Niemiecka prasa: bezczelne wystąpienie Merkel | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: bezczelne wystąpienie Merkel

Piątkowe (17.02.17) wydania niemieckich gazet komentują przesłuchanie kanclerz Angeli Merkel przed komisją śledczą Bundestagu ds. afery podsłuchowej.

Hannoversche Allgemeine Zeitung” zauważa, że kanclerz Angela Merkel była ostatnim świadkiem przesłuchiwanym przed komisją śledczą Bundestagu badającą działalność amerykańskich służb wywiadowczych. „Zadawano drażliwe pytania, odpowiedzi na nie były wymijające. A jednak pozostaje wrażenie, że temat ten stał się ponadczasowy. Jednakże dzisiaj już nie ma wielkiego oburzenia z powodu działalności służb wywiadowczych. Po tym jak jesienią 2013 r. «demaskator» Edward Snowden ujawnił skalę inwigilacji w USA, dramatycznie wzrosły zagrożenia dla zachodnich społeczeństw ze strony islamskiego terroryzmu. Także Niemcy znalazły się bezpośrednio na celowniku zamachowców. Dzisiaj akceptacja społeczna dla pracy Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa jest jeszcze większa niż kilka lat temu. Służby specjalne są bardziej niż kiedykolwiek pod presją reagowania, aby zapobiec atakom terrorystycznym. Jeśli im się to nie uda, to usłyszą, że zawiodły”.

Opiniotwórczy „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pyta nawiązując do reakcji niemieckiej kanclerz na ujawnienie jesienią 2013 roku afery podsłuchowej amerykańskiej agencji NSA. Angela Merkel powiedziała wtedy: „Inwigilowanie przyjaciół, to nie przystoi”:

„Kto jest «przyjacielem» w polityce na arenie międzynarodowej? Czy państwo członkowskie UE? Czy będzie nim też po Brexicie? … Czy jest nim państwo członkowskie NATO? Ale z wyjątkiem Turcji?...

«Wspólne wartości», do których Merkel się odwołuje, nie są pomocne w tym względzie. Ale kluczowe jest inne zdanie: Chodzi o zachowanie proporcji. Dlatego można było przewidzieć, że niemieckiemu rządowi (...) nie uda się zawrzeć porozumienia o wzajemnym nieszpiegowaniu. W Waszyngtonie obowiązują zupełnie inne kryteria. (...) Urząd Kanclerski zbytnio się nie popisał, kiedy(...) zaoferował zawarcie takiej umowy po wyborach, ale przyznał, że nigdy nie było na nią dobrych widoków. A nie był to rezultat żadnego «kłamstwa», lecz popularnej, pięknej iluzji o tajemniczym świecie «przyjaciół»”.

Badische Neueste Nachrichten” z Karlsruhe zauważa, że: „Jest prawdą, że istnieją niezliczone możliwości jasnego i ścisłego ograniczenia inwigilowania prywatnej sfery obywateli narzędziami, jakimi dysponuje państwo prawa. Jednakże więcej niż naiwnością byłoby wierzyć, że sojusznicy nie będą szpiegować w przyszłości”.

Ponadregionalny „Frankfurter Rundschau” pisze: „Nikt dokładnie nie wie, co i kiedy wiedziała Merkel. Nie można jednak zaprzeczyć, że w chwili ujawnienia afery miała ona za sobą osiem lat urzędowania jako kanclerz Niemiec. Więc jej Urząd Kanclerski albo tolerował szpiegowanie przez przyjaciół, albo karygodnie zaniedbał kontrole BND. W każdym razie teraz je wzmocniono. Mając to wszystko na uwadze, wystąpienie kanclerz było marne. Tak, chwilami było jawnie bezczelne. Świadek pilnowała przede wszystkim, aby nic jej nie można było zarzucić. Niewiele przyczyniła się do ustalenia prawdy”.

opr. Barbara Cöllen