Niemiecka prasa: „Następnymi aktami greckiej tragedii są aprobata i pogróżka” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 10.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „Następnymi aktami greckiej tragedii są aprobata i pogróżka”

Tematem wtorkowych (10.03.15) komentarzy prasowych jest grecko-europejska huśtawka: pogróżki greckich polityków i niespodziewane przystanie przez Grecję na rozmowy z „instytucjami”.

Zdaniem „Landeszeitung“ z Lueneburga:

„Następne akty greckiej tragedii to aprobata i pogróżka. Rząd w Atenach znowu chce podjąć rozmowy ze znienawidzonymi ‘instytucjami' – przed zmianą rządu zwanymi po prostu Trojką. Ten niespodziewany rozwój poprzedziła kilka godzin wcześniej ohydna pogróżka: jeżeli nie dacie nam pieniędzy, wyślemy do was uchodźców, grzmiał grecki minister obrony Panos Kammenos. Pogróżka ta jest ohydna, bo uchodźcy są tu instrumentalizowani i zdegradowani do przetargowego towaru w negocjacjach. Z ateńskiego punktu widzenia nota bene stawianie uchodźców w centrum uwagi jest jak najbardziej uzasadnione. Bowiem to Grecja i Włochy ciągle jeszcze ponoszą gros ciężaru fali uchodźców przybywającej do Europy, podczas gdy reszta UE milczy”.

W znacznie ostrzejszym tonie utrzymany jest komentarz „Kölner Stadt-Anzeiger”:

„Minister obrony Panos Kammenos z narodowo-konserwatywnej partii „Niezależni Grecy” grozi: Nie dostaniemy od was pieniędzy, wyślemy do Europy uchodźców. Także wiceszef MSW z lewicowej Syrizy nie mówi nic innego: Jeżeli nie dacie nam pieniędzy, poślemy wam ludzi w potrzebie. Może jest wśród nich paru niebezpiecznych, terroryści, islamiści, mordercy. Chcecie tego? O co tu chodzi? O szantaż? Tak, z pewnością. Ale nie jest niczym nadzwyczajnym, kiedy państwa negocjują w sprawie pieniędzy. To jednak jest czymś więcej. Jest instrumentalizowaniem uchodźców w Europie. Robieniem rachunków z ludźmi. Jeszcze bardziej dobitnie: jest to grożenie handlem ludźmi. A kto targuje się w ten sposób – z tym właściwie w ogóle nie chce się targować”.

Berliński „Der Tagesspiegel” odnosi się do słów przewodniczącego KE Junckera i jego kategorycznego „nie będzie Grexitu”:

„Przewodniczący Komisji Europejskiej Juncker ma prawo uważać się za adwokata mniejszych państw unijnych, musi w końcu trzymać w kupie cały ten sklepik. Ale to, że pozwala się w weekend cytować słowami ‘nigdy nie będzie żadnego Grexitu‘, jest nieodpowiedzialne. Zdanie to brzmi jak gwarancja, której on sam nie może dać. W tej kwestii Luksemburczyk nie ma żadnych uprawnień. Czy Grecy zostaną przy euro, czy nie, zadecydują ostatecznie oni sami. A koniec jest bliski. Grecy są suwerenni, mieli prawo wybrać rząd, który wszystkim obiecuje więcej pieniędzy, który szuka w UE konfrontacji a nie pomocy. Ich obowiązkiem jest teraz zastanowienie się nad konsekwencjami: czyli nad skoordynowanym opuszczeniem strefy euro - albo zatrzymaniem wspólnej waluty. W takim wypadku jednak zgodnie z regułami panującymi we wspólnocie”.

Märkische Oderzeitung“ z Frankfurtu nad Odrą koncentruje się na miliardowym programie skupu aktywów podjętym przez EBC:

„Robienie długów będzie tańsze, z czego rządy pewnie skorzystają. Firmy jednak biorą kredyty tylko wówczas, gdy wierzą w sukces i zyski. To jednak w Południowej Europie kuleje. Pieniądze mogą tam być tanie, jak chcą – żaden przedsiębiorca nie weźmie ich w rękę. Podkręcenie koniunktury w Europie w ten sposób raczej się nie uda. Jeszcze więcej taniego pieniądza będzie natomiast płynęło na giełdy i w nieruchomości, co wspomaga powstawanie baniek, które w przewidywalnym czasie mogą pęknąć z hukiem. Ze starego kryzysu w ten sposób się nie wyjdzie, stworzy natomiast nowy”.

Oprac. Elżbieta Stasik