Niemiecka Lewica krytycznie o realizacji traktatu z Polską | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemiecka Lewica krytycznie o realizacji traktatu z Polską

W przyszłym roku mija 30 rocznica podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. Niemiecka Lewica krytykuje rząd Angeli Merkel za zaniedbania w realizacji zapisów umowy.

Polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie (picture-alliance/dpa/T. Brakemeier)

Traktat o sąsiedztwie i współpracy podpisali 17 czerwca 1991 roku w Bonn ówcześni szefowie obu rządów – Jan Krzysztof Bielecki i Helmut Kohl

Parlamentarny klub Lewicy skierował do rządu w Berlinie interpelację zawierającą katalog pytań o stan realizacji zapisów Traktatu między Polską a Niemcami o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 roku.

„Rządowi federalnemu brakuje całościowej wizji wzmocnienia stosunków polsko-niemieckich” – powiedziała posłanka Lewicy Brigitte Freihold, komentując dla Deutsche Welle odpowiedź rządu na interpelację poselską jej klubu.

Parlamentarzystka Lewicy mówi o „impasie” w stosunkach między RFN a Polską, wskazując na odpowiedzialność władz niemieckich za ten kryzys. Rząd Merkel „nie docenia” znaczenia relacji z Polską, co grozi „roztrwonieniem istniejącego potencjału”. Wśród obszarów pomimo traktatowych zobowiązań zaniedbywanych przez niemiecki rząd wymieniła między innymi naukę języka polskiego w Niemczech, zwrot polskich dóbr kultury zagrabionych w czasie wojny czy też projekty związane z wojną i okupacją, szczególnie poświęcone polskim robotnikom przymusowym.

Rząd uchyla się od wspierania nauki języka polskiego

Wspieranie nauki języka polskiego w Niemczech musi być wreszcie uznane za zadanie na szczeblu federalnym, gdyż wynika ono bezpośrednio z Traktatu. Republika Federalna nie może podejmować zobowiązań na mocy prawa międzynarodowego, a następnie podważać zapisy traktatowe, zasłaniając się federalizmem” – uważa Freihold.

Posłanka Lewicy zwróciła uwagę, że rząd niemiecki wydaje „ponad dziesięciokrotnie więcej pieniędzy na naukę języka niemieckiego dla mniejszości niemieckiej w Polsce niż przekazuje na biuro Polonii w Niemczech”.  Nauka języka polskiego w RFN – dodaje - nie jest wspierana z budżetu centralnego.

Brigitte Freihold (picture-alliance/Pacific Press/M. Debets)

Brigitte Freihold

„Rząd federalny zrzuca odpowiedzialność za realizację traktatu na kraje związkowe oraz polskie społeczne placówki oświatowe, takie jak Towarzystwo Oświata, które niestrudzenie działają jako podmioty społeczeństwa obywatelskiego nie tylko na rzecz edukacji, ale i w dziedzinie pojednania” – zaznaczył współpracownik posłanki, Kamil Majchrzak.

W swojej odpowiedzi na interpelację rząd niemiecki tłumaczył się, że oferta edukacyjna i językowa w placówkach szkolnych i oświatowych znajduje się w kompetencji krajów związkowych RFN.

Kwestia nauki polskiego w Niemczech jest od lat tematem rozmów między Warszawą a Berlinem. Kanclerz Angela Merkel i szefowie rządów 16 landów postanowili 8 grudnia 2016 roku zintensyfikować prace nad rozszerzeniem oferty języka polskiego dla wszystkich grup wiekowych w szkołach i poza placówkami szkolnymi. Rząd zapowiedział, że w tym roku przeprowadzona zostanie ankieta, która pozwoli władzom poznać skalę zainteresowania nauką polskiego.

Strona rządowa uznała za sukces dobiegającą końca realizację projektu polsko-niemieckiego podręcznika do historii „Europa. Nasza historia”. Od 2016 roku ukazały się trzy tomy, a czwarty, obejmujący wiek dwudziesty do czasów współczesnych ma wyjść w tym roku. Tylko w latach 2018-2021 na ten projekt niemiecki MSZ przeznaczył 2,25 mln euro. Zdaniem Lewicy podręcznik jest jednak tylko w niewielkim stopniu wykorzystywany w niemieckich szkołach.

Obejrzyj wideo 01:47

Sonda: Dlaczego młodzi Niemcy nie uczą się polskiego?

Pamiętać o trudnej przeszłości

Niemiecki MSZ, który w imieniu rządu odpowiedział na interpelację, wśród działań służących zachowaniu pamięci o II wojnie światowej i niemieckich zbrodniach wymienił wsparcie dla instytutu Europejska Sieć Pamięć i Solidarność oraz projekt „Młodzież pamięta”. Uczestnicząca w nim polska i niemiecka młodzież szkolna zajmuje się indywidualnymi losami ofiar niemieckich zbrodni w Polsce i Holokaustu.

Zdaniem Freihold Niemcy ponoszą odpowiedzialność za zachowanie miejsc pamięci o niemieckich zbrodniach w okupowanej Polsce, a zwłaszcza za miejsca pamięci w byłych niemieckich obozach zagłady, takich jak Treblinka. To i inne miejsca wymagają wsparcia, tymczasem rząd tłumaczy swoją bierność brakiem inicjatyw ze strony polskiej – krytykuje posłanka Lewicy.

Gdzie są zrabowane dzieła sztuki?

Freihold zwraca ponadto uwagę na brak zainteresowania Berlina restytucją dóbr kultury zrabowanych Polsce podczas wojny. Przypomina, że sporządzona przez Polskę lista dzieł sztuki utraconych wskutek wojny obejmuje 65 tys. pozycji.

„W sprawie zwrotu dzieł sztuki prowadzony jest dialog na rożnych szczeblach, przede wszystkim na szczeblu kościelnym i prywatnym” – czytamy w odpowiedzi rządu na interpelację. Autorzy piszą o „licznych zwrotach”, podając jako przykład zwrot w 2014 r. obrazu „Schody pałacu” pędzla Francesco Guardiego. Rząd zwraca uwagę, że ewangelicka gmina Tiergarten w Berlinie i katolicka parafia NMP w Gdańsku uzgodniły oddanie części zabytkowego ołtarza. Berlin zapewnił, że jest nadal otwarty na kontynuowanie rozmów o zwrocie dzieł sztuki prowadzonych ostatnio w 2014 roku.

Niemiecki rząd poinformował, że nie są mu znane żadne polskie roszczenia dotyczące dóbr kultury znajdujących się w placówkach podlegających władzom federalnym i nie wie, czy takie roszczenia wysuwane są wobec władz landowych.

Zdaniem Lewicy, niemiecki rząd nie troszczy się o zachowanie pamięci o robotnikach przymusowych zatrudnionych w czasie wojny w III Rzeszy, pozostawiając ten temat lokalnym inicjatywom. Nie interesuje się też polskimi grobami wojennymi, tłumacząc się, że opieka nad grobami znajduje się w gestii władz krajów związkowych.

Plac Askański w Berlinie (DW/W. Szymański)

Plac Askański w Berlinie - miejsce, gdzie miałby stanąć pomnik polskich ofiar wojny

Muzeum czy pomnik?

Niemiecka Lewica ma też odrębne zdanie w sprawie upamiętnienia polskich ofiar wojny. Opowiada się za utworzeniem polsko-niemieckiego muzeum z placówkami w RFN i Polsce. Rząd popiera raczej obywatelski projekt Pomnika Polaków – ofiar wojny i okupacji.

„Brak zainteresowania rządu federalnego realizacją zobowiązań wynikających z Traktatu jest nie do przyjęcia i zagraża stosunkom polsko-niemieckim” – podsumowuje Freihold.

Traktat o sąsiedztwie i współpracy podpisali 17 czerwca 1991 roku w Bonn ówcześni szefowie obu rządów – Helmut Kohl i Jan Krzysztof Bielecki. Dokument stał się w kolejnych dekadach fundamentem współpracy między Polską a Niemcami po obaleniu żelaznej kurtyny i zakończeniu zimnej wojny. W 20 rocznicę podpisania Traktatu, oba rządy wydały wspólne oświadczenie, w którym zaktualizowały zadania do realizacji.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!