Niemiecka prasa: „Merkel potrzebuje niemiecko-polskiego porozumienia“ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 05.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „Merkel potrzebuje niemiecko-polskiego porozumienia“

Nic nie wskazuje na szybkie znalezienie przez UE wspólnej drogi wyjścia z kryzysu migracyjnego. W Pradze Grupa Wyszehradzka odrzuciła system kwot, rozwiązania nie znaleźli też w Luksemburgu unijni szefowie dyplomacji.

Prag Treffen Ost-EU Staaten Flüchtlingskrise

Premierzy krajów Grupy Wyszehradzkiej na szczycie w Pradze (od l.): Viktor Orban, Bohuslav Sobotka, Ewa Kopacz i Robert Fico

Zdaniem „Kölner Stadt-Anzeiger“:

„Europa robi tylko takie postępy, na jakie pozwalają jej narodowe rządy. Blokują przede wszystkim wschodnioeuropejskie kraje. Zachód Europy nie powinien na to reagować sztuczną wyniosłością. Nie tak długo trwa jeszcze ta nowa otwartość, choćby w Niemczech. Dobrze, że Niemcy i Francja zbliżają się w tym temacie. Merkel potrzebuje jednak niemiecko-polskiego porozumienia. A Europa konkretnych środków zaradczych. Nie chodzi tylko o rozdzielanie uchodźców. Chodzi też o świadczenie praktycznej pomocy w integracji. Państwa Europy Zachodniej powinny odważnie przyznać się do błędów swojej polityki integracyjnej lat 60. i 70. ubiegłego stulecia. Do moralnej arogancji nie ma w żadnym razie podstaw“.

Neue Presse” (Hannover) zauważa:

„Węgierski premier Orban demonstracyjnie odmawia wszelkiej pomocy i dręczy uchodźców. Przesłanie jest jasne: z naszej strony nie macie czego oczekiwać. Niemile widziani w Europie – sygnał, który, miejmy nadzieję, nie stanie się maksymą UE. Zapomnijmy na chwilę, jaka rzeczywiście jest kultura powitania w Niemczech. Zamachy na schroniska dla azylantów zaciemniają w każdym razie światło, jakim rozjaśnia się Republika Federalna dzięki pomocy wielu wolontariuszy i zadziwiającej empatii polityków. Ale same Niemcy nie podołają temu gigantycznemu zadaniu. Potrzebujemy pomocy Europy. A jeżeli już nie powiedzie się rozdzielanie uchodźców, przynajmniej kraje, które przyjmują ich większość, powinny być wspierane finansowo”.

Na Węgrzech koncentruje się także „Huffington Post”:

„Czas zastanowić się nad ‘Węgroexitem‘. Bo też to, co dzieje się teraz na budapeszteńskim dworcu Keleti, szydzi ze wszystkich ideałów leżących u podstaw Unii Europejskiej. Kto by pomyślał, że w UE jest jeszcze możliwe, by żądny władzy polityk kazał zwabić setki uchodźców do pociągu, by skierować ich później do obozu? By ostrzegał ludzi, jak niebezpieczne byłoby dla nich życie na Węgrzech? Że zostaliby lepiej na wojnie, niż starali się o azyl w Europie? Można to też rozumieć jako grożenie przemocą. Istnieje prawna możliwość wyrzucenia de facto Węgier z UE. Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej przewiduje, że z powodu poważnego naruszenia przez państwo członkowskie UE jej głównych wartości, można je zawiesić w jego prawach. Co właściwie musi się jeszcze zdarzyć, by Bruksela dostrzegła, że właśnie to dzieje się teraz na Węgrzech, w całej swej bezczelności i bezwstydzie?”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung” osadza swój komentarz w szerszym kontekście:

„Czyżby kryzys ten dotyczył tylko Europejczyków? Tak zdaje się myśleć Barack Obama (…). Jasne, Ameryka świadczy pomoc humanitarną i zwalcza (od niechcenia) islamskie bandy terrorystyczne. Ale to wszystko? Można by przypomnieć, kto najpierw interweniował w Libii, by zostawić potem kraj w rozkładzie; kto nie jest tak całkiem bez winy, że na Bliskim Wschodzie panuje dziś taki chaos (…). Można by też przypomnieć, że Rosja udaremniła wszelkie próby skłonienia reżimu Asada do otwarcia się na świat (…). Dziś kraj ten leży w gruzach, miliony są na wygnaniu. Ale nie da się cofnąć czasu, szukanie winnych jest zbyteczne. Dzisiaj chociaż Europejczycy muszą znaleźć wspólny kierunek działania. Setki tysięcy uchodźców powinny właściwie do tego zmusić”.

Opr. Elżbieta Stasik

Reklama