Niemiecka prasa: dlaczego warto i należy nazywać fakty historyczne po imieniu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: dlaczego warto i należy nazywać fakty historyczne po imieniu

W Bundestagu nazwano rzeź Ormian ludobójstwem. Niemiecka prasa powitała to z zadowoleniem.

Deutschland Bundestag zu Massaker an Armeniern

Sesja plenarna Bundestagu ws. rzezi Ormian sprzed stu lat (24 kwietnia 2015)

Jak zauważa "Neue Osnabrücker Zeitung":

"Była to godzina chwały Bundestagu: debata poświęcona wypędzeniom i rzezi Ormian w Imperium Osmańskim przed stu laty ustanowiła nowe standardy. Czas owijania prawdy w bawełnę i dyplomatycznego żonglowania eufemizmami dobiegł końca. Posłowie nazwali fakty historyczne po imieniu. To, co spotkało Ormian, to było ludobójstwo, a w przypadku ludobójstwa nie można ważyć słów, powiedział poseł CDU Norber Röttgen. Trudno w bardziej dobitny sposób skrytykować wcześniejszą wstrzemięźliwość niemieckiego rządu, który wolał powstrzymać się od określenia ludobójstwo, żeby nie zaszkodzić ormiańskiej mniejszości w Turcji. Prezydent i parlament odrzucili balast niedopowiedzeń aby, jakże słusznie, wyrazić swój szacunek należny ofiarom".

Podobnie wypowiada się "Neue Ruhr/Neue Rhein Zeitung" z Essen:

"Pierwsza i druga osoba w państwie nazwały zbrodnie na Ormianach, popełnione sto lat temu przez Turków i Kurdów, ludobójstwem". I dalej. "Nie chodzi przy tym o udzielanie przez Niemców pomocy Turkom w odnalezieniu przez nich właściwego stosunku do własnej przeszłości, ani też o umniejszenie własnych win poprzez wskazanie na przestępstwa popełnione przez innych. Chodzi o pomoc w odnalezieniu drogi wiodącej do pokoju i pojednania, której nie dostrzeżemy bez jasnego, rzeczowego spojrzenia na własną historię".

Tego samego zdania jest "Mannheimer Morgen":

"Nie chodzi wcale o oskarżanie Turków. Zwłaszcza Niemcy, i tu Lammert (przewodniczący Bundestagu, red.) ma absolutną rację, nie powinni nikogo pouczać, jak należy odnosić się do wydarzeń z przeszłości. Znamy to doskonale z własnego doświadczenia - po prostu trzeba się do niej przyznać. Pojednanie między Ankarą i Erewaniem będzie możliwe dopiero wtedy, kiedy także Turcja rozliczy się ze swojej przeszłości".

Wychodzący w Karlsruhe dziennik "Badische Neueste Nachrichten" pisze:

"Niemcy, na których ciąży ogrom zbrodni popełnionych w XX wieku, mogą wnieść wkład w pojednanie pomiędzy Turkami i Ormianami pod warunkiem, że Turcy sobie tego zażyczą. Tę gorzką lekcję Niemcy odrobili naprawdę starannie. Tylko ten, kto potrafi przyznać się do własnej przeszłości, ma przed sobą przyszłość".

"Berliner Zeitung" zwraca uwagę na inny aspekt wydarzeń sprzed stu lat:

"Niepowtarzalność i wyjątkowość zbrodni, jaką była zagłada Żydów, niesłychany ciężar winy ciążącej na narodowosocjalistycznych Niemczech i wynikająca stąd odpowiedzialność wszystkich pokoleń Niemców, w żaden sposób nie umniejszają znaczenia tych trzech, wymienionych wyżej, spraw. Przeciwnie; właśnie w ramach tejże odpowiedziałności spoczywa na Niemczech obowiązek nazwania ludobójstwa ludobójstwem, tym bardziej, że kajzerowska Rzesza podczas I wojny światowej też za nie odpowiada".

opr.: Andrzej Pawlak

Reklama