Niemiecka prasa: katastrofa Airbusa wstrząsa Europą | Echa polskie | DW | 25.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa: katastrofa Airbusa wstrząsa Europą

Niemiecka prasa szeroko komentuje katastrofę samolotu niemieckich linii lotniczych Germanwings, który rozbił się we francuskich Alpach.

„Katastrofa wstrząsa Europą" - konstatuje „Muenchener Merkur". „150 osób ginie w katastrofie samolotu Germanwings, wśród nich jest 16 nastolatków, którzy wracali z wymiany międzyszkolnej do swoich rodzin w Nadrenii Północnej-Westfalii. Tragedia tych, którzy stracili swoich bliskich; należy im się najgłębsze współczucie".

„Już pierwsze informacje wzbudziły niepokój. Niemiecki samolot linii lotniczych o nieposzlakowanej reputacji rozbija się we francuskich Alpach. Czy był na pokładzie ktoś, kogo znamy? Przyjaciele, krewni? To popularna trasa. Widok zaśnieżonych szczytów z okna samolotu znany jest z autopsji. Czy to nie jesteś jakiś senny koszmar?" - pyta retorycznie „Emder Zeitung".

„Neue Osnabruecker Zeitung" analizuje: „Szok jest tak wielki ponieważ wielu uważa, że to nieszczęście mogło spotkać każdego - każdego urlopowicza czy podróżującego w interesach z Hiszpanii do Niemiec. Tym bardziej, że lot Barcelona-Duesseldorf to nie jakieś egzotyczne połączenie, ale często uczęszczany szlak".

„Co zawiodło wczoraj nad południową Francją?" - zastanawia się „Badischen Neuesten Nachrichten". „Dlaczego doświadczony pilot Airbusa i jego kolega opuszczają wysokość przelotową, ale nie biorą kursu na najbliższe lotnisko? Czy były jakieś problemy z ciśnieniem w kabinie? Dzięki rejestratorom lotu uda się zapewne wyjaśnić przynajmniej przebieg tego zagadkowego zdarzenia. Dla rodzin ofiar to żadne pocieszenie. Ani to, że samoloty typu Airbus A320 uważane są za dopracowane we wszystkch szczegółach i niezawodne".

Dziennik „Freie Presse" z Chemnitz stwierdza, że: „Nauczyliśmy się żyć z ryzykiem. Tłumimy to w sobie. Taka jest nasza natura. To mechanizm, który broni nas przed paraliżem, który uczyniłby nas bezbronnymi wobec niebezpieczeństwa. Ten mechanizm funkcjonuje na dłuższą metę po to, by w przypadku katastrofy, która burzy tę regułę, poznać jej przyczyny. To znaczy w obecnym momencie, że świat powinien jak najszybciej i w sposób zrozumiały dowiedzieć się dlaczego A320 zderzył się z Alpami".

„Eksperci będą precyzyjni. Wkrótce będą musieli udzielić odpowiedzi na najważniejsze pytanie – jak doszło do tej katastrofy” – podkreśla „Süddeutsche Zeitung”. Będą to techniczne wyjaśnienia, które niestety nie będą w stanie pocieszyć. Takich odpowiedzi nie ma. Po takiej katastrofie brakuje pociechy. Jest tylko smutek, współczucie i łączenie się w bólu z krewnymi ofiar. Nawet w rejestratorze lotów nie znajdą oni odpowiedzi na pytanie, które tak bardzo ich nurtuje, dlaczego? Katastrofa samolotu Airbus A320, na trasie Barcelona-Düsseldorf, to przerażająca ingerencja w świat codzienności, szkoły, urlopy, podróże w interesach”.

„Wczoraj na lotniskach w Düsseldorfie i Barcelonie doszło do scen polowania na ofiary. Zdjęcia zrozpaczonych krewnych upublicznione na Facebooku musiały zebrać aż 300 „polubień”, ażeby ktoś się w końcu zorientował, że należałoby z należytym szacunkiem potraktować zmarłych i ich rodziny” – oburza się „Rheinpfalz” (Ludwigshafen).

„Kölner Stadt-Anzeiger” uważa, że zarówno Lufthansa jak i jej spółka-córka Germanwings „próbują znaleźć swoje miejsce na rynku w czasach, w których nie liczy się już przywiązanie do marki czy też lojalność klientów, lecz przede wszystkim cena. Przynajmniej argument bezpieczeństwa przemawiał jak dotąd za wyborem biletów Lufthansy. Ta psychologiczna przewaga zostaje automatycznie nadszarpnięta po takiej katastrofie. I tak ludzka tragedia oddziałuje na gospodarkę”.

„Landeszeitung”z Lueneburga twierdzi, że przyczyną katastrofy mógły być problemy z autopilotem i zwraca uwagę na wcześniejsze incydenty. „Kiedy czujniki pokazują nieprawidłową wysokość, kiedy mamy do czynienia z coraz to większymi turbulencjami spowodowanymi przez zmiany klimatyczne albo korytarze powietrzne na najbardziej uczęszczanych trasach są zatłoczone, pilot musi być niezmiernie doświadczony, aby zapobiegł katastrofie. Nie ma się co dziwić, że eksperci koncernu Allianz zalecają w swojej pracy badawczej pilotom, aby nieustająco się doszkalali i regularnie latali bez »techniki automatycznej«”.

„Schwäbische Zeitung”z Ravensburga podsumowuje: "Studiować w Paryżu, robić zakupy w Barcelonie, pracować w Lizbonie, dzięki nowoczesnemu lotnictwu kontynent się zrasta. Samolot zdaje się być najbezpieczniejszym środkiem transportu. Być może dlatego szok po katastrofie lotu Germanwings 4U9525 jest tak ogromny. I nagle tak bardzo nas to dotyka ".

opr. Karolina Wawrzyniak