Niemiecka prasa: ″Dolna Saksonia musi wziąć rozwód z Volkswagenem″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: "Dolna Saksonia musi wziąć rozwód z Volkswagenem"

Niemieckie gazety komentują dziś przyśpieszone wybory do landtagu Dolnej Saksonii 15 października. Są one konieczne wskutek przejścia jednej z posłanek Zielonych do CDU, przez co koalicja SPD/Zieloni utraciła większość.

Deutschland - Ministerpräsident Weil in der Krise (picture alliance/dpa/P. von Ditfurth)

Premier Dolnej Saksonii Stephan Weil z SPD wyjaśnia swoje powiązania z koncernem VW (26.07.2017)

Jak zauważa regionalny dziennik "Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung":

"Rozwiązanie parlamentu krajowego Dolnej Saksonii i przyśpieszone wybory do niego są, w obliczu zdumiewającego postępku jednej z posłanek Zielonych, najlepszym sposobem na ustanowienie nowego porządku w tym landzie. Tylko w ten sposób można zagwarantować, że to suweren, czyli naród, zadecyduje o tym, kto będzie rządził w tym drugim pod względem powierzchni krajem związkowym Republiki Federalnej, a nie jedna, sfrustrowana posłanka z tylnych ław, która z czysto osobistych przyczyn przeszła niespodziewanie do innej partii".

Zdaniem komentatora dziennika "Nordwest-Zeitung" z Oldenburga:

"Wyznaczenie terminu przyśpieszonych wyborów do landtagu na 15 października, a nie 24 września, w którym odbędą się wybory do Bundestagu, jest słuszną decyzją. Ich połączenie ze sobą i przeprowadzenie na chybcika wywołałoby jeszcze większe zamieszanie i otworzyłoby drogę do różnych dziwnych działań, którym kres położyliby zapewne dopiero sędziowie z Federalnego Trybunału Konstytucyjnego".

Lokalna gazeta "Frankenpost" z Hof pisze o innym problemie Dolnej Saksonii - nagannych powiązaniach jej premiera z koncernem Volkswagena: 

"W minionych dziesięcioleciach nasi politycy uzależnili się od motoryzacyjnego lobby. Każdą próbę ukrócenia tego zjawiska, każde słowo krytyki zbijano argumentem, że chodzi tu o miejsca pracy, czyli to, co najświętsze i czego nie można narażać. W rezultacie mamy sytuację, w której przedstawiciele koncernu samochodowego wpływają na treść oświadczenia rządowego premiera jednego z landów; lobbystów, którzy mają więcej do powiedzenia i więcej władzy niż którykolwiek z ministrów i panią kanclerz, która na każdy skandal reaguje wymuszonym uśmieszkiem, jak gdyby nic się nie stało".

Myśl tę rozwija "Mitteldeutsche Zeitung" z Halle:

"A teraz przyszła kolej na Christiana Wulffa. Ten były prezydent Niemiec, otrzymujący wysoką emeryturę przysługującą głowie państwa, dorabia sobie na boku jako prokurent w tureckiej firmie odzieżowej. W połączeniu ze skandalem, jakim jest afera spalinowa Volkswagena i dyskusją na temat sensu produkowania pojazdów z zatruwającymi otoczenie silnikami Diesla, sprawa ta rzuca nowe światło na stosunki w Niemczech. Chodzi o równie bliskie co mało przejrzyste powiązania polityków z gospodarczymi bossami i wielkimi koncernami. Są to niebezpieczne związki, które przybrały rozmiary zagrażające naszej demokracji".

Kropkę nad "i" stawia dziennik "Fränkischer Tag" z Bambergu:

"Dolna Saksonia i Volkswagen muszą wziąć rozwód, a proces rozwodowy zacznie się wtedy, kiedy następny rząd tego landu nie wyśle nowego premiera do rady nadzorczej koncernu Volkswagena. A zakończy się dopiero wtedy, kiedy ten land sprzeda swoje udziały w tym koncernie".

opr. Andrzej Pawlak