Niemiecka prasa: ″Chiny to ekonomiczne supermocarstwo″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Chiny to ekonomiczne supermocarstwo"

Światowa polityka bezpieczeństwa, nowa rola Niemiec i NATO oraz porażka rezolucja ws Syrii to tematy komentarzy niemieckiej prasy po zakończonej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium

Tawakul Karman, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla przyjechała do Monachium na zaproszenie Wolfganga Ischingera, organizatora konferencji

Tawakul Karman, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla przyjechała do Monachium na zaproszenie Wolfganga Ischingera, organizatora konferencji

MANNHEIMER MORGEN zauważa:

„Świat jest w ruchu, dramatycznie zmienia się układ sił. Chiny, ekonomiczne supermocarstwo, działają także coraz śmielej w sferze polityki, uwzględniając własne interesy, Rosji marzy się dawna siła imperialnego mocarstwa, Bliski Wschód pogrąża się w chaosie i przemocy, podczas gdy Iran rozszerza swoją strefę wpływów od Morza Śródziemnego po Hindukusz i zamierza swą nietykalność zabezpieczyć bombą atomową. Europa i USA natomiast zmierzają się z własnymi problemami, a ogromne zadłużenie budżetów paraliżuje także NATO. USA nie mogą sobie już pozwolić na odgrywanie roli światowego policjanta. Europa może i jest ekonomicznym gigantem, lecz politycznym karłem.”

Berliński DER TAGESSPIEGEL wskazuje na rolę Niemiec:

„Niemcy 2012 charakteryzuje niespotykane w historii zachowanie – potencjalny lider nie pcha się na czoło, lecz ociąga się przed przejęciem przewodniej roli. Niemcy pamiętają o swojej historii i nie chcą występować w roli bezwzględnego hegemona. To sympatyczne, ale przede wszystkim słuszne. Co niektórym marzy się, aby Niemcy stały się wielką Szwajcarią, która tu i tam mediuje, lecz poza tym wykorzystuje swą neutralność w celu robienia dobrych interesów. To jest trochę mało realne. Wielkość i położenie Republiki Federalnej na to nie pozwala. Kto przewodzi, nie może jednocześnie wszystkich zadowalać. Ktoś taki musi poszukiwać kompromisów, czyli z każdym partnerem wytargować redukcję wytyczonych celów i samemu niektóre zarzucić.”

Boński GENERALANZEIGER stwierdza:

„NATO funkcjonuje nadal, także dlatego, bo zmieniło się. Rozszerzenie na kraje Europy wschodniej i środkowej powiększyło jego strefę wpływów. Siła wojskowa, jak się okazało w Afganistanie, to nie wszystko. To, co jest potrzebne przede wszystkim, to wola polityczna i wytrzymałość. To wnioski, które przydadzą się przy następnych operacjach, które niechybnie będą.”

LEIPZIGER VOLKSZEITUNG nawiązuje do weta Rosji i Chin wobec rezolucji ONZ ws ustąpienia prezydenta Syrii.

„Coraz bardziej jest widoczne: zachodzą dramatyczne zmiany w układzie sił na świecie. 20 lat temu po zakończeniu zimnej wojny Zachód stanął przed nowymi wyzwaniami. Chiny i Rosja upierają się przy swoich strefach wpływów, wpływając swoimi autorytarnymi rządami i ogromną dynamiką rozwoju gospodarczego na powstawanie nowych modeli społecznych. Dawna fundamentalna zasada – demokracja sprzyja rozwojowi, odbieranie wolności prowadzi do ekonomicznej klęski, zdaje się już nie obowiązywać. Nowy rodzaj samoświadomości rzadko kiedy tak się uwidocznił, jak w sporze o Syrię. Moskwa, pomagająca Syrii zbroić się już od czasów sowieckich, stoi niewzruszona po stronie oprawcy z Damaszku i ma wsparcie ze strony Chin.”

FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG pisze na ten sam temat:

„W Syrii trwa rozlew krwi, którym rok temu Kaddafi groził libijskiej opozycji, a któremu zapobiegło NATO na podstawie mandatu ONZ. To rzeczywiście hańba, że Rosja i Chiny zawetowały rezolucję, w której nie ma mowy ani o sankcjach ani też o embargu na dostawy broni. Nie miała ona także za cel autoryzowania wojskowej interwencji, lecz tylko potępienie masowych egzekucji służb reżimu Assada. To, że przywódcom w Moskwie i Pekinie to było zbyt wiele, obnaża w dużym stopniu ich poglądy i autorytarne podejście do władzy na zasadzie: Przecież dyktatorowi wolno jest prowadzić wojnę przeciwko własnemu narodowi. Te czasy powinny właściwie należeć do przeszłości.”

Barbara Cöllen

Red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama