązuje a ma uratować tylko jego stanowisko burmistrza. On, który jeszcze nie tak dawno uchodził za nadzieję SPD i wspiął się na stanowisko wiceprzewodniczącego partii, jako politycznie odpowiedzialny za tę katastrofę powinien ustąpić nie tylko z funkcji szefa zarządu, ale i rządzącego burmistrza (premiera miasta-landu Berlina, przyp. red.)”.

Ukazujący się w Bonn General-Anzeiger uważa, że:

„Politycy są złymi menadżerami i kontrolerami – ale może to i nie ich zadanie. (...) Opera w Sydney kosztowała w efekcie 15 razy więcej, niż planowano, dach monachijskiego stadionu olimpijskiego 17 razy więcej. Już Ludwik II zrujnował budową zamku Neuschwanstein bawarskie finanse. Może to marne pocieszenie, ale jakby nie było: kto chciałby dzisiaj, żeby nie było tych budowli?”.

Separacja byłej pary prezydenckiej

Flensburger Tageblatt pisze:

„Christina i Christian Wulff od początku prowadzili medialnie inscenizowany związek, któremu podobny trudno by znaleźć w kręgach polityków. Związek ten jest zarazem nauczką dowodzącą, jak szybko powstają kariery zbudowane na władzy mediów i jak równie szybko upadają. Christian Wulff – co jest tragedią tego polityka CDU – zagubił się w świecie pozorów. W świecie zachłanności i przysług. Nie rozeznał, jak bardzo zaszkodził tym najwyższemu stanowisku w państwie a tym samym całej polityce. Afery wokół finansowania jego domku jednorodzinnego, wokół fundowanych mu urlopów kosztowały Wulffa nie tylko stanowisko prezydenta, ale ostatecznie i jego drugie małżeństwo. Przegrany jako głowa państwa, przegrany jako mąż – niżej upaść już nie można”.

Westdeutsche Zeitung z Düsseldorfu stwierdza:

„Rozstanie jest zawsze czymś smutnym. Także dla tej pary. Chociaż obydwoje popełnili wiele błędów, kurusjące dziś na ich temat złośliwe dowcipy są nie na miejscu. Dewiza brzmi: zapomnieć a pamiętać o tym, że Wulff wniósł do Pałacu Bellevue nowy powiew. Śmiech dzieci i nawet tatuaże do urzędowej siedziby prezydenta. Coś takiego na pewno nie szkodzi wizerunkowi Niemiec”.

Reklama