Niemiecka prasa: dni Grecji w euroklubie są policzone | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: dni Grecji w euroklubie są policzone

Obawy na temat Grecji, berliński spór o podatki oraz inflacja w Niemczech – to tematy podejmowane przez komentatorów w piątkowej (11.05.12) prasie niemieckiej.

„Czyżby decyzje UE, podjęte w ubiegłym roku, były całkowicie błędne, czy co najmniej zbędne?” – pyta gazeta Nürnberger Zeitung w komentarzu nt Grecji:

„Czyżby lekkomyślnie pompowano pieniądze w kraj, który teraz zwija żagle? Odpowiedź brzmi: nie! Europa nie była przygotowana na bankructwo jednego z państw eurogrupy. Jego skutkiem byłaby reakcja łańcuchowa upadłości państw w Europie południowej i kolaps banków. Przy wszelkim sceptycyzmie i być może uzasadnionej krytyce pojedynczych posunięć UE stwierdzić trzeba, że w minionych miesiącach uczyniono bardzo wiele”.

„Pozwolić Grecji zbankrutować albo wyrzucić z eurogrupy to najbardziej popularne możliwości na dziś” – zwraca uwagę gazeta Hamburger Abendblatt:

„Tymczasem lepsze byłoby – jak przy każdym rozwodzie – uporządkowane postępowanie. Ale w tym celu niezbędny byłby zdolny do działania rząd w Atenach w roli partnera do rozmów. Lecz najwidoczniej gra się tam znowu na czas, licząc na nowe wybory. To znane, lecz coraz trudniejsze do sprzedania w Europie metody działania. Lecz jeśli w Atenach nie dojdzie do jakiegoś cudu, to tak, czy siak, dni Hellady w euroklubie są policzone”.

Rząd chce obniżyć podatki, opozycja się sprzeciwia

Na ten temat Münchner Merkur zauważa:

„SPD i Zieloni, zdecydowanie sprzeciwiając się likwidacji zimnej progresji mimo poważnych nadwyżek wpływów podatkowych, wmanewrowały się w pułapkę: o ile w Grecji samozwańczy wódz rewolucji, Tsipras, ogłosił za nieważne wszelkie obietnice oszczędzania, a w Paryżu zwycięscy socjaliści obniżają wiek emerytalny i podatek na benzynę, jak gdyby nie było żadnego kryzysu zadłużenia, to szef SPD, Gabriel, naiwnie żąda coraz większej pomocy ze strony Niemiec, uznając równocześnie za nierealną możliwość ulg podatkowych dla tutejszych Kowalskich. Szampan dla Francuzów, ouzo dla Greków, woda dla Niemców? Gabriel musi uważać, by podatnikom nie przepaliły się w końcu bezpieczniki”.

Westfälische Nachrichten dodaje:

„Państwo ma się z czego cieszyć: kryzys zadłużeniowy omija skarb państwa, jak gdyby był to problem wyłącznie Greków czy Hiszpanów. Federacja, landy i gminy mogą liczyć do 2016 roku na wzrost wpływów o 30 mld euro (...). Państwo się cieszy, ale powinno zachować skromność. Nierozsądne wydatki – hasło dodatek opiekuńczy i miliardy na redukcję podatków - nie opłacą się”.

Groźne słowo: inflacja. Groźniejsze: inflacja w Niemczech. Na ten temat gazeta Handelsblatt zauważa:

„Ledwo co powie ktoś z Bundesbanku, że nie wyklucza w Niemczech wyższej inflacji od średniej w eurogrupe, a już Niemców ogarnia strach przed inflacją. Tak, jakby hiperinflacja miała miejsce wczoraj, a nie 90 lat temu. (...) Tymczasem jest to trzeźwy opis ekonomicznej rzeczywistości w Europie: w doskonale prosperujących Niemczech ceny w tym roku prawdopodobnie wzrosną bardziej, niż w pozostałych państwach eurogrupy. Tam bowiem panuje recesja, i inflacja na południu zmniejszy się”.

Andrzej Paprzyca

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama