Niemiecka prasa: kolejna odsłona awantury o nowy dworzec w Stuttgarcie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: kolejna odsłona awantury o nowy dworzec w Stuttgarcie

Niemieckie gazety komentują w środę (6.03.13) spór o finansowanie budowy nowego dworca kolejowego w Stuttgarcie.

Pierwotnie tzw. projekt Stuttgart 21 miał kosztować 4,5 mld euro, obecnie: 6,8 mld. Pomimo, że władze landowe i miasto Stuttgart odmówiły przejęcia dodatkowych kosztów, zarząd Niemieckich Kolei (Deutsch Bahn) zdecydował się na kontynuowanie inwestycji.

Jak zauważa monachijska "Süddeutsche Zeitung":

"Decyzja zatem zapadła i to wyraźniej i bardziej zdecydowanie, niż tego oczekiwano. (..) Teraz pora na to, żeby Koleje Niemieckie i zwolennicy projektu Stuttgart 21 sprawnie go zrealizowali, a jego przeciwnicy, a zwłaszcza politycy ze Stuttgartu, poważnie się zastanowili, czy warto z uporem maniaka sprzeciwiać się podjętym wcześniej w zgodny z przepisami sposób rozstrzygnięciom".

"Eßlinger Zeitung" podkreśla, że:

"Zarząd Kolei Niemieckich jest zdecydowany kontynuować budowę podziemnego dworca w Stuttgracie, co jest o tyle zaskakujące, że w minionych tygodniach dochodziły nas także zgoła odmienne opinie. Ale kanclerz Angela Merkel, która z racji pełnionej funkcji jest większościowym udziałowcem spółki Deutsche Bahn, chce jeszcze przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu zakończyć dyskusję wokół projektu Stuttgart 21, gdyż jego fiasko, albo przedłużanie się budowy w podobny spoób, jak w przypadku portu lotniczego Berlin-Brandenburg, mogłoby kosztować ją utratę wielu głosów wyborców".

Zwraca na to również uwagę komentator dziennika "Badische Neueste Nachrichten" z Karlsruhe:

"Wycofanie się teraz z tego projektu byłoby dla pani kanclerz katastrofą, na którą przed wyborami nie może sobie pozwolić. Ale także przeciwny budowie nowego dworca zielono-czerwony (koalicyjny rząd partii Zielonych i socjaldemokratów, przyp. red.) rząd Badenii-Wirtembergii nie chce chyba zapisać się w pamięci mieszkańców Stuttgartu jako ten, który zostawił po sobie rozbabraną ruinę budowlaną plus dwa miliardy euro dodatkowych kosztów".

Myśl tę rozszerza komentator wychodzącego w Düsseldorfie dziennika gospodarczego "Handelsblatt":

"Zamieszanie wokół projektu Stuttgart 21 szkodzi w tym samym stopniu rządowi jak i wizerunkowi Niemiec za granicą. Niemieckie firmy budowlane od dawna narażone są na pytania zagranicznych partnerów, czy w obliczu napływających z Niemiec wieści o kolejnych skandalach na wielkich i prestiżowych budowach, powinny stawać do przetargów międzynarodowych, i czy w ogóle są zdolne zrealizować duże projekty budowlane. Choćby z tego powodu premier Badenii-Wirtembergii i burmistrz Stuttgartu powinni zastanowić się poważnie, czy zielony kolor ich partii nie równa się w praktyce czerwonemu światłu STOP w inwestycjach".

"Pforzheimer Zeitung" pisze:

"Koleje mają obowiązek zadbać o przejrzyste sfinansowanie tej inwestycji i nie powinny nastawiać się na to, że rząd Badenii-Wirtembergii oraz rząd federalny chętnie pokryją związane z nią koszty dodatkowe. Na pewno nie zgodzi się na to rząd w Stuttgarcie, bo wystarczy zajrzeć do konstytucji, żeby przekonać się, że za budowę linii kolejowych i dworców odpowiada rząd w Berlinie. Kolej nie ma zatem samych asów w rękawie i nie powinna za bardzo polegać na ewentualnej drodze sądowej".

Andrzej Pawlak

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama