Niemiecka prasa: „Berlin musi utrzymać dialog z Ankarą″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „Berlin musi utrzymać dialog z Ankarą"

Gazety komentują w poniedziałek (11.09.17) ostrzeżenie tureckich władz przed politycznymi debatami w Niemczech o rzekomo antytureckim wydźwięku.

Türkei Recep Tayyip Erdogan in Istanbul (picture-alliance/abaca/K. Ozer)

Prezydent Turcji Recep Tyyip Erdogan ostrzega przed podróżami do Niemiec

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” wskazuje, że „ostrzeżenie dla Turków przed podróżami do Niemiec jest z perspektywy Erdogana dowodem konsekwencji działania. Władca z Ankary odpłaca się Berlinowi pięknym za nadobne dobrze wiedząc, że sytuacja w obu krajach jest diametralnie inna. Podczas, gdy Niemiec w Turcji nie może czuć się bezpiecznie wobec państwowego reżimu i prześladowań, Turek w Niemczech posiada wszystkie swobody (...). Jasne jest teraz, że reżim Erdogana zrezygnował z wartości UE. I dlatego nie trzeba mu wyświadczać dodatkowo przysługi reagując ostro na każdą prowokację. Istnieją, bowiem historyczne, także liczne rodzinne oraz przyjacielskie powiązania z Turcją i tureckim narodem. «Wszystkie rozwiązania są możliwe» mówi kanclerz Merkel (…) Nie wiadomo tylko, po którą z nich wkrótce sięgnie”.

Dziennik „Volksstimme”zMagdeburga pisze: „Tureckie ostrzeżenie przed podróżowaniem do Niemiec jest czymś więcej, niż kiepskim żartem. Rząd Turcji kontynuuje w ten sposób nieodpowiedzialną strategię podburzania żyjących w Niemczech Turków przeciwko krajowi emigracji, by wzmocnić ich turecką tożsamość. Liczni tureccy imigranci nawet po dziesięcioleciach są wciąż źle zintegrowani z niemieckim społeczeństwem. By odnosić gospodarcze i społeczne sukcesy brak im wykształcenia. Niejednokrotnie odpowiedzialnością za to obciążają wyłącznie Niemcy reagując na najmniejsze przejawy dyskryminacji czy ksenofobii.

Chodzi tu o tych niezadowolonych, do których prezydent Recip Erdogan już wielokrotnie zwracał się w swoich wystąpieniach. Wśród nich znajdują się też jego liczni zwolennicy w Niemczech. I właśnie z myślą o nich jest to jego ostrzeżenie przed « ksenofobicznym i rasistowskim traktowaniem oraz werbalnymi atakami». To systematyczne igranie z ogniem naraża pokój społeczny w Niemczech”.

Tymczasem w opinii „Stuttgarter Zeitung” „wręcz zadziwiająca jest infantylność, z jaką postępuje niekiedy rzekomo wielka polityka. A więc przed tygodniem ministerstwo spraw zagranicznych znów zaostrzyło zalecenia dot. podróży do Turcji, na co Ankara, wydając ostrzeżenie dla Turków wybierających się do Niemiec, zareagowała jak przedszkolak, któremu zabrano foremkę w piaskownicy. Naturalnie można się spierać, co do tego, w jakim stopniu Niemcy są bezpieczne po zamachu na placu Breitscheidplatz w Berlinie czy specjalnie dla Turków po morderstwach Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU). Jednak do reakcji nie doszło bezpośrednio po tych fatalnych wydarzeniach, co unaocznia wyraźnie, że nie chodzi tu o nic innego, jak tanią ripostę”.

„Reutliner General-Anzeiger” zastanawia się, „Jak Niemcy miałyby postąpić z tak zdeterminowanym przywódcą Turcji. Na nic zdają się wszelkie zabiegi dyplomatyczne. Najprawdopodobniej najrozsądniej byłoby nie poświęcać Erdoganowi tyle uwagi. W końcu jest pod dostatkiem problemów na świecie. Aby jednak wytrącić mu argumenty z ręki, niemieccy i niemiecko-tureccy obywatele powinni więcej ze sobą komunikować, by zlikwidować nieporozumienia i błędne interpretacje”.

„Nürnberger Nachrichten” jest zdania, że „Bez względu na trudności Berlin musi utrzymać dialog z Ankarą. Zasługują na to 3 mln osób z tureckim pochodzeniem żyjące i pracujące w Niemczech. Obecnie niektórzy Turcy odczuwają lodowaty powiew wiatru. Dlatego zamiast gwałtownej i nieprzemyślanej polityki potrzebna jest dyplomatyczna odwilż. Dopiero wtedy będzie można relacje niemiecko-tureckie wyprowadzić na prostą”.

 opr. Alexandra Jarecka

 

Reklama