Niemiecka prasa: dobrze o akcji ratunkowej, źle o kolei | Echa polskie | DW | 05.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: dobrze o akcji ratunkowej, źle o kolei

Niemieckie gazety obszernie informują o sobotniej (3.03.12) katastrofie kolejowej w Polsce. Tematami artykułów są też 30-lecie Ośrodka Karta i konserwacja Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau.

„W środku nocy uderzenie – potem już tylko krew i chaos”, zaczyna swoją relację o katastrofie kolejowej koło Szczekocin Frankfurter Allgemeine Zeitung. Dziennik opiera się na emitowanej przez TVP Info relacji Łukasza Kmity, jednego z ocalałych pasażerów. „Premier Donald Tusk jeszcze tej samej nocy nazwał wypadek „najbardziej tragiczną katastrofą kolejową minionych dziesięcioleci”, dodaje FAZ.

„Rano po katastrofie okazało się, że profesjonalna pomoc pojawiła się na miejscu najwyraźniej stosunkowo szybko“, podkreśla dziennik w artykule „Zmiażdzone jak harmonijki”. „Kiedy z pobliskiej miejscowości przyjechał pierwszy samochód ochotniczej straży pożarnej, panował najpierw chaos. Jak przypomina sobie świadek w rozmowie z TVP Info, w pierwszych momentach nikt nie wiedział, co robić i do kogo się zwrócić. Potem jednak akcja ratunkowa nastąpiła szybko. Pojawiło się coraz więcej służb ratowniczych, helikoptery przetransportowały rannych do szpitali, pomocnicy rozstawili ogrzewane namioty z punktami pierwszej pomocy. Jeszcze tej samej nocy na miejsce katastrofy przybył premier Tusk, podobnie jak wielu ministrów, wczesnym rankiem prezydent Bronisław Komorowski. Mamy gorzkie i smutne zadośćuczynienie, że służby ratunkowe pracują bardzo szybko i efektywnie. Po pół godzinie były już na miejscu, cytuje FAZ słowa premiera Tuska.

(...)

„Nota bene już w weekend głośna stała się krytyka ogólnego stanu polskich pociągów i torów. Jak powiedział gazecie Rzeczpospolita Piotr Kazimierowski ze związku pracodawców Forum Transportu Szynowego, w porównaniu z innymi europejskimi państwami Polska za mało inwestuje w swoje drogi kolejowe. W ostatnim czasie liczba wypadków wzrosła – przypuszczanie jako skutek brakujących od lat napraw. Co prawda zrujnowany stan wielu polskich odcinków tras kolejowych dla niektórych okazał się ratunkiem: ponieważ pociągi mogą jechać już tylko z prędkością 20 do 30 km/godz., ofiary wypadków są częściej mniej poważnie ranne, niż stałoby się to na sprawnych torach.”

Mentalność „Jakoś-to-będzie”

W równie obszerny sposób opisuje katastrofę dziennik Die Welt. Informując, że prezydent Komoroski ogłosił żałobę narodową gazeta podaje, że minister spraw zagranicznych RFN Guido Westerwelle przekazał słowa współczucia ze strony niemieckiego rządu. Dziennik przypomina, że: „Największe katastrofy kolejowe w UE zdarzyły się w 2001 r. w Niemczech (10 zabitych) i rok wcześniej w Belgii (18 ofiar śmiertelnych). W Polsce w katastrofie kolejowej w 1997 r. zginęło 12 osób.” (...) „Prokuratura prowadzi śledztwo w dwóch kierunkach: błąd człowieka i błąd techniczny. W dyskusji telewizyjnej na temat przyczyn katastrofy jeden z posłów powiedział: problemem jest mentalność jakoś-to-będzie. Powinniśmy skończyć z partactwem. Państwowe koleje PKP były w ostatnich latach wielokrotnie powodem troski rządu. Najbardziej pozytywne, co można o ich powiedzieć to to, że podróż koleją jest w Polsce ciągle jeszcze względnie tania. Ale zmiany rozkładu jazdy prowadziły ciągle do chaosu. Szkody spowodowane powodzią dwa lata temu kosztowały ponad 80 mln euro”.

Katastrofę komentuje także Süddeutsche Zeitung:

„Tragedia dotyka Polskę zaledwie kilka miesięcy przed najważniejszym międzynarodowym wydarzeniem, piłkarskimi mistrzostwami Europy. Z racji oczekiwanego masowego najazdu zagranicznych kibiców włożono w ostatnich latach miliardy w modernizację tras kolejowych, dworców, także w nowe pociągi. Państwowe koleje PKP były na najlepszej drodze, by pożegnać się z tradycyjnie złą opinią na ich temat. Ankiety wykazywały ciągle rosnące zadowolenie pasażerów. PKP jest najważniejszym środkiem transportu między wielkimi miastami kraju, Warszawa jest niezmiennie w UE jedynym milionowym miastem bez połączeń autostradowych”.

"Polski dobra pamięć"

W komentarzu o takim tytule korespondent Die Welt, Gerhard Gnauck przypomina historię obchodzącego 30-lecie istnienia Ośrodka Karta. „Zaczęło się 30 lat temu: garstka brodatych, długowłosych, czyli intelektualistów-rebeliantów próbowała wydać w Warszawie gazetę, nielegalnie i przy pomocy prymitywnych środków. Wówczas nic nadzwyczajnego. 6000 opozycjonistów siedziało co prawda w więzieniach – inicjatyw tego typu było mimo to setki. Ta jednak przetrwała rok 1989. Karta, nazywa się ta gazeta, wokół niej urosło to, co mieści się w czarodziejskim pojęciu NGO. Ci mężczyźni, te kobiety tworzyli historię.” Die Welt zwraca uwagę, że „dzięki współpracy z Rosją i ukraińską organizacją Memoriał, na światło dzienne wyszła decyzja sowieckiego biura politycznego z 1940 r. o zastrzeleniu 22 tys. polskich więźniów wojennych w Katyniu”.

Grożąca Karcie plajta, jak pisze komenator: „niebezpieczeństwo ciągle siedzące na karku obywatelskim historykom”, chwilowo jest odwołana. Minister kultury Bogdan Zdrojewski, który w ostaniej chwili obiecał tymczasową pomoc i perspektywę długotrwałego rozwiązania, jest też przeciw dyskutowanemu upaństwowieniu Karty: Tak długo, jak długo żyją jeszcze świadkowie czasu, okruchy pamięci powinny zbierać organizacje pozarządowe. Dopiero potem historia dojrzeje do archiwum”.

Jak konserwować 1,8 ton ludzkich włosów?

Coraz mniej Niemców odwiedza Auschwitz, ostrzega FAZ w artykule „Pamięć czyni człowieka człowiekiem”. Obszerny artykuł opiera się na wizycie gimnazjalistów z Nadrenii Północnej - Westfalii w Miejscu Pamięci Auschwitz-Birkenau. Ich przyjazd umożliwiła istniejąca od 2010 r. prywatna fundacja „Umożliwić pamięć”. Ukierunkowana jest jeszcze tylko na uczniów NRW, szuka jednak środków, by rozszerzyć ofertę na całe Niemcy. Z przeprowadzonego w styczniu br. na zlecenie tygodnika Stern sondażu wynika bowiem, że 21 proc. Niemców w wieku od 18 do 30 lat nie wie, że Auschwitz był największym nazistowskim obozem zagłady. „Jesteśmy przekonani, że kiedy coraz mniej jest świadków epoki, dobrze przywieźć uczniów do Auchwitz. Kto tu był, nie zapomni”, cytuje FAZ przewodniczącego fundacji Matthiasa Schreibera.

„Jednym z ostatnich świadków epoki jest 92-letni Józef Paczyński. Paczyński opowiada po polsku. Tylko od czasu do czasu pojawiają się zrozumiałe pojęcia jak Stammlager, Sturmbannführer, Lagerkommandant Höß i oczywiście raz po raz Auschwitz. Uwaga uczniów jeszcze wówczas rośnie. Z napięciem czekają na następne tłumaczenie”, pisze FAZ.

„Tylko jeszcze pięć procent odwiedzających ma możliwość spotkania ze świadkami epoki”, zaznacza dalej dziennik. „Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau, wierzy, że właśnie dlatego tym większe znaczenie ma Auschwitz, jako autentyczne miejsce pamięci. Musimy przygotować się na Auschwitz bez świadków epoki, mówi. Obóz zagłady musi być dlatego w dalekim stopniu odrestaurowany i zabezpieczony. Cieszący się na świecie ogromną renomą zespół konserwatorów stoi przed zadaniem stulecia. Jeżeli nie będziemy działać teraz, za dziesięć lat Auschwotz zniknie, mówi Cywiński. (...) Konserwatorzy walczą na wszystkich możliwych polach. Jak uniknąć kruszenia się betonowych slupów obozowego ogrodzenia? Albo cegieł? Wiadomo jak konserwować rzymski marmur. Ale jak postępować z kruchą cegłą baraków Auschwitz? Niejasne też, jak trwale zakonserwować ogromny, ważący 1,8 tony stos włosów, który wyraziście przypomina, jak w diabelsko koncekwentny sposób, SS do ostatniego włosa obrabowywało ofiary”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama