Niemiecka prasa: ″Jagiellonowie staczali bitwy raczej w alkowach″ | Echa polskie | DW | 23.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: "Jagiellonowie staczali bitwy raczej w alkowach"

"W Polsce każde dziecko wie, kim byli Jagiellonowie i co zrobili dla zjednoczenia Europy. W Niemczech nikt nic o tym nie wie" - podkreśla dziennik "Die Welt" pisząc o historycznej wystawie w Poczdamie.

O wspaniałej - jak podkreśla autor artykułu - wystawie w Muzeum Historii Brandenbursko-Pruskiej pisze na łamach "Die Welt" Eckhard Fuhr. Wystawa, która jest wspartym przez unijne fundusze wspólnym projektem Polski, Czech i Niemiec: "otwiera oczy na epokę jagiellońską i ukazuje ją przede wszystkim jako okres wielkiego, kulturalnego rozkwitu. Ogromna była siła przyciągania, jaką na artystów np. z Norymbergi czy z Górnej Nadrenii wywierał Kraków. Wit Stwosz działał przez 20 lat w tym mieście i św. Krzysztof, który wyszedł spod jego dłuta, stoi obecnie przy wejściu na ekspozycję w Poczdamie, która jest istnym skarbcem późnogotyckiej sztuki sakralnej."

Autor artykułu przypomina dzieje dynastii jagiellońskiej i zaznacza, że "około roku 1500 jagiellońscy książęta nosili królewskie korony w Polsce, Czechach i na Węgrzech. Przez mądrą politykę ożenków byli skoligaceni ze wszystkimi rodami Europy środkowej: Habsburgami, Wittelsbachami, Wetynami i Hohenzollernami. Jagiellońskie księżniczki były wziętymi pannami na arystokratycznym rynku matrymonialnym”.

"Die Welt" pisze, że polityka Jagiellonów, która doprowadziła do hegemonii polskiej dynastii w Europie czasów wczesnonowożytnych, nie była polityką ekspansji. "Bitwy były staczane raczej w alkowach. Historyczna pamięć o tym jest naturalnie żywa w Polsce. Tam każde dziecko wie, kim byli Jagiellonowie. W Niemczech natomiast ta epoka, na której wycisnęli oni swoje piętno, jest raczej nieznana. W każdym razie nie kojarzy się jej z tym rodem. (...) Świadomości dziejowej Niemców trudno jest przekroczyć próg Wojny Trzydziestoletniej. Koncentruje się ona na habsbursko-pruskim biegunie, który potem co najmniej przez 300 lat stanowił o politycznych układach władzy w Europie środkowej. To, że Kraków, siedziba polskich królów mogłaby być miejscem 'niemieckiej' historii, mało komu przychodzi do głowy".

O wystawie, która pokazywana była już w Warszawie i Kutnej Horze, by obecnie trafić do Poczdamu, autor artykułu pisze także, że jest ona owocem projektu badawczego humanistycznego centrum historii i kultury Europy Wschodniej na lipskim uniwersytecie.

"Tam panuje przekonanie, że 'Europa Jagellonica' jest historycznym wzorcem służącym europejskiemu zjednoczeniu i europejskiej świadomości historycznej, który trzeba obecnie na nowo odsłonić i naświetlić. Nie jest to takie proste, jak pokazały przygotowania do wystawy. Przez polskich partnerów idea ta przyjęta została ze sceptycyzmem. Obawiano się 'europeizacji' polskiego, narodowego mitu", zaznacza "Die Welt".

Także w Niemczech nie było łatwo znaleźć placówki, która zajęłaby się tym projektem, pisze autor artykułu. "Właściwie Saksonia byłaby odpowiednim landem dla ukazania epoki jagiellońskiej, ponieważ jest ona najbliżej związana z historią tego kraju związkowego, bo obejmuje także Łużyce - obszar należący niegdyś do czeskiej korony, czyli bezpośrednio do Jagiellonów. W przypadku Brandenburgii odnosi się to tylko do niewielkiego obszaru Górnych Łużyc, zaznacza autor artykułu na łamach „Die Welt”.

Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Reklama