Niemiecka prasa: ″Nieustanne wytykanie NPD, że jest partią antydemokratyczną, nic nie da″. | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Nieustanne wytykanie NPD, że jest partią antydemokratyczną, nic nie da".

Komentatorzy czwartkowych (15.11.12) wydań gazet koncentrują się na dwóch tematach: na wniosku złożonym przez NPD do Trybunału Konstytucyjnego oraz na werdykcie Federalnego Sądu Pracy ws. zwolnień lekarskich.

Skrajnie prawicowa Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec (NPD) złożyła wniosek do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie czy jej działalność mieści się w ramach wyznaczonych przez Ustawę Zasadniczą.

Monachijska Süddeutsche Zeitung pisze:

"Składając wniosek, NPD próbuje wyjść z politycznej i prawnej defensywy. Jej skarga jest posunięciem szachowym w myśl hasła "my się nie boimy". (...) Wniosek NPD o potwierdzenie tej partii, że jest ugrupowaniem demokratycznym i wiernym konstytucji, wymusza a nawet może wpłynąć na przyspieszenie wniosku o jej delegalizację".

Berliński Tagesspiegel analizuje:

"Mimo, że tę partię stygmatyzuje się już od dziesięcioleci, ani z tego powodu nie zniknęła z powierzchni ziemi, ani też nie rozkwitła. Można z tego wywnioskować, że nieustanne wytykanie jej, że jest antydemokratyczna, nic nie da.

Z drugiej strony wiadomo jak niekorzystnie wpływa na wizerunek partii niezmienne deklarowanie jej przedstawicieli, czy to oficjalnie, półoficjalnie, czy też w panelach dyskusyjnych, jako wrogów konstytucji. Czyżbyśmy zapomnieli? Kiedyś tak się mówiło o Zielonych.

Zatem ta partia ma rację, że żąda procedury, która wreszcie tę sprawę wyjaśni. Otto Schily (były minister spraw wewnętrznych z SPD, przyp. red.) powiedziałby: >>Jeżeli aż tak kochacie śmierć, możecie ją mieć<<".

Werdykt Federalnego Sądu Pracy w Erfurcie ws. zwolnień lekarskich

Hessische Niedersächsische Allgemeine z Kassel komentuje:

"Główne przesłanie erfurckiego orzeczenia jest sensowne i fair zarówno dla pracodawców jak i pracowników. Kto nie jest zdolny do pracy, jest chory. A kto jest chory, musi iść do lekarza i to nie dopiero trzy dni później, lecz natychmiast".

Berlińska Die Welt:

"Lekarzy zakładowych nie da się oszukać. Z mety demaskują spryciarzy, którzy na przykład przedłużają sobie weekend. Możliwość wymagania zwolnienia lekarskiego zaraz w pierwszym dniu choroby, może przynajmniej częściowo położyć temu kres, ponieważ jest to wysoka przeszkoda, gdy trzeba iść natychmiast do lekarza. W grę wchodzi również wiarygodność pracownika. Oczywiście, że każdy pracujący ma prawo do pozostania w domu, jeżeli jest chory. Ale również pracodawca ma prawo do kontroli, jeżeli pracownikowi nie ufa".

Nordbayerischer Kurier z Bayreuth:

"Wielu szefów zadowala się w każdym razie bardziej wielkoduszną regulacją. Ufają swym pracownikom i żądają zaświadczenia lekarskiego dopiero po trzech dniach absencji chorobowej. Nie postępowaliby tak, gdyby nie poczynili w tym względzie dobrych doświadczeń. Bo często jest akurat odwrotnie: ludzie idą do pracy mimo, że są chorzy i ewentualnie zarażają kolegów. Również w ten sposób mnożą się absencje. Ale na ten temat nie prowadzi się żadnych statystyk".

Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama