Niemiecka prasa: Gauck rozczarowuje, Monti eksperymentuje | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Gauck rozczarowuje, Monti eksperymentuje

Uwaga prasy koncentruje się na przemówieniu bożonarodzeniowym prezydenta Joachima Gaucka i na byłym premierze Mario Montim.

Tradycyjnie w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia prezydent Niemiec wygłasza przemówienie bożonarodzeniowe. Dostępny mediom wcześniej manuskrypt przemówienia rozczarowuje, krytykuje prasa:

„Pierwsze w kadencji Joachima Gaucka przemówienie noworoczne prawie nie różni się od wystąpienia jego poprzednika” – pisze Neue Osnabrücker Zeitung– „To prawda, mowa Christiana Wulffa stała w ubiegłym roku w cieniu jego osobistego kryzysu i dlatego była wyjątkiem. Ale treść mowy Gaucka jest niemal taka sama: z typowymi podziękowaniami dla żołnierzy w Afganistanie, z wezwaniem do solidarności i dobrowolnego zaangażowania się obywateli. Brzmi to wszystko obowiązkowo i rutynowo, na pewno słowa te są właściwe i słuszne. Ale pozbawione niespodzianek i dlatego rozczarowują. Z przemówieniem prezydenta związane były znacznie większe oczekiwania, bo też zasłynął on jako wybitny mówca. Wystąpienie w pierwszy dzień Świąt gwarantuje wysoką oglądalność, co jest szansą zwrócenia się do społeczeństwa z ważnym tematem. Gauck jako głowa państwa tego nie wykorzystał”.

Pozytywnie ocenia natomiast przemówienie bożonarodzeniowe prezydenta Bild-Zeitung: „To mocne przesłanie! Protestancki prezydent ze wschodu Niemiec, opozycyjny pastor i niemiecki Papież podają sobie ręce. Znaczący symbol: polityka i wiara zmieniają świat. Chrześcijaństwo Joachima Gaucka dało mu w NRD siły, by został wiernym swoim ideałom. Józefa Ratzingera, jednego z najmądrzejszych chrześcijan na świecie, jego wiara zaprowadziła na czoło Kościoła Katolickiego. Wiara przenosi góry, obala mury. Ta podróż prezydenta ma też jednak pokazać: protestancki prezydent wyciąga dłoń do katolików. Bo też na Boże Narodzenie wszyscy świętujemy narodziny tego samego Dzieciątka Jesus”.

Europa będzie świadkiem fascynującego eksperymentu

Zapowiedź kandydowania w wyborach byłego już prezydenta Włoch Mario Montiego komentuje Die Welt: „Wyjaśnienia Montiego brzmią jak ubieganie się o pracę – nie będzie kandydował z żadnej listy, z ramienia żadnej partii i nie będzie prowadził żadnej walki wyborczej. Ale da się poprosić o ponowne przejęcie odpowiedzialności – na własnych warunkach. I Monti, który w weekend ustąpił z funkcji szefa rządu, zaraz warunki te przedstawił. To coś nowego. Europa będzie świadkiem ekscytującego eksperymentu”.

Na ten sam temat pisze Münchner Merkur: „Mario Monti złożył swoje ponowne, choć nieco zawoalowe podanie o funkcję premiera Włoch. Postawienie jednak na to, że wyborcy stworzą byłemu premierowi niejako incognito na tyle szeroką polityczną platformę w parlamencie, że pozwoli mu ona na ponowny wybór na premiera, pozostaje grą z wieloma niewiadomymi. Zmartwychwstały Berlusconi jest być może już tylko swoim cieniem; dzięki jego skoncentrowanej sile medialnej może jednak niebezpiecznie zamącić. Raptownie zmniejszająca się akceptacja prowadzonych przez Montiego reform i zmęczenie społeczeństwa nakazami oszczędzania wskazują, że wynikiem wyborów Włochy z powrotem mogą wmanewrować się w kryzys”.

Stuttgarter Zeitung uważa, iż: „Mario Monti ma rację. Chodzi o treści a nie o wiodące figury. I musi przeforsować się zrozumienie, że Włochy jeszcze długo nie są uratowane. Partie przyłożyły do tego swoją ciegiełkę, wszystkimi możliwymi siłami torpedując w parlamencie plany reform Montiego. Monti nigdy nie miał po swojej stronie koalicji. I koalicja – w sensie współpracy dwóch dużych partii, przynajmniej w pierwszej części następnego okresu legislacyjnego – w takich Włoszech niestety nigdy nie powstanie”.

„Dzięki zaangażowaniu Montiego Berlusconi jest teraz wyizolowany: walczy nie tylko z lewicą, ale też z umiarkowanym centrum, z Kościołem, z wykształconymi, przyzwoitymi Włochami” - stwierdza Hannoversche Allgemeine Zeitung – „I czy tak czy owak walczy z Europą. To jest prawdziwą misją Montiego: jego zaangażowanie mogłoby mieć decydujący wpływ na to, by osobliwa era Berlusconiego nareszcie mogła zostać odłożona ad acta. Nie byłoby to mało: byłoby to warunkiem, by Włochy znowu stały się normalnym krajem. Wówczas Monti by wygrał, nawet, gdyby przegrał w wyborach”.

Elżbieta Stasik

Red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama