Niemiecka prasa: My wszyscy musimy bronić naszego demokratycznego konsensusu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: My wszyscy musimy bronić naszego demokratycznego konsensusu

W Budziszynie (Bautzen) wrzeszczący tłum zablokował autobus z uchodźcami, w Clausnitz motłoch cieszył się z płonącego domu dla azylantów. Ekscesy te wzbudzają w Niemczech coraz większe oburzenie.

Stuttgarter Zeitung“ komentuje rosnącą ksenofobię na wschodzie Niemiec i ostrzega:

„Kiedy polityczna przyzwoitość jest już zrujnowana, robi się miejsce na czyny. Niech nikt nie mówi, że domy dla uchodźców podpaliło w ubiegłym roku ponad dwustu pojedynczych szaleńców. Większość sprawców czuła się do tego upoważniona, rojąc sobie, że stawia opór państwu. W całych Niemczech upadają bariery cywilizacyjne, przekonania moralne tracą na wartości. My wszyscy musimy bronić naszego demokratycznego konsensusu, przy każdej okazji. Tylko ten, kto zachowuje polityczną przyzwoitość, może z przekonaniem reprezentować wartości naszej demokracji”.

O sprawcach rasistowskich i ksenofobicznych napaści tak pisze dziennik „Nürnberger Nachrichten“:

„Czują się jak prawdziwi, lepsi Niemcy. Tymczasem ogromnie szkodzą krajowi: Drezno odczuwa skutki utrzymujących się protestów Pegidy. Instytucje badawcze i kulturalne, także firmy mają problem ze ściągnięciem do tego regionu fachowców, niektóre się wycofują.

Redakcja poleca

Także turystyka cierpi na tym, że awanturnicy i bojówkarze rozsławiają w tak wątpliwy sposób swoje miejscowości. ‘Zatroskani obywatele‘ chętnie przeciągają ulicami Drezna z niemieckimi flagami. Czarno-czerwono-złota flaga symbolizuje jednak demokrację, wolność, otwartą republikę a nie wsteczny nacjonalizm nawołujący do izolowania się. I nie jest to robota wybawców zachodniej cywilizacji, tylko wprost przeciwnie, jest to dzieło ludzi, którzy buciorami depczą sedno chrześcijańskiego przesłania – pomoc obcym i respekt przed nimi”.

W podobnym tonie utrzymany jest komentarz wychodzącej w Monastyrze (Münster) gazety „Westfälische Nachrichten“:

„Awanturujący się motłoch w Clausnitz, klakierzy w Budziszynie myślą w podobnych kategoriach. Pomocy domagają się chętnie – od chwili zjednoczenia Niemiec świadczonej przez każdego podatnika tak zwanym dodatkiem solidarnościowym, na płaszczyźnie UE miliardowymi programami pomocowymi. Ludziom jednak, których większość skazana jest – w najlepszym wypadku czasowo – na naszą solidarność, pomocy tej po prostu się odmawia. Świadomość, że tym samym depcze się także nasze wartości; nie, w 26 roku zjednoczonych Niemiec świadomość ta albo tam nie dotarła, albo zgubiła się w gadaninie Pegidy”.

Jak pisze „Handelsblatt“ (Duesseldorf):

„Saksonia już przed tymi ksenofobicznymi akcjami w Clausnitz i Budziszynie zwróciła na siebie uwagę ekscesami przed schroniskami dla uchodźców. Najcięższe jak dotąd rozruchy miały miejsce w sierpniu 2015 w Heidenau, kiedy neonaziści okupowali nowe schronisko planowane w markecie budowlanym i atakowali policję. Polityka miała wówczas trudności ze znalezieniem odpowiedzi wykraczających poza zwykłe oburzenie. Premier Saksonii Stanislaw Tillich (CDU) mówił wówczas o pozbawionej hamulców mniejszości, która ‘skalała nasz kraj‘ napawając wstydem. ‘Powstaniem wszystkich ‘ chciał stawić opór prawicowemu motłochowi. Ale prawdziwego powstania przeciw rasizmowi i ksenofobii pod przywództwem Tillicha nie było do dzisiaj”.

Opr. Elżbieta Stasik