Niemiecka prasa: ″co za kompromitacja″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "co za kompromitacja"

Niemiecka prasa szeroko komentuje przesunięcie terminu otwarcia nowego lotniska międzynarodowego w Berlinie.

Frankfurter Allgemeine Zeitung zauważa:

„Bogu dzięki nie było zamachu, ani katastrofy. Tym niemniej 8 maja 2012 roku przejdzie do berlińskiej historii portów lotniczych jako czarny dzień. Niczym grom z jasnego nieba uderzyła we wtorek wiadomość, że nowy stołeczny port lotniczy Berlin-Brandenburg wbrew planom nie będzie otwarty 3 czerwca. Dyrekcja lotniska musiała pokornie przyznać się do problemów z ochroną przeciwpożarową. Eksperci nie dopuszczą do eksploatacji w przewidzianym terminie urządzeń wentylacyjnych. Ponieważ w komunikacji lotniczej bezpieczeństwo jest ważniejsze od punktualności, to start w Schönefeld przesunie się po raz wtóry; pierwotnie nowe lotnisko miało zostać oddane do eksploatacji w październiku ubiegłego roku. Zatem pozostanie ono nadal placem budowy (...). Dla dyrekcji to katastrofa (...). Nawet drobne opóźnienie może kosztować krocie”.

Na ten sam temat stołeczna Berliner Zeitung:

„Kompromitacja? No dobrze, niech będzie. ale – być może – uzdrowicielska. Berlińczycy wolą skromniejszy Berlin, mniej arogancki, a zatem bardziej sympatyczny. Niech się więc Klaus Wowereit i Matthias Platzeck (burmistrz Berlina i premier Brandenburgii, przyp. red.) trochę powstydzą przed światem i Berlinem. Zbyt chętnie uwierzyli oni w te hasełka na temat światowości międzynarodowego portu lotniczego; jego roli w komunikacji. Kto wie, do czego poprowadzi ich ta wymuszona decyzja”.

Berlińska gazeta Der Tagesspiegel jest zdania:

„Dla tych wszystkich, którzy w okresie najbliższych miesięcy muszą udać się w podróż lub na wakacje to niedobra wiadomość. Co leci, a co nie? Dokładnie mówiąc, na razie nikt nic nie wie. A z drugiej strony: nawet, gdyby lotnisko otwarto punktualnie, czy dałoby się tam dojechać S-Bahnem? Doświadczenie każe w to wątpić. W każdym razie podróżni mają do dyspozycji legendarną kolej (DB), pod warunkiem wszakże, że lato nie będzie za upalne i klimatyzacja nie wysiądzie. Kolejną opcją jest samochód, tym razem pod warunkiem, że dobiegnie końca permanentny remont obwodnicy Berlina. Ale co tam: jeśli gdziekolwiek na świecie byłoby milionowe miasto, odcięte od reszty świata, to tylko Berlin, bohater (sowieckiej, dop. red.) blokady miasta”.

Heilbronner Stimme z kolei uważa:

"Krytycy, cierpiący na hiperwentylację, powinni się uspokoić. Tym bardziej, że to przecież oni podnieśliby wrzawę, gdyby doszło do sytuacji, zagrażającej licznym pasażerom, na skutek braku niezbędnych zabezpieczeń technicznych. Wystarczy przypomnieć sobie pożar na lotnisku w Dusseldorfie w 1996 roku, w czym pomogła fuszerka budowlana. Opinia Berlina i lotniska bardziej ucierpiałaby w wyniku katastrofy, nich opóźnienia. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ciekawe będzie tylko to, kto w stolicy pokryje koszty opóźnienia, opiewające jakoby na 15 mln euro miesięcznie”.

„Co za kompromitacja” – uważa Süddeutsche Zeitung:

„Lecz wstyd przynosi nie tyle opóźnienie, jako takie. Budowy XXI wieku osiągnęły taki stopień złożoności, że nie jest w stanie ogarnąć jej najlepszy inżynier. Właściwa kompromitacja polega na tak późnym podaniu do wiadomości informacji o niedotrzymaniu terminu. Czyżby dopiero na trzy tygodnie przed otwarciem miałoby się okazać, że planowany od miesięcy termin jest nie do dotrzymania? Równie dobrze można by było poinformować pasażerów na pasie startowym, że samolot, w którym siedzą, nie odleci. Stawia to w bardzo złym świetle dyrekcję lotniska”.

Andrzej Paprzyca

red. odp: Bartosz Dudek

Reklama