Niemiecka prasa: Europa wysyła sygnał solidarności | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 28.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Europa wysyła sygnał solidarności

Niemieckie gazety komentują w czwartek (27.05.20) m. in. propozycję utworzenia unijnego Funduszu Odbudowy.

Ursula von der Leyen przemawia w Parlamencie Europejskim

Przewodnicząca eurokomisji Ursula von der Leyen przedstawia plan odbudowy posłom Parlamentu Europejskiego (Bruksela, 27.05.20)

"Von der Leyen chce wypłacić 750 mld euro na walkę z gospodarczymi konsekwencjami korony" - pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung". "To potężna odpowiedź  na zarzuty z takich krajów jak Włochy, że UE nie okazała im wystarczająco dużo solidarności w kryzysie. Mądre jest też to, że większość tej sumy ma zostać przekazana w formie dotacji, a nie tylko tanich kredytów. Szczególnie dotknięte pandemią kraje, takie jak Włochy czy Hiszpania mają już wystarczająco dużo długów; unijne kredyty nie są dla nich żadną wielką pomocą (...). Godne pochwały jest także to, że Komisja chce uzależnić wypłaty od funkcjonowania państwa prawa. Państwu, w którym nie ma niezależnych sądów, nie należy powierzać pieniędzy na rozwój. Jednocześnie groźba finansowych strat może zahamować rządy w Polsce i na Węgrzech w ich fatalnych ambicjach demontażu państwa prawa".

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla, że "tego typu projekt wymaga ścisłego nadzoru nad wydawaniem pieniędzy. Nie trzeba być eurosceptykiem, by nie robić tu sobie zbyt wielkich nadziei. Poza tym zaciągnięcie długów przez Brukselę byłoby do zaakceptowania tylko wtedy, gdyby te pieniądze zostały przekazane dalej w formie kredytów, a nie dotacji. Przeciwko kredytom słychać argumenty, że niektóre państwa nie będą w stanie ich spłacić. Wtedy logiczną konsekwencją byłoby umorzenie długów - bez wątpienia skomplikowana procedura nie bez ryzyka, ale na koniec oznaczałoby to ulgę nie tylko dla konkretnych państw, ale i dla Brukseli i EBC.

Komentator gazety "Frankfurter Rundschau" zauważa, że "wielu martwi się na myśl o obciążeniu finansowym w postaci kredytu na 30 lat, odsuniętego w przyszłość. Ale jaką mamy alternatywę? Kunktatorstwo w tym historycznym momencie mogłoby zniszczyć wszystko na co pracowały pokolenia Europejczyków. Co więcej - zwiększyłoby to także szkody dla młodzieży. Czy chcemy, by wzrastała ona w ponurej scenerii nacjonalistycznie nastawionych państewek, w których Höcke, Salvini i im podobni triumfalnie podnoszą głowy? Nadszedł czas, by przeciwstawić im nową wizję, wizję zjednoczonych narodów Europy, ale nie superpaństwa stanów zjednoczonych. Za to stabilnej federacji, która nie rozpadnie się przy kolejnym sztormie. Przez wystarczająco długi czas prawicowi populiści przedstawiali Europę jako projekt oddalonych od zwykłych obywateli elit. Po raz pierwszy od dawna zamknięte granice uświadomiły wielu Europejczykom co innego. Europa jest czymś głęboko ludzkim. Ten kontynent należy do nas wszystkich, otwartych granic potrzebujemy jak powietrza do oddychania".

Temat gigantycznego programu odbudowy z Brukseli podejmuje też prasa regionalna. Na przykład dziennik "Neue Osnabrücker Zeitung" przytacza przysłowie "potrzeba jest matką wynalazków". "Zgodnie z tym UE przedstawiła znaczący plan odbudowy. Ponieważ niektóre państwa już teraz są całkowicie zadłużone, Komisja Europejska bez ceregieli przejmuje zorganizowanie potrzebnych miliardów. To oznacza, że Europa wysyła zdecydowany sygnał solidarności, jednocześnie jednak inicjuje nowy etap wspólnych długów. To ryzykowny manewr, do którego właściwie nie chcą dopuścić oszczędne kraje. Jednak problemy są tak wielkie, że nikomu nie pomogą połowiczne działania".

Ukazująca się we Frankfurcie nad Odrą gazeta "Märkische Oderzeitung" analizuje: "Po raz pierwszy Unia Europejska jako samodzielny podmiot chce zadłużyć się na rynkach finansowych, aby przekazać swoim państwom członkowskim dotacje. To kolejny i dość wielki krok w kierunku stanów zjednoczonych Europy. Kto krzyczy teraz o unii transferowej ten ma oczywiście rację. Ale UE zawsze była dokładnie taką wspólnotą. w której silniejsi pomagają słabszym i to dla obopólnej korzyści".